5 błędów, które odrzucają wniosek o pożyczkę unijną — i jak ich uniknąć

Najczęstsze błędy we wnioskach o pożyczki unijne – dlaczego firmy dostają odmowę i co zrobić inaczej

Cześć, z tej strony Radosław Michaś i witam Cię w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu — podcastu dla przedsiębiorców, którzy chcą wiedzieć, jak mądrze finansować swój biznes.

Zanim wejdziemy w dzisiejszy temat, chcę powiedzieć jedną rzecz osobistą.

Działam w branży finansowej od ponad dwudziestu lat. A w pożyczkach unijnych specjalizuję się już prawie 15.

Przez ten czas rozmawiałem z setkami przedsiębiorców — małych, średnich, z różnych branż, z różnych części Polski.

I jeśli miałbym wskazać jedną sytuację, która pojawia się najczęściej i która mnie za każdym razem naprawdę frustruje — to jest właśnie to, o czym będę mówił dziś.

Przychodzi do mnie przedsiębiorca — człowiek z pomysłem, z energią, z realnym projektem, który ma sens biznesowo.

I opowiada mi, że złożył wniosek o pożyczkę unijną i dostał odmowę.

Albo co gorsza — że wniosek utknął gdzieś w toku rozpatrywania i nikt nie jest w stanie mu powiedzieć, co dalej.

Zaczynamy rozmawiać.

Zadaję kilka pytań.

I po chwili wszystko staje się jasne.

Nie odpadł przez zły pomysł.

Odpadł przez błędy — często drobne na pierwszy rzut oka — który można było wyeliminować zanim w ogóle złożył pierwszy dokument.

I właśnie to mnie boli.

Że ktoś poświęcił tygodnie na przygotowanie wniosku, może zapłacił doradcy, może odłożył inne decyzje biznesowe — i wszystko to poszło na marne z powodu czegoś, co można było sprawdzić na samym początku, bez żadnych kosztów, w ciągu jednego popołudnia.

Dlatego postanowiłem nagrać ten odcinek.

Przez lata pracy zebrałem pięć błędów, które powtarzają się najczęściej.

Nie wziąłem ich z żadnej teorii ani podręcznika.

To są prawdziwe sytuacje z prawdziwych wniosków, z prawdziwych rozmów z prawdziwymi przedsiębiorcami.

I chcę, żebyś po tym odcinku wyszedł z poczuciem, że wiesz, na co uważać, zanim zaczniesz.

Zacznijmy od błędu pierwszego.

Dotyczy on wkładu własnego.

I wiem, że to brzmi banalnie — bo każdy, kto choć trochę słyszał o pożyczkach unijnych, wie, że wkład własny może być wymagany.

Ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Kiedy przedsiębiorca składa wniosek, musi zadeklarować, jaki wkład własny wnosi do projektu.

To może być dziesięć, dwadzieścia procent całej wartości inwestycji, może trzydzieści — zależy od konkretnego programu i jego regulaminu.

I tutaj pojawia się nieporozumienie, które spotykam bardzo, bardzo często.

Część przedsiębiorców myśli w ten sposób: dostanę pożyczkę, zrealizuję co się da i potem — gdy już coś zarobię albo sprzedam coś niepotrzebnego – na przykład maszynę, która została zastąpiona nową stanowiącą cel inwestycji — dołożę swoje pieniądze. i wtedy zakończę całą inwestycję.

To logika, która wydaje się sensowna z perspektywy kogoś zarządzającego płynnością firmy.

Problem w tym, że ta logika jest kompletnie odwrotna do tego, jak działają fundusze pożyczkowe.

Zasada jest jedna i nie ma od niej wyjątków: najpierw Ty wnosisz swój wkład własny, a dopiero potem fundusz pożyczkowy wypłaca swoje środki.

Dlaczego tak?

Bo fundusz musi mieć pewność, że jesteś realnie zaangażowany finansowo w projekt.

Że nie traktujesz tej pożyczki jako jedynego koła ratunkowego, tylko że sam też ryzykujesz swoim kapitałem.

To jest logika zarządzania ryzykiem, która stoi za tym wymogiem — i jest ona spójna niezależnie od programu. Pożyczka z funduszy unijnych ma kończyć inwestycję, a nie ją zaczynać.

Widziałem sytuacje, w których przedsiębiorca deklarował wkład własny z przyszłych przychodów ze sprzedaży, które miały pojawić się za trzy miesiące.

Albo z pożyczki od rodziny, która na pewno będzie — tylko jeszcze jej nie ma.

Albo po prostu mówił wprost — no to wpłacę po tym, jak fundusz przeleje środki.

I za każdym razem wniosek stał w miejscu albo dostawał odmowę formalną jeszcze zanim ktokolwiek zajrzał do meritum projektu.

Jeśli więc planujesz składać wniosek — pierwsza rzecz, którą powinieneś zrobić, to sprawdzić, czy masz realne środki na wkład własny już teraz.

Nie za miesiąc, nie po sprzedaży czegoś — teraz, w momencie składania wniosku.

