Kategorie
Pożyczkowskaz

Ile naprawdę kosztuje pożyczka unijna? Porównanie z kredytem bankowym

Ile naprawdę kosztuje pożyczka unijna? Porównanie z kredytem bankowym

Cześć, tu Radosław Michaś z Bankowości Firmowej.pl i witam Cię w kolejnym odcinku podcastu. Dzisiaj porozmawiamy o pieniądzach w najbardziej dosłownym sensie, czyli o tym, ile naprawdę kosztuje finansowanie firmy.

Od piętnastu lat pomagam przedsiębiorcom zdobywać finansowanie i mam wrażenie, że jedno pytanie pada w moim gabinecie częściej niż wszystkie inne. Brzmi ono mniej więcej tak: panie Radku, a czy ta pożyczka unijna to się w ogóle opłaca, skoro jest przy niej tyle papierów?

To bardzo dobre pytanie i dziś chcę na nie odpowiedzieć uczciwie, na liczbach, bez marketingowych sloganów. Porównamy pożyczkę unijną z klasycznym kredytem bankowym, pokażę Ci, z czego składa się koszt jednego i drugiego, i podpowiem, jak samodzielnie policzyć, co jest korzystniejsze dla Twojej firmy. Zrób sobie kawę, bo trochę policzymy.

Zacznę od historii, która dobrze pokazuje, o czym dziś mówimy. Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie właściciel firmy produkcyjnej z województwa łódzkiego. Nazwijmy go panem Markiem.

Pan Marek planował zakup nowej maszyny i rozbudowę części warsztatu, łącznie za około pięćset tysięcy złotych. Miał już na biurku ofertę z banku, w którym od lat prowadzi rachunek firmowy. Oferta wyglądała przyzwoicie, doradca w oddziale był miły, decyzja mogła zapaść szybko. Pan Marek zadzwonił do mnie właściwie tylko po to, żeby się upewnić, że niczego nie przeoczył.

Poprosiłem go, żeby przesłał mi tę ofertę, i usiedliśmy razem do arkusza kalkulacyjnego. Kredyt miał oprocentowanie zmienne, oparte o stawkę referencyjną plus marżę banku, do tego prowizję za udzielenie i obowiązkowy pakiet ubezpieczeń. Pan Marek patrzył przede wszystkim na ratę i ta rata wydawała mu się do udźwignięcia.

Kiedy jednak policzyliśmy całkowity koszt kredytu w siedmioletnim okresie, zrobiło się cicho. Potem policzyliśmy ten sam scenariusz dla pożyczki unijnej z funduszu pożyczkowego, z oprocentowaniem preferencyjnym i stałym. Różnica wyszła ponad sto dwadzieścia tysięcy złotych. Pan Marek powiedział wtedy zdanie, które zapamiętałem: to jest jeszcze jedna maszyna, której nie kupię, jeśli podpiszę ten kredyt.

Przez chwilę rozmawialiśmy o tym, co ta różnica oznacza w praktyce. To nie jest abstrakcyjna liczba w tabelce, tylko realna gotówka, która przez siedem lat co miesiąc wypływałaby z firmy na odsetki. Pan Marek przyznał, że nigdy wcześniej nie liczył całkowitego kosztu kredytu, bo zawsze wydawało mu się, że skoro rata się mieści w budżecie, to wszystko jest w porządku.

Ostatecznie złożyliśmy wniosek o pożyczkę unijną, a proces zajął kilka tygodni dłużej niż w banku, ale pan Marek uznał, że to najlepiej zainwestowany czas w tym roku.

I właśnie o tym jest ten odcinek. Nie o tym, że banki są złe, bo nie są, tylko o tym, że rata to nie wszystko, a przedsiębiorcy bardzo często porównują nie te liczby, co trzeba.

Przejdźmy więc do mechanizmu, czyli z czego w ogóle bierze się koszt finansowania. Na całkowity koszt każdego finansowania składa się kilka elementów.

Pierwszy i najważniejszy to oprocentowanie, czyli cena, jaką płacisz za pożyczone pieniądze. Drugi element to prowizje i opłaty jednorazowe, na przykład prowizja za udzielenie, za rozpatrzenie wniosku czy za zmianę warunków umowy. Trzeci element to koszty dodatkowe, takie jak ubezpieczenia, wycena nieruchomości, wpis hipoteki czy opłaty notarialne. Czwarty element, o którym wiele osób zapomina, to czas, czyli okres spłaty i ewentualna karencja.

Dopiero suma tych wszystkich elementów pokazuje, ile naprawdę kosztuje Cię dane finansowanie.

Teraz zobaczmy, jak to wygląda po obu stronach. W kredycie bankowym dla firm oprocentowanie jest najczęściej zmienne. Składa się ze stawki referencyjnej, która zmienia się razem z sytuacją na rynku, oraz z marży banku, która zależy od oceny ryzyka Twojej firmy. To oznacza, że rata, którą widzisz dzisiaj, za rok czy za trzy lata może być zupełnie inna.

Wielu przedsiębiorców przekonało się o tym boleśnie kilka lat temu, kiedy stopy procentowe w krótkim czasie mocno poszły w górę, a raty kredytów wzrosły o kilkadziesiąt procent.

Do tego w banku zwykle płacisz prowizję za udzielenie kredytu, często na poziomie od jednego do dwóch procent kwoty. Przy pięciuset tysiącach złotych to od pięciu do dziesięciu tysięcy złotych, które znikają z konta jeszcze przed pierwszą ratą. Czasem dochodzą też wymogi dodatkowe, na przykład przeniesienie obrotów na rachunek w danym banku albo wykupienie konkretnych produktów.

A teraz pożyczka unijna. Pożyczki unijne udzielane są przez fundusze pożyczkowe, czyli instytucje, które dystrybuują środki z programów regionalnych i krajowych. To nie są banki komercyjne i działają na innych zasadach. Celem tych środków nie jest zarobek, tylko wsparcie rozwoju małych i średnich firm.

Dlatego oprocentowanie preferencyjne w pożyczkach inwestycyjnych w województwie łódzkim wynosi na przykład dwa procent w skali roku i jest stałe przez cały okres spłaty. W niektórych programach, na przykład przy inwestycjach energetycznych czy w gospodarce obiegu zamkniętego, oprocentowanie potrafi być jeszcze niższe, nawet jeden procent albo zero procent. Co więcej, firmy z siedzibą w jednym z dziewięciu miast średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze albo realizujące inwestycję wpisującą się w regionalną inteligentną specjalizację mogą liczyć na dodatkowe preferencje, w tym obniżenie oprocentowania o połowę.

W regulaminach pożyczek, z którymi pracuję, nie ma prowizji za udzielenie pożyczki. Koszty, które ponosisz, to przede wszystkim koszty zabezpieczeń, czyli na przykład wycena nieruchomości i wpis hipoteki, oraz ewentualne ubezpieczenie przedmiotu zabezpieczenia. Te koszty pojawiają się zresztą również przy kredycie bankowym, więc w porównaniu one się w dużej mierze znoszą.

Jest jeszcze jeden element, o którym warto pamiętać, czyli karencja. W pożyczkach inwestycyjnych powyżej stu tysięcy złotych można uzyskać nawet dwanaście miesięcy karencji w spłacie kapitału. To znaczy, że przez pierwszy rok płacisz tylko odsetki, a pełna rata zaczyna się wtedy, gdy inwestycja zaczyna już na siebie zarabiać. Karencja nie wydłuża okresu spłaty, ale daje firmie ogromny oddech w najtrudniejszym momencie, czyli tuż po inwestycji.

Dobrze, teoria teorią, a teraz przejdźmy do praktyki, krok po kroku. Weźmy dokładnie ten scenariusz, który liczyliśmy z panem Markiem. Kwota finansowania to pięćset tysięcy złotych, okres spłaty siedem lat, czyli osiemdziesiąt cztery miesiące, raty równe.

Krok pierwszy to policzenie pożyczki unijnej. Przy oprocentowaniu dwa procent w skali roku miesięczna rata wynosi około sześciu tysięcy czterystu złotych. Łączne odsetki przez siedem lat to około trzydziestu sześciu tysięcy złotych. Prowizji za udzielenie nie ma.

