Na początku ubiegłego roku otrzymałem maila z wiadomością od pani Ani, dosyć zabieganej właścicielki 3 gabinetów kosmetycznych, z prośbą o pomoc w uzyskaniu kredytu na remont i przebudowę jednego z salonów. Z relacji pani Ani wynikało, że działalność prowadzi od ponad 5 lat, ma jeden kredyt na dom, który terminowo spłaca, a dochody pozwalają na spokojną obsługę dodatkowego kredytu. Nic tylko sprawdzić aktualną ofertę banków i robić…

 

Czy da się poprawić sytuację w BIK?

 

Schody zaczęły się już na samym początku. W trakcie weryfikacji bazy BIK, co w przypadku pani Ani wydawało mi się tylko formalnością okazało się, że poza kredytem o  którym mi powiedziała i który rzeczywiście był obsługiwany terminowo widniało jeszcze jedno zobowiązanie – na kwotę… 500 zł, które jest już przeterminowane ponad 180 dni… W tej sytuacji nie było możliwości, by jakikolwiek bank udzielił nawet najdrobniejszego kredytu. Raport był „czerwony” a punktacja wynosiła….

Lekko zdziwiony wróciłem z tą informacją do pani Ani. Jej zdziwienie było jeszcze większe… Po dłuższej chwili namysłu okazało się, że korzystała wcześniej z limitu w koncie prywatnym. Kwotę zadłużenia spłaciła, ale umowa nie została rozwiązana, podobnie jak umowa o prowadzenie rachunku. Pani Ania zapomniała o tym limicie i o banku, ale bank o niej nie… W każdym miesiącu pobierane były opłaty za prowadzenie rachunku, opłaty za kartę, odsetki, odsetki karne i się uzbierało 500 zł, które zablokowało możliwość wzięcia jakiegokolwiek kredytu.

Musieliśmy poświęcić trochę czasu, aby odblokować możliwość finansowania. W pierwszej kolejności pani Ania musiała udać się do banku, żeby spłacić zaległość i rozwiązać umowę. Później przygotowaliśmy serię pism, które miały na celu usunięcie negatywnej historii w BIK i przeniesienie jej do archiwum. Zajęło nam to prawie trzy miesiące, ale ostatecznie udało się. Drażniące nas 500 zł przestało być widoczne.

A teraz jak wyglądała sytuacja w raporcie BIK – na początku punktacja wynosiła 299 punktów, co zgodnie z informacją z raportu  Ocena punktowa 299 jest lepsza niż 0,73% innych Konsumentów, o których informacje znajdują się w bazie BIK – trochę słabo, bo nawet mniej niż jeden kredytobiorca na 100 ma gorszą punktację w BIK. Ponadto prawdopodobieństwo niespłacenia kolejnego kredytu wynosiło prawie 78%, a to wszystko przez niezamknięty i zapomniany limit w ROR…

 

Po 2 miesiącach - w wyniku naszych wspólnych działań i pracy nad BIK punktacja wzrosła do 456 punktów, a prawdopodobieństwo niespłacenia kolejnego kredytu spadło do 8%... Prawie magia…

   

Satysfakcja moja była tym większa, że pani Ania bardzo sceptycznie podchodziła do sprawy BIKu i szans powodzenia tej misji. Naczytała się w internecie, że jedyną drogą do wyprostowania sytuacji jest zamknięcie nieszczęsnego limitu a następnie czekanie 5 lat, aż zostanie przeniesiony do archiwum…

Po dwóch miesiącach mogliśmy przystąpić do uzyskania kredytu na remont gabinetu, co z powodzeniem nam się udało.

Na koniec jeszcze jedna dygresja – z punktu widzenia punktacji w BIK korzystniejsze jest to, żeby mieć kilka mniejszych kredytów i spłacać je terminowo niż jeden kredyt hipoteczny na taką samą kwotę.