Ile naprawdę kosztuje pożyczka unijna? Porównanie z kredytem bankowym

Cześć, tu Radosław Michaś z Bankowości Firmowej.pl i witam Cię w kolejnym odcinku podcastu. Dzisiaj porozmawiamy o pieniądzach w najbardziej dosłownym sensie, czyli o tym, ile naprawdę kosztuje finansowanie firmy.

Od piętnastu lat pomagam przedsiębiorcom zdobywać finansowanie i mam wrażenie, że jedno pytanie pada w moim gabinecie częściej niż wszystkie inne. Brzmi ono mniej więcej tak: panie Radku, a czy ta pożyczka unijna to się w ogóle opłaca, skoro jest przy niej tyle papierów?

To bardzo dobre pytanie i dziś chcę na nie odpowiedzieć uczciwie, na liczbach, bez marketingowych sloganów. Porównamy pożyczkę unijną z klasycznym kredytem bankowym, pokażę Ci, z czego składa się koszt jednego i drugiego, i podpowiem, jak samodzielnie policzyć, co jest korzystniejsze dla Twojej firmy. Zrób sobie kawę, bo trochę policzymy.

Zacznę od historii, która dobrze pokazuje, o czym dziś mówimy. Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie właściciel firmy produkcyjnej z województwa łódzkiego. Nazwijmy go panem Markiem.

Pan Marek planował zakup nowej maszyny i rozbudowę części warsztatu, łącznie za około pięćset tysięcy złotych. Miał już na biurku ofertę z banku, w którym od lat prowadzi rachunek firmowy. Oferta wyglądała przyzwoicie, doradca w oddziale był miły, decyzja mogła zapaść szybko. Pan Marek zadzwonił do mnie właściwie tylko po to, żeby się upewnić, że niczego nie przeoczył.

Poprosiłem go, żeby przesłał mi tę ofertę, i usiedliśmy razem do arkusza kalkulacyjnego. Kredyt miał oprocentowanie zmienne, oparte o stawkę referencyjną plus marżę banku, do tego prowizję za udzielenie i obowiązkowy pakiet ubezpieczeń. Pan Marek patrzył przede wszystkim na ratę i ta rata wydawała mu się do udźwignięcia.

Kiedy jednak policzyliśmy całkowity koszt kredytu w siedmioletnim okresie, zrobiło się cicho. Potem policzyliśmy ten sam scenariusz dla pożyczki unijnej z funduszu pożyczkowego, z oprocentowaniem preferencyjnym i stałym. Różnica wyszła ponad sto dwadzieścia tysięcy złotych. Pan Marek powiedział wtedy zdanie, które zapamiętałem: to jest jeszcze jedna maszyna, której nie kupię, jeśli podpiszę ten kredyt.

Przez chwilę rozmawialiśmy o tym, co ta różnica oznacza w praktyce. To nie jest abstrakcyjna liczba w tabelce, tylko realna gotówka, która przez siedem lat co miesiąc wypływałaby z firmy na odsetki. Pan Marek przyznał, że nigdy wcześniej nie liczył całkowitego kosztu kredytu, bo zawsze wydawało mu się, że skoro rata się mieści w budżecie, to wszystko jest w porządku.

Ostatecznie złożyliśmy wniosek o pożyczkę unijną, a proces zajął kilka tygodni dłużej niż w banku, ale pan Marek uznał, że to najlepiej zainwestowany czas w tym roku.

I właśnie o tym jest ten odcinek. Nie o tym, że banki są złe, bo nie są, tylko o tym, że rata to nie wszystko, a przedsiębiorcy bardzo często porównują nie te liczby, co trzeba.

Przejdźmy więc do mechanizmu, czyli z czego w ogóle bierze się koszt finansowania. Na całkowity koszt każdego finansowania składa się kilka elementów.

Pierwszy i najważniejszy to oprocentowanie, czyli cena, jaką płacisz za pożyczone pieniądze. Drugi element to prowizje i opłaty jednorazowe, na przykład prowizja za udzielenie, za rozpatrzenie wniosku czy za zmianę warunków umowy. Trzeci element to koszty dodatkowe, takie jak ubezpieczenia, wycena nieruchomości, wpis hipoteki czy opłaty notarialne. Czwarty element, o którym wiele osób zapomina, to czas, czyli okres spłaty i ewentualna karencja.