Krok drugi to policzenie kredytu bankowego. Załóżmy oprocentowanie na poziomie ośmiu procent w skali roku, co jest realistycznym przykładem dla kredytu inwestycyjnego dla małej firmy, choć oczywiście każdy bank i każda firma to inna historia. Miesięczna rata wynosi wtedy około siedmiu tysięcy ośmiuset złotych. Łączne odsetki to około stu pięćdziesięciu pięciu tysięcy złotych. Do tego prowizja półtora procent, czyli siedem tysięcy pięćset złotych.

Krok trzeci to zestawienie wyników. Rata w kredycie jest wyższa o prawie tysiąc czterysta złotych miesięcznie. Całkowity koszt odsetek i prowizji jest wyższy o około stu dwudziestu sześciu tysięcy złotych. I to przy założeniu, że oprocentowanie kredytu przez siedem lat się nie zmieni, a przecież przy stopie zmiennej może pójść zarówno w dół, jak i w górę.

Krok czwarty to uwzględnienie karencji. Jeżeli w pożyczce unijnej skorzystasz z karencji, przez pierwsze miesiące płacisz wyłącznie odsetki, czyli przy dwóch procentach od pięciuset tysięcy złotych mniej więcej osiemset kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Dla firmy, która właśnie uruchamia nową maszynę albo kończy rozbudowę, to często różnica między spokojem a nerwowym szukaniem gotówki na ratę.

Krok piąty to sprawdzenie, czy Twoja inwestycja w ogóle pasuje do danego programu. Pożyczki unijne mają określone cele. Są pożyczki inwestycyjne na maszyny, urządzenia, oprogramowanie i rozwój firmy, są pożyczki obrotowe na bieżące wydatki, są pożyczki na zakup i modernizację nieruchomości, a także pożyczki na odnawialne źródła energii czy efektywność energetyczną, niektóre z możliwością częściowego umorzenia. Dopasowanie celu do właściwego programu to połowa sukcesu, bo od tego zależy zarówno oprocentowanie, jak i maksymalna kwota oraz okres spłaty.

Krok szósty to policzenie kosztu czasu. Pożyczka unijna wymaga zwykle bardziej rozbudowanego wniosku niż kredyt w banku, w którym masz rachunek od lat. Trzeba opisać inwestycję, przedstawić wyniki finansowe i prognozy, przygotować zabezpieczenie. Proces trwa najczęściej od kilku tygodni do dwóch miesięcy. Jeżeli jednak zestawisz kilka dodatkowych tygodni przygotowań z oszczędnością rzędu stu tysięcy złotych, rachunek jest zwykle bardzo prosty.

Krok siódmy to porównanie nie tylko raty, ale rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania i całkowitej kwoty do spłaty. Poproś o te dane na piśmie w każdej instytucji i zestaw je obok siebie w jednej tabeli. Dopiero wtedy widzisz prawdziwy obraz.

Pozwól, że dorzucę jeszcze jeden wariant tego samego przykładu, bo dobrze pokazuje, jak działają preferencje. Firma pana Marka ma siedzibę w jednym z miast średnich, które w strategii województwa zostały wskazane jako tracące funkcje społeczno-gospodarcze. W takiej sytuacji oprocentowanie preferencyjne może zostać obniżone o połowę, czyli do jednego procenta w skali roku. Przy pięciuset tysiącach złotych na siedem lat rata spada wtedy do około sześciu tysięcy stu sześćdziesięciu złotych, a łączne odsetki do niecałych osiemnastu tysięcy złotych.

Porównaj to ze stu pięćdziesięcioma pięcioma tysiącami odsetek w kredycie i widzisz, że różnica przestaje być kosmetyczna, a staje się strategiczna. Te pieniądze mogą sfinansować zatrudnienie nowego pracownika, kampanię marketingową albo po prostu bezpieczną poduszkę finansową na gorszy sezon.

Żeby było uczciwie, powiem też, kiedy kredyt bankowy ma sens. Jeżeli potrzebujesz pieniędzy dosłownie na jutro, bo pojawiła się okazja, której nie da się odłożyć, bank, w którym masz historię, może być szybszy. Jeżeli Twoja inwestycja nie mieści się w celach żadnego programu, na przykład dotyczy działalności wyłączonej ze wsparcia, pożyczka unijna po prostu nie wchodzi w grę. Jeżeli potrzebujesz kwoty znacznie większej niż limity funduszy pożyczkowych, często najlepszym rozwiązaniem jest połączenie obu źródeł.

Bardzo często układam finansowanie tak, że część inwestycji pokrywa tania pożyczka unijna, a resztę kredyt lub leasing. Dzięki temu średni koszt całego finansowania jest wyraźnie niższy, niż gdyby wszystko sfinansować z jednego, droższego źródła. Nie chodzi więc o to, żeby zawsze wybierać pożyczkę unijną, tylko o to, żeby świadomie porównać opcje i wybrać to, co jest najlepsze dla konkretnej firmy w konkretnym momencie.

Teraz porozmawiajmy o typowych błędach, bo widzę je bardzo regularnie.

Pierwszy błąd to patrzenie wyłącznie na ratę. Rata jest ważna dla płynności, ale nie mówi nic o tym, ile finansowanie kosztuje w całym okresie. Kredyt z niższą ratą na dłuższy okres może być w sumie znacznie droższy niż pożyczka z nieco wyższą ratą na krótszy czas.

Drugi błąd to ignorowanie ryzyka zmiany oprocentowania. Przy stałym oprocentowaniu pożyczki unijnej wiesz dokładnie, ile zapłacisz w każdym miesiącu przez cały okres spłaty. Przy zmiennym oprocentowaniu kredytu bierzesz na siebie ryzyko, że stopy wzrosną, a Twoja rata razem z nimi.

Trzeci błąd to zakładanie z góry, że pożyczka unijna jest nie dla mnie. Wielu przedsiębiorców rezygnuje, zanim ktokolwiek sprawdzi ich sytuację, bo słyszeli od znajomego, że tam jest mnóstwo papierów albo że i tak nie przyznają. Tymczasem fundusze pożyczkowe patrzą na firmę szerzej niż tylko przez pryzmat jednego wskaźnika.

Czwarty błąd to rozpoczęcie inwestycji przed złożeniem wniosku albo przed podpisaniem umowy, bez sprawdzenia zasad danego programu. W wielu programach liczy się moment poniesienia wydatku, a źle zaplanowana kolejność może sprawić, że część kosztów nie zostanie uznana.

Piąty błąd to pominięcie kosztów zabezpieczeń w kalkulacji. To nie są wielkie kwoty, ale warto je znać z góry, żeby porównanie było uczciwe po obu stronach.

Szósty błąd to wybór programu, który nie pasuje do celu. Jeżeli potrzebujesz głównie środków na zakup towarów i materiałów, a składasz wniosek o pożyczkę inwestycyjną, w której kapitał obrotowy może stanowić tylko część kwoty, sam sobie utrudniasz życie.

Wszystkich tych błędów da się uniknąć, jeżeli przed podjęciem decyzji ktoś spokojnie przeliczy scenariusze i sprawdzi, który program pasuje do Twojej inwestycji.

Podsumujmy więc najważniejsze rzeczy z dzisiejszego odcinka. Pożyczka unijna to w większości przypadków najtańsze dostępne finansowanie dla małych i średnich firm. Oprocentowanie preferencyjne jest stałe i niskie, zwykle na poziomie od zera do dwóch procent, bez prowizji za udzielenie, z możliwością karencji nawet do dwunastu miesięcy. Kredyt bankowy bywa szybszy i wygodniejszy, ale przy zmiennym oprocentowaniu i prowizjach jego całkowity koszt potrafi być kilkukrotnie wyższy. W przykładzie pana Marka różnica wyniosła około stu dwudziestu sześciu tysięcy złotych przy tej samej kwocie i tym samym okresie spłaty.

Dlatego zanim podpiszesz jakąkolwiek umowę finansowania, porównaj całkowity koszt, a nie tylko ratę.

Jeżeli chcesz, żebym policzył to dla Twojej firmy, napisz do mnie na adres radoslaw.michas@bankowoscfirmowa.pl albo odezwij się przez stronę Bankowości Firmowej.pl. Sprawdzę, który program pasuje do Twojej inwestycji i ile realnie możesz zaoszczędzić.

Zapraszam Cię też do zapisania się na mój newsletter, w którym znajdziesz bezpłatny przewodnik o pięciu mitach dotyczących pożyczek unijnych, z konkretnymi liczbami i case study. Link znajdziesz w opisie odcinka.

Dziękuję, że byłeś ze mną, i do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Jakie firmy kwalifikują się do pożyczki unijnej

Jakie firmy kwalifikują się do pożyczki unijnej

Cześć, tu Radosław Michaś, Bankowość Firmowa.pl, i witam Cię w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu.