Jeśli ich nie masz — zaplanuj jak je pozyskasz, zanim w ogóle ruszysz z dokumentacją.

Drugi błąd jest może jeszcze poważniejszy, bo dotyczy Twojej historii z systemem wsparcia publicznego.

I przez to jest trudniejszy do zauważenia — bo jest ukryty w przeszłości, a nie w bieżącej sytuacji.

Mówię o niewywiązaniu się z konieczności rozliczenia poprzedniego wsparcia – na przykład w formie dotacji.

Wielu przedsiębiorców, szczególnie tych, którzy działają od kilku lat, korzystało w przeszłości z różnych form wsparcia.

Dotacje na start, dofinansowania z programów unijnych, wsparcie z programów regionalnych.

I czasem zdarza się, że jakieś rozliczenie nie zostało domknięte.

Może projekt się przeciągnął i coś zostało niedopilnowane.

Może zmieniły się okoliczności i nie dopełniono formalności.

Może po prostu umknęło w natłoku codziennych spraw — bo każdy przedsiębiorca wie, jak to wygląda.

Problem polega na tym, że instytucje obsługujące środki publiczne mają bardzo dobrą pamięć i są w stanie sprawdzić Twoją historię.

Weryfikują, czy masz nierozliczone zobowiązania z przeszłości.

I jeśli zostanę znalezione to z nowego wsparcia nie można skorzystać.

Bez dyskusji, bez możliwości wyjaśnienia na etapie oceny wniosku.

Żaden nowy wniosek nie przejdzie, dopóki tamta historia nie zostanie domknięta.

Rozmawiałem z przedsiębiorcą, który przez prawie rok próbował złożyć wniosek w różnych programach i za każdym razem dostawał odmowę na etapie formalnym.

Raz tu, raz tam, za każdym razem inny powód formalny.

Dopiero gdy usiedliśmy razem i prześledziliśmy jego historię szczegółowo, okazało się, że kilka lat wcześniej dostał wsparcie i jedno z rozliczeń cząstkowych nigdy nie zostało złożone.

Nikt mu o tym nie powiedział.

Dlatego zanim złożysz wniosek — sprawdź, czy nie masz niczego nierozliczonego w swojej historii ze środkami publicznymi.

To jest absolutna podstawa, od której powinieneś zacząć.

Trzeci błąd dotyczy kondycji finansowej firmy i jest w mojej ocenie najbardziej nieoczywisty.

Bo wielu przedsiębiorców myśli: moja firma działa, sprzedaje, ma klientów, płaci pensje — to znaczy, że jest w dobrej kondycji.

I może tak jest.

Ale analityk funduszu nie ocenia firm według wrażeń.

On patrzy na liczby.

Co konkretnie go niepokoi?

Przede wszystkim straty za poprzednie lata oraz posiadany majętek.

Jeśli Twoja firma wykazywała stratę przez rok, dwa, trzy — to jest dla analityka sygnał alarmowy.

Bo jego zadanie polega na ocenie, czy będziesz w stanie spłacić pożyczkę.

A jeśli historycznie generujesz straty, odpowiedź na to pytanie jest niejasna i wymaga bardzo dobrego uzasadnienia. Sytuację pogarsza mocniej wygenerowany ujemny kapitał własny. Taka sytuacja skutkuje stuprocentowym odrzuceniem.

Ale jest jeszcze drugi scenariusz, który zaskakuje wiele osób.

Mianowicie gwałtowny, trudny do uzasadnienia wzrost przychodów w bieżącym roku — szczególnie gdy poprzednie lata były słabe albo przeciętne.

Rozumiem, że to brzmi paradoksalnie — że dobry wynik finansowy może być problemem.

Ale analityk patrzy na to w ten sposób: skąd nagle ten wzrost, co się zmieniło, czy to trwała tendencja, która potwierdza zdolność firmy do obsługi zobowiązań, czy jednorazowe zdarzenie, które zaburza obraz?

I jeśli nie ma dobrego, udokumentowanego wyjaśnienia — zaczyna się kwestionowanie wiarygodności przedstawionych danych.

Dlatego przed złożeniem wniosku warto spokojnie przejrzeć wyniki za ostatnie dwa, trzy lata.

Przygotować się na pytania analityka.

A jeśli są jakieś anomalie czy nieoczywiste wahania w liczbach — mieć gotowe wyjaśnienie poparte dokumentami.

Czwarty błąd dotyczy budżetu projektu i jest bardzo konkretny.

Chodzi o niespójność między kosztorysem a cenami rynkowymi.

Kiedy składasz wniosek, musisz przedstawić budżet — pozycja po pozycji, ile co kosztuje, I na co pójdą środki. Nie można przegiąć w jedną ani drugą stronę – zbyt niska kwota przedstawiona w kosztorysie może budzić wątpliwości, czy dana inwestycja jest w stanie się domknąć w całości w przedstawionych cenach i przynosić korzyści firmie. Jak wspomniałem wcześniej – po zakończeniu inwestycji musi ona od razu działać i przyczyniać się do rozwoju firmy – nie za miesiąc czy za rok – nie po zakupie kolejnego element linii technologicznej czy po wybudowaniu dodatkowej hali

Dlatego do wniosku dołączaj oferty od dostawców, które potwierdzają ceny przedstawione we wniosku.