Dopiero suma tych wszystkich elementów pokazuje, ile naprawdę kosztuje Cię dane finansowanie.

Teraz zobaczmy, jak to wygląda po obu stronach. W kredycie bankowym dla firm oprocentowanie jest najczęściej zmienne. Składa się ze stawki referencyjnej, która zmienia się razem z sytuacją na rynku, oraz z marży banku, która zależy od oceny ryzyka Twojej firmy. To oznacza, że rata, którą widzisz dzisiaj, za rok czy za trzy lata może być zupełnie inna.

Wielu przedsiębiorców przekonało się o tym boleśnie kilka lat temu, kiedy stopy procentowe w krótkim czasie mocno poszły w górę, a raty kredytów wzrosły o kilkadziesiąt procent.

Do tego w banku zwykle płacisz prowizję za udzielenie kredytu, często na poziomie od jednego do dwóch procent kwoty. Przy pięciuset tysiącach złotych to od pięciu do dziesięciu tysięcy złotych, które znikają z konta jeszcze przed pierwszą ratą. Czasem dochodzą też wymogi dodatkowe, na przykład przeniesienie obrotów na rachunek w danym banku albo wykupienie konkretnych produktów.

A teraz pożyczka unijna. Pożyczki unijne udzielane są przez fundusze pożyczkowe, czyli instytucje, które dystrybuują środki z programów regionalnych i krajowych. To nie są banki komercyjne i działają na innych zasadach. Celem tych środków nie jest zarobek, tylko wsparcie rozwoju małych i średnich firm.

Dlatego oprocentowanie preferencyjne w pożyczkach inwestycyjnych w województwie łódzkim wynosi na przykład dwa procent w skali roku i jest stałe przez cały okres spłaty. W niektórych programach, na przykład przy inwestycjach energetycznych czy w gospodarce obiegu zamkniętego, oprocentowanie potrafi być jeszcze niższe, nawet jeden procent albo zero procent. Co więcej, firmy z siedzibą w jednym z dziewięciu miast średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze albo realizujące inwestycję wpisującą się w regionalną inteligentną specjalizację mogą liczyć na dodatkowe preferencje, w tym obniżenie oprocentowania o połowę.

W regulaminach pożyczek, z którymi pracuję, nie ma prowizji za udzielenie pożyczki. Koszty, które ponosisz, to przede wszystkim koszty zabezpieczeń, czyli na przykład wycena nieruchomości i wpis hipoteki, oraz ewentualne ubezpieczenie przedmiotu zabezpieczenia. Te koszty pojawiają się zresztą również przy kredycie bankowym, więc w porównaniu one się w dużej mierze znoszą.

Jest jeszcze jeden element, o którym warto pamiętać, czyli karencja. W pożyczkach inwestycyjnych powyżej stu tysięcy złotych można uzyskać nawet dwanaście miesięcy karencji w spłacie kapitału. To znaczy, że przez pierwszy rok płacisz tylko odsetki, a pełna rata zaczyna się wtedy, gdy inwestycja zaczyna już na siebie zarabiać. Karencja nie wydłuża okresu spłaty, ale daje firmie ogromny oddech w najtrudniejszym momencie, czyli tuż po inwestycji.

Dobrze, teoria teorią, a teraz przejdźmy do praktyki, krok po kroku. Weźmy dokładnie ten scenariusz, który liczyliśmy z panem Markiem. Kwota finansowania to pięćset tysięcy złotych, okres spłaty siedem lat, czyli osiemdziesiąt cztery miesiące, raty równe.

Krok pierwszy to policzenie pożyczki unijnej. Przy oprocentowaniu dwa procent w skali roku miesięczna rata wynosi około sześciu tysięcy czterystu złotych. Łączne odsetki przez siedem lat to około trzydziestu sześciu tysięcy złotych. Prowizji za udzielenie nie ma.

Krok drugi to policzenie kredytu bankowego. Załóżmy oprocentowanie na poziomie ośmiu procent w skali roku, co jest realistycznym przykładem dla kredytu inwestycyjnego dla małej firmy, choć oczywiście każdy bank i każda firma to inna historia. Miesięczna rata wynosi wtedy około siedmiu tysięcy ośmiuset złotych. Łączne odsetki to około stu pięćdziesięciu pięciu tysięcy złotych. Do tego prowizja półtora procent, czyli siedem tysięcy pięćset złotych.