Dzisiaj biorę na warsztat pytanie, które słyszę od przedsiębiorców chyba częściej niż jakiekolwiek inne.

Brzmi ono mniej więcej tak: „Radek, my chyba się nie kwalifikujemy do pożyczki unijnej, prawda?”.

I za każdym razem, kiedy to słyszę, proszę o chwilę, żeby po prostu sprawdzić.

Bo w dziewięciu na dziesięć przypadków okazuje się, że kwalifikują się znacznie częściej, niż im się wydawało.

Ten odcinek jest właśnie o tym — jakie warunki naprawdę trzeba spełnić, żeby dostać pożyczkę unijną, a które z tych wyobrażeń o „niekwalifikowaniu się” są po prostu mitami.

Usiądź wygodnie, bo dzisiaj rozkładam to na czynniki pierwsze.

Zacznę od historii, która pokazuje, jak bardzo mylące potrafi być pierwsze wrażenie.

Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie właściciel niewielkiej firmy produkcyjnej z okolic Łodzi.

Zatrudniał kilkanaście osób, miał kilkuletnią historię działalności i całkiem stabilne, choć niewielkie, zyski.

Powiedział mi wprost: „Dzwonię, bo ktoś mi kazał, ale ja wiem, że to nie dla nas — jesteśmy za mali, nie mamy żadnych powiązań, na pewno odpadniemy na starcie”.

Zapytałem go tylko o kilka rzeczy: czy zalega z ZUS-em, czy ma zaległości podatkowe, czy jego firma mieści się w progach zatrudnienia i obrotu dla małego przedsiębiorcy, i czy jego biznes generuje na tyle stabilny przychód, żeby udźwignąć ratę.

Na wszystkie cztery pytania odpowiedział, że tak — to znaczy, że nie ma zaległości, mieści się w progach i ma zdolność do spłaty.

Trzy tygodnie później złożyliśmy kompletny wniosek.

Kilka miesięcy później miał na koncie pożyczkę na nowe maszyny, o które od dawna zabiegał, i to na warunkach dużo korzystniejszych niż jakikolwiek kredyt komercyjny, jaki wcześniej rozważał.

Opowiadam Ci to nie po to, żeby się chwalić, tylko dlatego, że ta historia powtarza się w mojej pracy z zadziwiającą regularnością.

Przedsiębiorcy sami się skreślają, zanim ktokolwiek w ogóle sprawdzi ich sytuację.

I to jest największy błąd, jaki można popełnić w tym temacie.

Podobną rozmowę odbyłem kilka miesięcy wcześniej z właścicielką małego salonu kosmetycznego, która chciała rozbudować gabinet o dodatkowe stanowiska.

Też była przekonana, że pożyczki unijne są „dla dużych firm z produkcją, a nie dla usług”.

To kolejny mit, z którym się regularnie spotykam — rodzaj działalności sam w sobie rzadko jest przeszkodą, liczy się przede wszystkim to, czy inwestycja mieści się w celach danego programu.

W jej przypadku mieściła się bez problemu, a cały proces od pierwszej rozmowy do wypłaty środków zajął niewiele ponad dwa miesiące.

Wspominam o tym, bo warto zapamiętać jedną rzecz: branża, wielkość firmy czy lokalizacja rzadko są realną barierą — barierą jest najczęściej brak wiedzy o tym, jak te warunki naprawdę wyglądają.

Więc przejdźmy do konkretów — czego naprawdę wymaga fundusz pożyczkowy.

Pierwszy warunek to status małego lub średniego przedsiębiorstwa, w skrócie MŚP.

To nie jest żadna tajemna kategoria — chodzi po prostu o liczbę zatrudnionych osób oraz roczny obrót lub sumę bilansową Twojej firmy.

Mikroprzedsiębiorca to firma zatrudniająca mniej niż dziesięć osób, z obrotem nieprzekraczającym równowartości dwóch milionów euro.

Mała firma to zatrudnienie do pięćdziesięciu osób i obrót do dziesięciu milionów euro.

Średnia firma to zatrudnienie do dwustu pięćdziesięciu osób i obrót do pięćdziesięciu milionów euro.

Zdecydowana większość firm, z którymi pracuję, mieści się w którejś z tych kategorii, nawet jeśli same siebie postrzegają jako „zbyt duże” albo „zbyt małe” dla takiego finansowania.

Co ciekawe, do progów wlicza się też ewentualne powiązania kapitałowe czy osobowe z innymi podmiotami — jeśli Twoja firma jest częścią większej grupy, warto to sprawdzić na samym początku, żeby uniknąć niespodzianki na etapie oceny wniosku.

Ale dla zdecydowanej większości jednoosobowych działalności gospodarczych i małych spółek, z którymi rozmawiam, ten warunek w ogóle nie stanowi problemu — po prostu nikt wcześniej nie sprawdził tego na spokojnie.

Drugi warunek to brak zaległości wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Urzędu Skarbowego.

To jest jedna z pierwszych rzeczy, którą sprawdza każdy fundusz pożyczkowy, i słusznie — to podstawowy dowód na to, że firma prowadzi swoje sprawy w porządku.

Ważna uwaga: zaświadczenia o niezaleganiu mają zwykle ograniczoną ważność, często tylko trzy miesiące, więc jeśli zbierasz dokumenty z dużym wyprzedzeniem, upewnij się, że będą aktualne w dniu składania wniosku.

Trzeci warunek to siedziba lub oddział na terenie województwa objętego danym programem.

Większość pożyczek, o których mówię w tym podcaście, to programy regionalne — finansowane z funduszy europejskich przypisanych do konkretnego województwa.

Oznacza to, że jeśli Twoja firma działa i rozlicza się w danym regionie, jesteś naturalnym adresatem takiego wsparcia.

Zdarza się, że przedsiębiorcy mylą to z ograniczeniem branżowym — myślą, że skoro program jest „regionalny”, to dotyczy tylko wybranych sektorów gospodarki.

To nieprawda — ograniczenie dotyczy miejsca prowadzenia działalności, a nie tego, czym firma się zajmuje, więc zarówno zakład produkcyjny, jak i firma usługowa czy handlowa mają tu równe szanse, o ile spełniają pozostałe warunki.

Czwarty, i moim zdaniem najważniejszy warunek, to zdolność do spłaty zobowiązania.

Fundusz pożyczkowy chce mieć pewność, że Twoja firma poradzi sobie z regularną spłatą raty — nie chodzi tu o spektakularne zyski, tylko o stabilność.

Analizowana jest historia finansowa firmy, bieżące przychody, a czasem także prognozy związane z planowaną inwestycją.

Co ważne, ta analiza nie musi wyglądać na korzyść firmy w każdym możliwym wymiarze — chodzi o realny obraz, nie o wyidealizowany bilans.

Fundusz pożyczkowy woli zobaczyć uczciwie przedstawione dane niż optymistycznie podkolorowane prognozy, które nie mają pokrycia w rzeczywistości.

To zresztą kolejna rzecz, którą podkreślam swoim klientom — lepiej pokazać firmę taką, jaka jest, z jej mocnymi i słabszymi stronami, niż próbować ukrywać coś, co i tak wyjdzie na etapie analizy dokumentów księgowych.

Zdolność do spłaty nie jest też oceniana w oderwaniu od celu pożyczki — analityk bierze pod uwagę, czy planowana inwestycja realnie zwiększy możliwości firmy do generowania przychodu, a to często działa na korzyść wnioskodawcy, a nie przeciwko niemu.

Innymi słowy, dobrze uzasadniona inwestycja potrafi wzmocnić cały wniosek, nawet jeśli bieżące wyniki finansowe firmy nie są jeszcze imponujące.

I teraz dochodzimy do rzeczy, o której mówię chyba w każdym odcinku, bo wciąż zaskakuje najwięcej osób.

Czego fundusz pożyczkowy NIE sprawdza tak restrykcyjnie, jak zrobiłby to bank komercyjny?

Otóż historii kredytowej w Biurze Informacji Kredytowej, czyli w BIK.

To jest fundamentalna różnica między pożyczką unijną a kredytem bankowym, i warto ją dobrze zrozumieć.

Bank komercyjny bardzo mocno opiera swoją decyzję na scoringu kredytowym — jednym, zagregowanym wskaźniku Twojej historii finansowej.