Logika jest prosta — pokazujesz, że Twoje liczby mają realne uzasadnienie rynkowe.

Analityk zauważy wszelkie nieścisłości – I gdy to się stanie, pojawi się pytanie o rzetelność całego projektu.

Czy ten budżet jest przygotowany solidnie, czy może ktoś wpisał kwoty z głowy i dopiero potem szukał czegoś, co to jakoś potwierdzi?

A raz zakwestionowana rzetelność jest bardzo trudna do odbudowania w trakcie procesu oceny.

Moja praktyczna rada jest prosta: najpierw zbierz oferty od kilku dostawców na każdą większą pozycję budżetową, a potem — na podstawie tych ofert — konstruuj budżet projektu.

Nie odwrotnie.

Nie wpisuj kwot z głowy, a potem szukaj oferty, która jakoś to potwierdzi.

To podejście zawsze prowadzi do niespójności, które analityk znajdzie.

I piąty błąd — może najprostszy do uniknięcia, a mimo to zdarza się zadziwiająco często.

Mówię o złożeniu wniosku w nieodpowiednim naborze.

Każdy program pożyczkowy ma ściśle określony zakres.

Dla kogo jest — jaka branża, jaki region, jaki typ przedsiębiorstwa.

Na co można przeznaczyć środki.

Jakie są wymagania dotyczące planowanej inwestycji.

To wszystko jest zapisane w regulaminie naboru.

I zdarza się, że firma składa wniosek do programu, który po prostu jej nie dotyczy.

Firma produkcyjna w programie przeznaczonym dla sektora usług.

Firma z jednego województwa w programie regionalnym zupełnie innego obszaru.

Firma, która chce sfinansować zakup maszyn, w programie, który finansuje wyłącznie wdrożenia oprogramowania.

Wyobraź sobie taką sytuację.

Wniosek jest doskonale przygotowany pod każdym innym względem.

Dokumenty kompletne, budżet spójny z ofertami, wskaźniki finansowe w porządku, wkład własny zagwarantowany.

Ale ten wniosek trafił do złego programu.

I odpada na etapie oceny formalnej — bez żadnej oceny merytorycznej.

Cały wysiłek idzie na marne.

To jest strata czasu, energii i często pieniędzy — szczególnie jeśli korzystałeś z pomocy kogoś, kto nie sprawdził podstawowych kwestii formalnych przed złożeniem wniosku.

Zanim złożysz cokolwiek — przeczytaj regulamin naboru w całości i uważnie.

Sprawdź, czy Twoja firma jest kwalifikowalnym wnioskodawcą.

Sprawdź, czy planowana inwestycja mieści się w zakresie programu.

Albo jeszcze lepiej — porozmawiaj z kimś, kto zna ten program i powie Ci wprost, czy masz szansę.

Dobra, zebrałem te pięć błędów.

Wkład własny bez pokrycia.

Niewywiązanie się z rozliczenia poprzedniej dotacji.

Złe wskaźniki finansowe — straty za poprzednie lata lub niewiarygodny przyrost dochodów.

Budżet niespójny z ofertami rynkowymi.

I wniosek złożony w nieodpowiednim naborze.

Każdy z nich osobno potrafi skutecznie zablokować nawet dobry projekt.

A zdarza się — i to wcale nie rzadko — że jeden wnioskodawca popełnia kilka naraz.

Ale jest dobra wiadomość i chcę, żebyś ją zapamiętał przede wszystkim.

Każdy z tych błędów można wyeliminować przed złożeniem wniosku.

Zanim w ogóle zaczniesz zbierać dokumenty.

Wystarczy zadać sobie pięć pytań na samym początku procesu.

Czy mam realny wkład własny dostępny już teraz?

Czy mam nierozliczone wsparcie z przeszłości?

Jak wyglądają moje wyniki finansowe za ostatnie lata i czy potrafię je wyjaśnić analitykowi?

Czy mój budżet ma uzasadnienie w realnych ofertach rynkowych?

Czy składam wniosek do właściwego programu, który obejmuje moją branżę i typ inwestycji?

Pięć pytań, pięć odpowiedzi.

I wiesz już, czy jesteś gotowy do składania wniosku — czy jest jeszcze coś do zrobienia zanim zaczniesz.

Właśnie po to jest ten podcast.

Żebyś miał tę wiedzę wcześniej, a nie dowiadywał się o problemach dopiero z pisma odmownego.

Jeśli masz pytania do dzisiejszego odcinka albo chcesz porozmawiać o swoim konkretnym projekcie — zapraszam do kontaktu.

Adres mailowy i link do strony znajdziesz w opisie.

Dziękuję za wysłuchanie.

Do usłyszenia w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu.

Facebook
Twitter
LinkedIn