Krok trzeci to zestawienie wyników. Rata w kredycie jest wyższa o prawie tysiąc czterysta złotych miesięcznie. Całkowity koszt odsetek i prowizji jest wyższy o około stu dwudziestu sześciu tysięcy złotych. I to przy założeniu, że oprocentowanie kredytu przez siedem lat się nie zmieni, a przecież przy stopie zmiennej może pójść zarówno w dół, jak i w górę.

Krok czwarty to uwzględnienie karencji. Jeżeli w pożyczce unijnej skorzystasz z karencji, przez pierwsze miesiące płacisz wyłącznie odsetki, czyli przy dwóch procentach od pięciuset tysięcy złotych mniej więcej osiemset kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Dla firmy, która właśnie uruchamia nową maszynę albo kończy rozbudowę, to często różnica między spokojem a nerwowym szukaniem gotówki na ratę.

Krok piąty to sprawdzenie, czy Twoja inwestycja w ogóle pasuje do danego programu. Pożyczki unijne mają określone cele. Są pożyczki inwestycyjne na maszyny, urządzenia, oprogramowanie i rozwój firmy, są pożyczki obrotowe na bieżące wydatki, są pożyczki na zakup i modernizację nieruchomości, a także pożyczki na odnawialne źródła energii czy efektywność energetyczną, niektóre z możliwością częściowego umorzenia. Dopasowanie celu do właściwego programu to połowa sukcesu, bo od tego zależy zarówno oprocentowanie, jak i maksymalna kwota oraz okres spłaty.

Krok szósty to policzenie kosztu czasu. Pożyczka unijna wymaga zwykle bardziej rozbudowanego wniosku niż kredyt w banku, w którym masz rachunek od lat. Trzeba opisać inwestycję, przedstawić wyniki finansowe i prognozy, przygotować zabezpieczenie. Proces trwa najczęściej od kilku tygodni do dwóch miesięcy. Jeżeli jednak zestawisz kilka dodatkowych tygodni przygotowań z oszczędnością rzędu stu tysięcy złotych, rachunek jest zwykle bardzo prosty.

Krok siódmy to porównanie nie tylko raty, ale rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania i całkowitej kwoty do spłaty. Poproś o te dane na piśmie w każdej instytucji i zestaw je obok siebie w jednej tabeli. Dopiero wtedy widzisz prawdziwy obraz.

Pozwól, że dorzucę jeszcze jeden wariant tego samego przykładu, bo dobrze pokazuje, jak działają preferencje. Firma pana Marka ma siedzibę w jednym z miast średnich, które w strategii województwa zostały wskazane jako tracące funkcje społeczno-gospodarcze. W takiej sytuacji oprocentowanie preferencyjne może zostać obniżone o połowę, czyli do jednego procenta w skali roku. Przy pięciuset tysiącach złotych na siedem lat rata spada wtedy do około sześciu tysięcy stu sześćdziesięciu złotych, a łączne odsetki do niecałych osiemnastu tysięcy złotych.

Porównaj to ze stu pięćdziesięcioma pięcioma tysiącami odsetek w kredycie i widzisz, że różnica przestaje być kosmetyczna, a staje się strategiczna. Te pieniądze mogą sfinansować zatrudnienie nowego pracownika, kampanię marketingową albo po prostu bezpieczną poduszkę finansową na gorszy sezon.

Żeby było uczciwie, powiem też, kiedy kredyt bankowy ma sens. Jeżeli potrzebujesz pieniędzy dosłownie na jutro, bo pojawiła się okazja, której nie da się odłożyć, bank, w którym masz historię, może być szybszy. Jeżeli Twoja inwestycja nie mieści się w celach żadnego programu, na przykład dotyczy działalności wyłączonej ze wsparcia, pożyczka unijna po prostu nie wchodzi w grę. Jeżeli potrzebujesz kwoty znacznie większej niż limity funduszy pożyczkowych, często najlepszym rozwiązaniem jest połączenie obu źródeł.