Fundusz pożyczkowy patrzy szerzej — na całą sytuację firmy, jej realną działalność, dokumenty finansowe, plan inwestycji, i to, czy ma ona sens biznesowy.

To nie znaczy, że wszystko jest dozwolone — jeśli firma ma poważne problemy finansowe, to i tak się to wykaże w analizie.

Ale drobne potknięcia z przeszłości, jedna spóźniona rata gdzieś sprzed lat, nie przekreślają automatycznie szans tak, jak mogłyby to zrobić w ocenie bankowej.

Miałem klientów, którzy wcześniej dostali odmowę w banku komercyjnym właśnie z powodu jednego wpisu w BIK sprzed kilku lat, i byli przekonani, że ten sam scenariusz powtórzy się przy pożyczce unijnej.

W obu takich przypadkach wniosek przeszedł bez żadnych dodatkowych pytań o tamto zdarzenie — bo ocena skupiła się na bieżącej kondycji firmy, a nie na historii sprzed lat.

To pokazuje, jak bardzo różne mogą być kryteria oceny w zależności od instytucji, i dlaczego nie warto zakładać z góry, że jeden negatywny scenariusz musi się powtórzyć.

To jest właśnie ten moment, w którym warto zatrzymać się i zapytać: skąd w ogóle biorą się te wszystkie przekonania o „niekwalifikowaniu się”?

Z mojego doświadczenia — najczęściej z dwóch źródeł.

Po pierwsze, z porównywania pożyczki unijnej do kredytu bankowego i zakładania, że rządzą nią te same, surowe zasady.

Po drugie, z pojedynczej, negatywnej historii znajomego czy kontrahenta, która wcale nie musi dotyczyć tego samego programu ani tej samej sytuacji.

Przejdźmy teraz do tego, jak to wygląda w praktyce — czyli co się dzieje krok po kroku, kiedy zgłasza się do mnie przedsiębiorca.

Krok pierwszy to rozmowa wstępna, w której pytam o podstawowe fakty: wielkość firmy, branżę, cel finansowania, sytuację z ZUS-em i Urzędem Skarbowym oraz orientacyjne przychody.

Już na tym etapie jestem w stanie ocenić, czy dana osoba spełnia podstawowe warunki formalne — i w większości przypadków odpowiedź brzmi „tak, warto spróbować”.

Krok drugi to dobór odpowiedniego programu — bo pożyczek unijnych jest wiele, każda ma inne przeznaczenie, inny limit kwoty i inne warunki spłaty.

To jest moment, w którym rola doradcy staje się kluczowa, bo wybór niewłaściwego programu to najczęstsza przyczyna niepowodzeń.

Krok trzeci to przygotowanie kompletu dokumentów — część rejestracyjna, część finansowa i opis samej inwestycji.

Krok czwarty to złożenie wniosku i etap oceny przez fundusz pożyczkowy, który weryfikuje wszystkie omówione wcześniej warunki.

Krok piąty, po pozytywnej decyzji, to podpisanie umowy, ustanowienie zabezpieczenia i uruchomienie środków.

Cały proces, w zależności od programu i kompletności dokumentów, trwa zwykle od kilku do kilkunastu tygodni — zdecydowanie krócej, niż wyobraża sobie większość osób, które nigdy wcześniej z takiego finansowania nie korzystały.

Warto też wiedzieć, że zabezpieczenie spłaty nie musi oznaczać hipoteki na nieruchomości czy angażowania majątku prywatnego w każdym przypadku.

W zależności od programu i kwoty pożyczki, akceptowane bywają różne formy zabezpieczenia — od weksla, przez cesję należności, po poręczenie — a dobór odpowiedniej formy to kolejny element, w którym warto skorzystać z doświadczenia doradcy.

Podczas całego procesu staram się, żeby klient nie musiał uczyć się języka urzędowego ani rozszyfrowywać regulaminów — to ja tłumaczę, co dany zapis oznacza w praktyce i jak przygotować dokumenty, żeby analiza przebiegła sprawnie.

To jest zresztą sedno mojej pracy — oszczędzam przedsiębiorcom czasu, który mogliby stracić na błądzeniu po formalnościach, i pilnuję sprawy od pierwszej rozmowy aż po wypłatę środków.

A teraz chciałbym omówić najczęstsze błędy, które widzę u przedsiębiorców podchodzących do tego tematu samodzielnie, bez wsparcia doradcy.

Błąd pierwszy — rezygnacja jeszcze przed sprawdzeniem realnych warunków, wyłącznie na podstawie własnych domysłów.

To zdecydowanie najkosztowniejszy błąd, bo oznacza utracone finansowanie, które mogłoby realnie rozwinąć firmę.

Błąd drugi — zbieranie dokumentów w ostatniej chwili, co prowadzi do nieaktualnych zaświadczeń i niepotrzebnych opóźnień.

Błąd trzeci — wybór niewłaściwego programu pożyczkowego, niedopasowanego do celu inwestycji, co skutkuje odrzuceniem wniosku mimo spełnienia ogólnych warunków.

Błąd czwarty — brak realistycznego planu spłaty, czyli sytuacja, w której firma aplikuje o kwotę, której obsługa finansowa przekracza jej faktyczne możliwości.

Błąd piąty — porównywanie wymogów pożyczki unijnej jeden do jednego z wymogami kredytu bankowego i rezygnacja na podstawie błędnych założeń.

Błąd szósty, o którym rzadko się mówi — składanie wniosku samodzielnie, bez wcześniejszej konsultacji, i odkrywanie brakujących elementów dopiero na etapie oceny, co wydłuża cały proces nawet o kilka tygodni.

Błąd siódmy — traktowanie odmowy w jednym programie jako ostatecznego wyroku, podczas gdy często wystarczy zmiana programu albo uzupełnienie dokumentacji, żeby wniosek przeszedł pozytywnie za drugim razem.

Każdy z tych błędów da się uniknąć — wystarczy dobrze poznać warunki na starcie albo skonsultować się z kimś, kto robi to na co dzień.

Z mojego doświadczenia wynika zresztą, że koszt takiej konsultacji jest zwykle dużo niższy niż koszt utraconego czasu, a często i niższy niż różnica w warunkach finansowania, którą można wynegocjować dzięki dobrze przygotowanemu wnioskowi.

Podsumowując dzisiejszy odcinek — jeśli Twoja firma mieści się w progach MŚP, nie ma zaległości w ZUS-ie i Urzędzie Skarbowym, działa na terenie odpowiedniego województwa i jest w stanie udźwignąć ratę pożyczki, to Twoje szanse na finansowanie unijne są znacznie wyższe, niż mogłoby się wydawać.

Historia kredytowa w BIK, która tak bardzo waży w bankach komercyjnych, tutaj nie jest czynnikiem decydującym.

Rodzaj działalności — czy to produkcja, usługi, czy handel — też rzadko bywa realną przeszkodą, o ile planowana inwestycja mieści się w celach danego programu.

Zanim więc sam siebie skreślisz, sprawdź swoją sytuację — czasem wystarczy jedna rozmowa, żeby zweryfikować, że kwalifikujesz się dużo bardziej, niż myślałeś.

Pamiętaj też, że odmowa w jednym programie nie oznacza końca drogi — czasem wystarczy zmiana produktu albo uzupełnienie dokumentacji, żeby za drugim razem wszystko poszło sprawnie.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak naprawdę wygląda finansowanie unijne dla firm, zapisz się na mój newsletter — w opisie odcinka znajdziesz link do bezpłatnego przewodnika „5 mitów o pożyczkach unijnych”, w którym rozprawiam się z podobnymi przekonaniami na konkretnych liczbach i przykładach.

Dziękuję, że byłeś dzisiaj ze mną — do usłyszenia w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu

Dziękuję, że byłeś ze mną w tym odcinku – do usłyszenia następnym razem

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Dokumenty wymagane do wniosku o pożyczkę unijną

Dokumenty wymagane do wniosku o pożyczkę unijną

Dokumenty wymagane do wniosku o pożyczkę unijną. 

Cześć! Tu Radosław Michaś z Bankowości Firmowej.pl.

Jeśli słuchasz tego odcinka, to pewnie zastanawiasz się nad pożyczką unijną dla swojej firmy, albo już zacząłeś się do tego przymierzać.

I prędzej czy później trafisz na pytanie, które słyszę od klientów praktycznie codziennie: jakie dokumenty naprawdę są mi potrzebne?

Nie chcę Cię straszyć listą stu pozycji, bo tak naprawdę to nie jest aż tak skomplikowane, jeśli wiesz, czego się spodziewać.

Zresztą właśnie o to najczęściej rozbijają się plany przedsiębiorców – nie o brak dobrego pomysłu na inwestycję, tylko o niepewność, od czego w ogóle zacząć formalnie.

Chcę Ci raczej pokazać, jak to wygląda z mojej perspektywy, po piętnastu latach pracy z przedsiębiorcami z województwa łódzkiego.

Opowiem Ci, jak to zwykle przebiega u moich klientów, jakie dokumenty naprawdę robią różnicę, i jakie błędy najczęściej kosztują ludzi tygodnie oczekiwania.

Zacznijmy od historii, bo najlepiej to widać na konkretnym przykładzie.

Kilka miesięcy temu zgłosił się do mnie właściciel niewielkiej firmy usługowej z Łodzi.

Prowadził serwis elektroniki – naprawiał i konserwował sprzęt elektroniczny, od lat, ze stałą grupą klientów.

Miał pomysł na rozszerzenie działalności – w tym samym lokalu, obok serwisu, chciał otworzyć mały punkt gastronomiczny, z ofertą śniadaniową i lunchową.

Logika była prosta – serwis elektroniki miewa gorsze miesiące, kiedy nagle spada liczba napraw, a gastronomia daje bardziej regularny, codzienny przychód.

Kiedy przyszedł do mnie pierwszy raz, miał w głowie plan biznesowy, ale zero pojęcia, od czego zacząć formalnie.

Zapytał mnie wtedy dokładnie to pytanie, które jest tematem tego odcinka – jakie dokumenty w ogóle musi zebrać.

Usiedliśmy więc razem i rozpisaliśmy to na czynniki pierwsze.

Zaczęliśmy od dokumentów rejestracyjnych firmy, bo to jest absolutna podstawa – bez tego nie ma w ogóle o czym rozmawiać.

Potem przeszliśmy do dokumentów finansowych, bo fundusz pożyczkowy musi zobaczyć, jak firma radzi sobie finansowo na co dzień.

Kolejnym krokiem było opisanie samej inwestycji – co dokładnie ma powstać, ile to będzie kosztować, i dlaczego to się opłaca.

Cały proces zbierania dokumentów zajął mu około trzech tygodni, głównie dlatego, że część rzeczy trzeba było zamówić w urzędach, a to zawsze wymaga czasu.

Ale kiedy wniosek trafił do analizy, poszło sprawnie – bo dokumentacja była kompletna i spójna od samego początku.

Ostatecznie dostał pożyczkę na dwieście pięć tysięcy złotych, rozłożoną na sześć lat, z czteromiesięczną karencją na start nowego segmentu.

Dziś klient prowadzi zarówno serwis elektroniki, jak i małą kawiarnię śniadaniową – i te dwa segmenty świetnie się sezonowo uzupełniają.

To dobra ilustracja tego, o czym teraz chcę Ci opowiedzieć bardziej systematycznie – czyli jak naprawdę wygląda komplet dokumentów do wniosku o pożyczkę unijną.

Zacznę od tego, że dokumenty, których potrzebujesz, dzielą się właściwie na cztery, czasem pięć grup.

Pierwsza grupa to dokumenty tożsamości i rejestrowe – czyli wszystko, co potwierdza, kim jesteś i że Twoja firma istnieje formalnie.

To dowód osobisty, ewentualnie inne dokumenty potwierdzające tożsamość, a przy spółkach – też dane wspólników czy członków zarządu.

Do tego dochodzi NIP, REGON, i w zależności od formy działalności – albo aktualny wpis do CEIDG, albo odpis z KRS.

Ważne jest, żeby te dokumenty były aktualne – fundusze pożyczkowe zwracają uwagę na to, czy dane w rejestrach są zgodne ze stanem faktycznym.

Druga grupa to dokumenty finansowe, i to jest zwykle ta część, która zajmuje najwięcej czasu.

W zależności od formy opodatkowania będzie to pełna sprawozdawczość finansowa, czyli bilans i rachunek zysków i strat za ostatnie zamknięte lata, albo podsumowania z księgi przychodów i rozchodów, albo ewidencja przy ryczałcie.

Do tego dochodzą deklaracje podatkowe PIT albo CIT za ostatnie zamknięte okresy, zwykle trzy lata wstecz.

Fundusz chce zobaczyć nie tylko to, jak firma radziła sobie w przeszłości, ale też jak wygląda sytuacja bieżąca – dlatego prosi się też o dane z bieżącego roku, aktualne na maksymalnie 2 miesiące przed złożeniem wniosku.

Trzecia grupa to dokumenty potwierdzające brak zaległości – czyli zaświadczenia z ZUS i z Urzędu Skarbowego o niezaleganiu ze składkami i podatkami.

Tu jest jedna pułapka, o której zaraz powiem więcej – te zaświadczenia mają krótki termin ważności, więc kolejność ich zdobywania naprawdę ma znaczenie.

Czwarta grupa to dokumenty opisujące samą inwestycję – biznesplan albo opis planowanego przedsięwzięcia, czasem uzupełniony o oferty czy wyceny od dostawców.

I jeśli inwestycja dotyczy nieruchomości – dochodzi jeszcze piąta grupa, czyli dokumenty potwierdzające prawo właściciela do tej nieruchomości, czyli akt własności plus numer księgi wieczystej oraz kopia polisy ubezpieczeniowej.

Jest jeszcze jedna kategoria, o której ludzie często zapominają, a która potrafi zaskoczyć na późniejszym etapie – dokumenty dotyczące już istniejących zobowiązań finansowych firmy.

Chodzi o umowy kredytowe i leasingowe, razem z aktualnymi harmonogramami spłat i ewentualnymi aneksami.

Fundusz chce wiedzieć, jakie firma ma już obciążenia, żeby ocenić, czy udźwignie kolejną ratę – to naturalna część oceny zdolności do spłaty.

Podobnie jest z ewidencją środków trwałych – to lista tego, co firma już posiada, i bywa pomocna przy ocenie, czy planowana inwestycja rzeczywiście uzupełnia to, czego brakuje.

Jest też temat, który wielu przedsiębiorców w ogóle nie kojarzy z pożyczką – rozdzielność majątkowa małżeńska.

Jeśli prowadzisz firmę i masz ustanowioną rozdzielność majątkową z małżonkiem, fundusz może poprosić o dokument, który to potwierdza, bo wpływa to na sposób liczenia zdolności do spłaty i zabezpieczeń.

To nie jest wymóg, który dotyczy każdego, ale dobrze wiedzieć, że taka sytuacja może się pojawić, żeby nie było niespodzianki na etapie analizy wniosku.

Wracając na chwilę do historii mojego klienta z serwisu elektroniki – miał moment, w którym o mały włos nie stracił dwóch tygodni przez jedno zaświadczenie.

Zdobył zaświadczenie o niezaleganiu z Urzędu Skarbowego na samym początku procesu, razem z pierwszą turą dokumentów, bo chciał mieć to jak najszybciej z głowy.

Problem w tym, że zanim skompletowaliśmy resztę – biznesplan, dokumenty finansowe, dane od biura rachunkowego – minęły ponad trzy miesiące, i zaświadczenie straciło ważność.

Musieliśmy je zdobywać jeszcze raz, tuż przed samym złożeniem wniosku, co na szczęście zajęło tylko kilka dni, ale mogło nas kosztować sporo więcej czasu, gdyby urząd akurat miał kolejki.

Od tamtej pory zawsze mówię klientom – zaświadczenia z krótkim terminem ważności zostawiamy na absolutnie ostatni moment, kiedy reszta dokumentacji jest już gotowa.

Teraz przejdźmy do praktyki, czyli jak ja to zwykle organizuję z klientami, krok po kroku.

Krok pierwszy to rozmowa na starcie, w której ustalamy, jaki rodzaj pożyczki najlepiej pasuje do planowanej inwestycji.

To ważne, bo różne produkty mają różne wymogi dokumentacyjne, i nie ma sensu zbierać wszystkiego na zapas, zanim wiadomo, o który konkretnie program chodzi.

Krok drugi to szybki przegląd dokumentów rejestracyjnych – sprawdzamy, czy wpis w CEIDG albo w KRS jest aktualny, czy dane się zgadzają, czy nie ma tam żadnych rozbieżności.

Krok trzeci to zebranie dokumentów finansowych, i to zwykle robię razem z biurem rachunkowym klienta, żeby dane były spójne i żeby nikt nie musiał dwa razy szukać tych samych informacji.