Bardzo często układam finansowanie tak, że część inwestycji pokrywa tania pożyczka unijna, a resztę kredyt lub leasing. Dzięki temu średni koszt całego finansowania jest wyraźnie niższy, niż gdyby wszystko sfinansować z jednego, droższego źródła. Nie chodzi więc o to, żeby zawsze wybierać pożyczkę unijną, tylko o to, żeby świadomie porównać opcje i wybrać to, co jest najlepsze dla konkretnej firmy w konkretnym momencie.

Teraz porozmawiajmy o typowych błędach, bo widzę je bardzo regularnie.

Pierwszy błąd to patrzenie wyłącznie na ratę. Rata jest ważna dla płynności, ale nie mówi nic o tym, ile finansowanie kosztuje w całym okresie. Kredyt z niższą ratą na dłuższy okres może być w sumie znacznie droższy niż pożyczka z nieco wyższą ratą na krótszy czas.

Drugi błąd to ignorowanie ryzyka zmiany oprocentowania. Przy stałym oprocentowaniu pożyczki unijnej wiesz dokładnie, ile zapłacisz w każdym miesiącu przez cały okres spłaty. Przy zmiennym oprocentowaniu kredytu bierzesz na siebie ryzyko, że stopy wzrosną, a Twoja rata razem z nimi.

Trzeci błąd to zakładanie z góry, że pożyczka unijna jest nie dla mnie. Wielu przedsiębiorców rezygnuje, zanim ktokolwiek sprawdzi ich sytuację, bo słyszeli od znajomego, że tam jest mnóstwo papierów albo że i tak nie przyznają. Tymczasem fundusze pożyczkowe patrzą na firmę szerzej niż tylko przez pryzmat jednego wskaźnika.

Czwarty błąd to rozpoczęcie inwestycji przed złożeniem wniosku albo przed podpisaniem umowy, bez sprawdzenia zasad danego programu. W wielu programach liczy się moment poniesienia wydatku, a źle zaplanowana kolejność może sprawić, że część kosztów nie zostanie uznana.

Piąty błąd to pominięcie kosztów zabezpieczeń w kalkulacji. To nie są wielkie kwoty, ale warto je znać z góry, żeby porównanie było uczciwe po obu stronach.

Szósty błąd to wybór programu, który nie pasuje do celu. Jeżeli potrzebujesz głównie środków na zakup towarów i materiałów, a składasz wniosek o pożyczkę inwestycyjną, w której kapitał obrotowy może stanowić tylko część kwoty, sam sobie utrudniasz życie.

Wszystkich tych błędów da się uniknąć, jeżeli przed podjęciem decyzji ktoś spokojnie przeliczy scenariusze i sprawdzi, który program pasuje do Twojej inwestycji.

Podsumujmy więc najważniejsze rzeczy z dzisiejszego odcinka. Pożyczka unijna to w większości przypadków najtańsze dostępne finansowanie dla małych i średnich firm. Oprocentowanie preferencyjne jest stałe i niskie, zwykle na poziomie od zera do dwóch procent, bez prowizji za udzielenie, z możliwością karencji nawet do dwunastu miesięcy. Kredyt bankowy bywa szybszy i wygodniejszy, ale przy zmiennym oprocentowaniu i prowizjach jego całkowity koszt potrafi być kilkukrotnie wyższy. W przykładzie pana Marka różnica wyniosła około stu dwudziestu sześciu tysięcy złotych przy tej samej kwocie i tym samym okresie spłaty.

Dlatego zanim podpiszesz jakąkolwiek umowę finansowania, porównaj całkowity koszt, a nie tylko ratę.

Jeżeli chcesz, żebym policzył to dla Twojej firmy, napisz do mnie na adres radoslaw.michas@bankowoscfirmowa.pl albo odezwij się przez stronę Bankowości Firmowej.pl. Sprawdzę, który program pasuje do Twojej inwestycji i ile realnie możesz zaoszczędzić.

Zapraszam Cię też do zapisania się na mój newsletter, w którym znajdziesz bezpłatny przewodnik o pięciu mitach dotyczących pożyczek unijnych, z konkretnymi liczbami i case study. Link znajdziesz w opisie odcinka.

Dziękuję, że byłeś ze mną, i do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Facebook
Twitter
LinkedIn