Krok czwarty to przygotowanie opisu inwestycji – tutaj pomagam klientowi ubrać w słowa to, co często ma już w głowie, ale nie potrafi tego jeszcze przełożyć na język, którego oczekuje regulamin naboru.

Krok piąty to zamówienie świeżych zaświadczeń z ZUS i z Urzędu Skarbowego – i to robimy zawsze na samym końcu, tuż przed złożeniem wniosku albo wręcz po decyzji pożyczkowej, właśnie dlatego, że one szybko tracą ważność.

Krok szósty, jeśli dotyczy – to skompletowanie dokumentów do nieruchomości, czyli aktu kupna albo innego dokumentu potwierdzającego prawo do lokalu czy gruntu.

Krok siódmy to złożenie kompletnego wniosku wraz z całą tą dokumentacją, i tutaj moja rola polega też na tym, żeby jeszcze raz sprawdzić spójność wszystkiego, zanim wniosek trafi do analityka.

Krok ósmy to już etap analizy po stronie funduszu, gdzie czasem trzeba coś doprecyzować albo dosłać, i tutaj też staram się być pomostem między klientem a instytucją, żeby to szło sprawnie.

Cały ten proces, licząc od pierwszej rozmowy do złożenia kompletnego wniosku, trwa zwykle od dwóch do czterech tygodni, w zależności od tego, jak szybko klient ma dostęp do swoich dokumentów finansowych.

Warto też powiedzieć, że forma prawna firmy trochę zmienia szczegóły tej listy.

Przy jednoosobowej działalności gospodarczej podstawą jest wpis do CEIDG, i zwykle nie ma dodatkowych dokumentów korporacyjnych do zbierania.

Przy spółce z ograniczoną odpowiedzialnością dochodzi odpis z KRS, czasem uchwała wspólników zezwalająca na zaciągnięcie zobowiązania, a przy większych kwotach – też dokumenty dotyczące reprezentacji, czyli kto w imieniu spółki może podpisać umowę pożyczki.

Przy spółkach cywilnych trzeba pamiętać o dokumentach każdego ze wspólników z osobna, bo odpowiadają solidarnie całym swoim majątkiem.

To są detale, które na pierwszy rzut oka wydają się drobne, ale potrafią wydłużyć proces, jeśli nikt wcześniej o nich nie pomyślał.

Dlatego zawsze pierwsza rozmowa z klientem zaczyna się właśnie od ustalenia formy prawnej i struktury właścicielskiej firmy – to determinuje resztę listy dokumentów.

A teraz kilka słów o błędach, bo widziałem ich naprawdę sporo na przestrzeni lat.

Pierwszy i chyba najczęstszy błąd to zbieranie dokumentów w ostatniej chwili, dopiero po podjęciu decyzji o złożeniu wniosku.

To prowadzi do sytuacji, w której czekasz na urząd, urząd czeka na kolejkę, a termin naboru tymczasem się zbliża.

Drugi błąd to nieaktualne zaświadczenia o niezaleganiu z ZUS i US – ludzie zdobywają je za wcześnie, zanim jeszcze wniosek jest gotowy, a potem zaświadczenie traci ważność, zanim zdąży trafić do funduszu.

Trzeci błąd to niespójność między danymi w różnych dokumentach – na przykład inny adres w CEIDG niż na dowodzie osobistym, po ostatniej przeprowadzce, o której ktoś zapomniał zaktualizować.

Czwarty błąd to zbyt ogólny opis inwestycji – sam plan zakupu maszyny czy remontu lokalu to za mało, fundusz chce zobaczyć uzasadnienie ekonomiczne, czyli jak to wpłynie na przychody i koszty firmy.

Piąty błąd to brak dokumentów dotyczących nieruchomości, kiedy inwestycja jej dotyczy – ludzie zapominają, że stara umowa najmu może być już nieaktualna, albo że trzeba dopiero uzyskać zgodę właściciela lokalu na planowane prace.

Szósty błąd, może najbardziej frustrujący, to niedopilnowanie terminów – zaświadczenia są ważne tylko przez określony czas, i jeśli proces się przeciąga, trzeba je zdobywać ponownie.

Wszystkie te błędy mają jedną wspólną cechę – da się ich uniknąć, jeśli wcześniej wiesz, w jakiej kolejności działać.

I właśnie dlatego uważam, że warto rozłożyć ten proces w czasie, zamiast robić wszystko naraz, w ostatnim tygodniu przed terminem naboru.

Często pada też pytanie, co się dzieje, jeśli mimo wszystko czegoś zabraknie już po złożeniu wniosku.

To nie jest koniec świata – fundusze pożyczkowe zwykle dają możliwość uzupełnienia braków w wyznaczonym terminie, najczęściej kilku- lub kilkunastu dni.

Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy brakujących dokumentów jest dużo albo kiedy dotyczą one kluczowych elementów, na przykład niespójnych danych finansowych – wtedy proces analizy po prostu się wydłuża, czasem o kolejne tygodnie.

Dlatego moim celem, kiedy pracuję z klientem, jest złożenie wniosku, który od razu jest kompletny, żeby ten etap uzupełnień w ogóle nie był potrzebny.

To oszczędza czas nie tylko klientowi, ale też pokazuje funduszowi, że wnioskodawca podszedł do sprawy poważnie, co – nieformalnie rzecz biorąc – też ma znaczenie przy ocenie wiarygodności.

Podsumowując – kompletny wniosek o pożyczkę unijną to zwykle cztery, czasem pięć grup dokumentów: tożsamościowe i rejestracyjne, finansowe, zaświadczenia o niezaleganiu, opis inwestycji, i ewentualnie dokumenty do nieruchomości.

Żadna z tych grup osobno nie jest skomplikowana – trudność pojawia się dopiero wtedy, kiedy trzeba to wszystko skoordynować w czasie, zwłaszcza te dokumenty o krótkim terminie ważności.

Jeśli planujesz złożenie wniosku w najbliższych miesiącach, moja rada jest prosta – zacznij od dokumentów rejestracyjnych i finansowych już teraz, a zaświadczenia z ZUS i US zostaw na sam koniec.

A jeśli wolisz, żeby ktoś przeprowadził Cię przez to od początku do końca, dokładnie to robię na co dzień – dobieram odpowiedni produkt, przygotowuję wniosek, i pilnuję całego procesu, żebyś Ty mógł się skupić na prowadzeniu firmy.

Tak jak w historii, którą opowiedziałem na początku – klient przyszedł z pomysłem, a resztę formalności przeszliśmy razem, krok po kroku, bez niepotrzebnego stresu.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej o tym, jak naprawdę wygląda finansowanie unijne, zapisz się na mój newsletter, gdzie dostaniesz bezpłatny przewodnik z pięcioma najczęstszymi mitami o pożyczkach unijnych, razem z konkretnymi liczbami i przykładami z życia moich klientów.

Dziękuję, że byłeś ze mną w tym odcinku – do usłyszenia następnym razem

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Analiza zdolności kredytowej — co sprawdza fundusz pożyczkowy przed decyzją?

Analiza zdolności kredytowej — co sprawdza fundusz pożyczkowy przed decyzją?

Analiza zdolności kredytowej — co sprawdza fundusz pożyczkowy przed decyzją?

Cześć, z tej strony Radosław Michaś z Bankowości Firmowej.pl i to jest kolejny odcinek podcastu dla przedsiębiorców, którzy chcą wiedzieć więcej o finansowaniu swoich firm.
Dzisiaj temat, który wraca do mnie bardzo często — mniej więcej raz w tygodniu dostaję pytanie od kogoś, kto albo właśnie dostał odmowę z funduszu pożyczkowego, albo boi się, że ją dostanie. I zazwyczaj to pytanie brzmi tak: „Radek, czy mam szansę na tę pożyczkę?”
Zanim odpowiem, zawsze zadaję kilka pytań. I często okazuje się, że ta osoba nie wie, jak fundusz w ogóle patrzy na jej firmę.
Dzisiaj chcę to zmienić. Opowiem ci dokładnie, co sprawdza fundusz pożyczkowy przed każdą decyzją kredytową.

Zacznę od historii, która dobrze ilustruje ten problem.
Kilka miesięcy temu skontaktował się ze mną właściciel firmy budowlanej z Łodzi. Firma działa od siedmiu lat, zatrudnia dwanaście osób, obroty rzędu dwóch i pół miliona złotych rocznie. Z pozoru — solidny kandydat na pożyczkę inwestycyjną. Chciał kupić nowy sprzęt za trzysta pięćdziesiąt tysięcy złotych i złożył wniosek samodzielnie.
Po trzech tygodniach dostał odmowę. Zadzwonił do mnie zrezygnowany. Przejrzałem jego dokumenty i znalazłem powód w dwadzieścia minut. Firma miała w spłacie cztery aktywne leasingi i jeden kredyt obrotowy w banku komercyjnym. Miesięczna suma rat: osiemnaście tysięcy złotych. A wnioskowali o pożyczkę, której rata wyniosłaby kolejne jedenaście tysięcy. W zestawieniu z dochodem po kosztach — fundusz policzył, że zdolność kredytowa nie wystarczy. Nie dlatego, że firma źle zarabiała. Ale dlatego, że była już mocno obciążona innymi zobowiązaniami. Gdyby wiedzieli o tym wcześniej, mogliby skonsolidować jeden z leasingów albo złożyć wniosek na mniejszą kwotę.

Teraz omówię każde kryterium po kolei.

Pierwsze i najważniejsze: zdolność kredytowa.
To nie jest jakaś tajemnicza liczba. To prosta matematyka.
Fundusz bierze twój miesięczny dochód z działalności — po kosztach, po podatkach — i odejmuje od niego wszystkie bieżące zobowiązania.
Kredyty w bankach komercyjnych, leasingi, raty za sprzęt, pożyczki — wszystko to się liczy.
To, co zostaje, musi wystarczyć na nową ratę i jeszcze zostać margines bezpieczeństwa.
Zazwyczaj fundusz wymaga, żeby nowa rata stanowiła nie więcej niż czterdzieści do pięćdziesięciu procent wolnego przepływu gotówkowego.
Jeśli prowadzisz działalność sezonową, fundusz często prosi o dane z kilku miesięcy lub z całego roku — żeby nie oceniać cię tylko w szczycie sezonu.

Drugie kryterium: historia kredytowa w BIK i BIG.
BIK to Biuro Informacji Kredytowej — rejestruje historię kredytów i leasingów.
BIG to Biuro Informacji Gospodarczej — tu trafiają niezapłacone faktury od kontrahentów.
Fundusz sprawdza obydwa. I to każdego ze wspólników firmy osobno — nie tylko samą spółkę.
Co ważne: wpis w BIK nie musi przekreślać szansy.
Jeśli masz spóźnienie sprzed czterech lat, które zostało uregulowane, fundusz może to zaakceptować pod warunkiem, że w dokumentach wyjaśnisz okoliczności.
Co innego, gdy masz aktywne zaległości powyżej trzydziestu dni — to zazwyczaj oznacza odmowę.
Zanim złożysz wniosek, pobierz swój raport BIK. Możesz to zrobić przez internet, raz na pół roku za darmo.

Trzecie kryterium: staż firmy.
I tu pojawia się dużo nieporozumień.
Każdy produkt ma inne wymagania dotyczące historii działalności.
Pożyczka inwestycyjna dla MŚP — zazwyczaj minimum dwanaście miesięcy.
Pożyczka obrotowa — w zależności od instytucji, od sześciu do dwunastu miesięcy.
Program Pierwszy Biznes — tu możesz być zupełnym start-upem, bo to finansowanie na podjęcie działalności.
Jeśli twoja firma działa krócej niż wymagany minimalny okres — wniosek zostanie odrzucony automatycznie, zanim ktokolwiek zajrzy w dokumenty finansowe.

Czwarte kryterium: zabezpieczenie pożyczki.
Fundusz pożyczkowy musi się jakoś zabezpieczyć na wypadek, gdybyś nie był w stanie spłacić.
Najczęściej wymagane formy to trzy.
Weksel własny in blanco — fundusz może go uzupełnić kwotą długu i dochodzić go sądownie. Przy pożyczkach do stu tysięcy złotych często to wystarczy.
Poręczenie osobiste właściciela — odpowiadasz całym majątkiem osobistym. To standard przy większości pożyczek.
Hipoteka na nieruchomości — przy kwotach powyżej pięciuset tysięcy złotych fundusz zazwyczaj oczekuje wpisu do księgi wieczystej.
Brak nieruchomości nie wyklucza cię automatycznie z programu — ale musisz wiedzieć, jakie formy akceptuje konkretny fundusz i produkt.

Piąte kryterium: plan i cel inwestycji.
Fundusz chce wiedzieć, na co konkretnie pójdą pieniądze i jak to wpłynie na firmę.
To nie jest formalność. Analityk czyta opis projektu.
Jeśli piszesz „zakup sprzętu budowlanego” — to za mało.
Lepsza wersja: „zakup minikoparki konkretnego modelu o wartości dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych, co pozwoli skrócić czas realizacji kontraktu o trzydzieści procent i przyjąć dwa dodatkowe zlecenia miesięcznie.”
Im bardziej konkretny opis — tym mniejsze ryzyko pytań dodatkowych i opóźnień.

Szóste kryterium: dokumenty finansowe.
Fundusz wymaga zazwyczaj: trzech ostatnich lat sprawozdań finansowych lub KPiR lub ryczałtu ewidencjonowanego, zestawienia obrotów i sald za rok bieżący, deklaracji PIT lub CIT za trzy lata, zaświadczeń ZUS i US o niezaleganiu — nie starszych niż trzy miesiące — i harmonogramów wszystkich aktualnych kredytów oraz leasingów.
Jeśli jakikolwiek dokument będzie nieaktualny albo niekompletny — analityk wróci do ciebie z listą brakujących rzeczy. To wydłuża proces o tygodnie.

Siódme kryterium: cel zgodny z regulaminem produktu.
To jest często pomijany szczegół, który może całkowicie dyskwalifikować wniosek.
Każda pożyczka ma konkretne przeznaczenie.
Pożyczka na inwestycje w MŚP — tylko wydatki inwestycyjne, zakup środków trwałych, cyfryzacja. Nie możesz z niej zapłacić za usługi lub wynagrodzenia.
Pożyczka obrotowa — tylko bieżące koszty działalności. Nie możesz kupić maszyny.
Pożyczka na OZE — tylko instalacje do produkcji energii ze źródeł odnawialnych.
Jeśli cel inwestycji nie pasuje do regulaminu — fundusz odrzuci wniosek, nawet jeśli firma jest w idealnej kondycji finansowej.
Dlatego przed wyborem produktu zawsze sprawdzam z klientem, jaki cel dokładnie chce sfinansować.

Jak się przygotować?
Po pierwsze: zrób analizę siebie zanim złożysz wniosek.
Policz swoją zdolność kredytową — weź dochód miesięczny i odejmij wszystkie raty. Zastanów się, jak dużą nową ratę możesz obsłużyć.
Pobierz raport BIK i sprawdź go pod kątem niespodzianek.
Zweryfikuj, czy twoja firma spełnia wymagania stażu dla danego produktu.

Po drugie: zbierz dokumenty zawczasu.
Wiele osób składa wniosek i dopiero wtedy zaczyna zbierać papiery. To błąd. Zaświadczenia z ZUS i US mają datę ważności — trzy miesiące. Jeśli zbierasz je za późno, mogą wygasnąć zanim fundusz skończy analizę.

Po trzecie: opisz cel projektu precyzyjnie.
Fundusz lubi liczby, terminy, konkretne modele sprzętu i planowany efekt finansowy dla firmy.

Po czwarte: wybierz właściwy produkt.
Nie każda pożyczka unijna jest dla każdej firmy. Różne produkty mają różne wymagania, oprocentowanie i przeznaczenie. Pomyłka w wyborze produktu to stracony czas.

Jakie błędy widzę najczęściej?
Aplikowanie z aktywnym długiem w ZUS lub US — to dyskwalifikuje automatycznie.
Składanie wniosku bez sprawdzenia BIK przez wspólników — jeden negatywny wpis może odrzucić wniosek całej spółki.
Wniosek o zbyt wysoką kwotę, przekraczającą zdolność kredytową.
Błędy formalne — niezgodność danych w dokumentach.
Brak opisu projektu albo opis zbyt ogólny.

Podsumowując: analiza zdolności kredytowej to narzędzie, które ma ocenić, czy jesteś w stanie spłacić pożyczkę bez problemów. Fundusz chce, żebyś spłacił — bo inaczej ma problem ze swoim portfelem.
Dlatego im lepiej przygotujesz się przed złożeniem wniosku, tym wyższa szansa, że decyzja będzie pozytywna i szybka.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak wygląda twoja sytuacja — skontaktuj się ze mną bezpośrednio. Dane kontaktowe znajdziesz na bankowoscfirmowa.pl.
A jeśli chcesz zacząć od czegoś prostego — zapisz się na mój newsletter i odbierz bezpłatny przewodnik „Pięć mitów o pożyczkach unijnych.” Link w opisie tego odcinka.
Dziękuję za słuchanie i do usłyszenia za tydzień!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

5 błędów, które odrzucają wniosek o pożyczkę unijną — i jak ich uniknąć

5 błędów, które odrzucają wniosek o pożyczkę unijną — i jak ich uniknąć

Najczęstsze błędy we wnioskach o pożyczki unijne – dlaczego firmy dostają odmowę i co zrobić inaczej

Cześć, z tej strony Radosław Michaś i witam Cię w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu — podcastu dla przedsiębiorców, którzy chcą wiedzieć, jak mądrze finansować swój biznes.

Zanim wejdziemy w dzisiejszy temat, chcę powiedzieć jedną rzecz osobistą.

Działam w branży finansowej od ponad dwudziestu lat. A w pożyczkach unijnych specjalizuję się już prawie 15.

Przez ten czas rozmawiałem z setkami przedsiębiorców — małych, średnich, z różnych branż, z różnych części Polski.

I jeśli miałbym wskazać jedną sytuację, która pojawia się najczęściej i która mnie za każdym razem naprawdę frustruje — to jest właśnie to, o czym będę mówił dziś.

Przychodzi do mnie przedsiębiorca — człowiek z pomysłem, z energią, z realnym projektem, który ma sens biznesowo.

I opowiada mi, że złożył wniosek o pożyczkę unijną i dostał odmowę.

Albo co gorsza — że wniosek utknął gdzieś w toku rozpatrywania i nikt nie jest w stanie mu powiedzieć, co dalej.

Zaczynamy rozmawiać.

Zadaję kilka pytań.

I po chwili wszystko staje się jasne.

Nie odpadł przez zły pomysł.

Odpadł przez błędy — często drobne na pierwszy rzut oka — który można było wyeliminować zanim w ogóle złożył pierwszy dokument.

I właśnie to mnie boli.

Że ktoś poświęcił tygodnie na przygotowanie wniosku, może zapłacił doradcy, może odłożył inne decyzje biznesowe — i wszystko to poszło na marne z powodu czegoś, co można było sprawdzić na samym początku, bez żadnych kosztów, w ciągu jednego popołudnia.

Dlatego postanowiłem nagrać ten odcinek.

Przez lata pracy zebrałem pięć błędów, które powtarzają się najczęściej.

Nie wziąłem ich z żadnej teorii ani podręcznika.

To są prawdziwe sytuacje z prawdziwych wniosków, z prawdziwych rozmów z prawdziwymi przedsiębiorcami.

I chcę, żebyś po tym odcinku wyszedł z poczuciem, że wiesz, na co uważać, zanim zaczniesz.

Zacznijmy od błędu pierwszego.

Dotyczy on wkładu własnego.

I wiem, że to brzmi banalnie — bo każdy, kto choć trochę słyszał o pożyczkach unijnych, wie, że wkład własny może być wymagany.

Ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Kiedy przedsiębiorca składa wniosek, musi zadeklarować, jaki wkład własny wnosi do projektu.

To może być dziesięć, dwadzieścia procent całej wartości inwestycji, może trzydzieści — zależy od konkretnego programu i jego regulaminu.

I tutaj pojawia się nieporozumienie, które spotykam bardzo, bardzo często.

Część przedsiębiorców myśli w ten sposób: dostanę pożyczkę, zrealizuję co się da i potem — gdy już coś zarobię albo sprzedam coś niepotrzebnego – na przykład maszynę, która została zastąpiona nową stanowiącą cel inwestycji — dołożę swoje pieniądze. i wtedy zakończę całą inwestycję.

To logika, która wydaje się sensowna z perspektywy kogoś zarządzającego płynnością firmy.

Problem w tym, że ta logika jest kompletnie odwrotna do tego, jak działają fundusze pożyczkowe.

Zasada jest jedna i nie ma od niej wyjątków: najpierw Ty wnosisz swój wkład własny, a dopiero potem fundusz pożyczkowy wypłaca swoje środki.

Dlaczego tak?

Bo fundusz musi mieć pewność, że jesteś realnie zaangażowany finansowo w projekt.

Że nie traktujesz tej pożyczki jako jedynego koła ratunkowego, tylko że sam też ryzykujesz swoim kapitałem.

To jest logika zarządzania ryzykiem, która stoi za tym wymogiem — i jest ona spójna niezależnie od programu. Pożyczka z funduszy unijnych ma kończyć inwestycję, a nie ją zaczynać.

Widziałem sytuacje, w których przedsiębiorca deklarował wkład własny z przyszłych przychodów ze sprzedaży, które miały pojawić się za trzy miesiące.

Albo z pożyczki od rodziny, która na pewno będzie — tylko jeszcze jej nie ma.

Albo po prostu mówił wprost — no to wpłacę po tym, jak fundusz przeleje środki.

I za każdym razem wniosek stał w miejscu albo dostawał odmowę formalną jeszcze zanim ktokolwiek zajrzał do meritum projektu.

Jeśli więc planujesz składać wniosek — pierwsza rzecz, którą powinieneś zrobić, to sprawdzić, czy masz realne środki na wkład własny już teraz.

Nie za miesiąc, nie po sprzedaży czegoś — teraz, w momencie składania wniosku.

Jeśli ich nie masz — zaplanuj jak je pozyskasz, zanim w ogóle ruszysz z dokumentacją.

Drugi błąd jest może jeszcze poważniejszy, bo dotyczy Twojej historii z systemem wsparcia publicznego.

I przez to jest trudniejszy do zauważenia — bo jest ukryty w przeszłości, a nie w bieżącej sytuacji.

Mówię o niewywiązaniu się z konieczności rozliczenia poprzedniego wsparcia – na przykład w formie dotacji.

Wielu przedsiębiorców, szczególnie tych, którzy działają od kilku lat, korzystało w przeszłości z różnych form wsparcia.

Dotacje na start, dofinansowania z programów unijnych, wsparcie z programów regionalnych.

I czasem zdarza się, że jakieś rozliczenie nie zostało domknięte.

Może projekt się przeciągnął i coś zostało niedopilnowane.

Może zmieniły się okoliczności i nie dopełniono formalności.

Może po prostu umknęło w natłoku codziennych spraw — bo każdy przedsiębiorca wie, jak to wygląda.

Problem polega na tym, że instytucje obsługujące środki publiczne mają bardzo dobrą pamięć i są w stanie sprawdzić Twoją historię.

Weryfikują, czy masz nierozliczone zobowiązania z przeszłości.

I jeśli zostanę znalezione to z nowego wsparcia nie można skorzystać.

Bez dyskusji, bez możliwości wyjaśnienia na etapie oceny wniosku.

Żaden nowy wniosek nie przejdzie, dopóki tamta historia nie zostanie domknięta.

Rozmawiałem z przedsiębiorcą, który przez prawie rok próbował złożyć wniosek w różnych programach i za każdym razem dostawał odmowę na etapie formalnym.

Raz tu, raz tam, za każdym razem inny powód formalny.

Dopiero gdy usiedliśmy razem i prześledziliśmy jego historię szczegółowo, okazało się, że kilka lat wcześniej dostał wsparcie i jedno z rozliczeń cząstkowych nigdy nie zostało złożone.

Nikt mu o tym nie powiedział.

Dlatego zanim złożysz wniosek — sprawdź, czy nie masz niczego nierozliczonego w swojej historii ze środkami publicznymi.

To jest absolutna podstawa, od której powinieneś zacząć.

Trzeci błąd dotyczy kondycji finansowej firmy i jest w mojej ocenie najbardziej nieoczywisty.

Bo wielu przedsiębiorców myśli: moja firma działa, sprzedaje, ma klientów, płaci pensje — to znaczy, że jest w dobrej kondycji.

I może tak jest.

Ale analityk funduszu nie ocenia firm według wrażeń.

On patrzy na liczby.

Co konkretnie go niepokoi?

Przede wszystkim straty za poprzednie lata oraz posiadany majętek.

Jeśli Twoja firma wykazywała stratę przez rok, dwa, trzy — to jest dla analityka sygnał alarmowy.

Bo jego zadanie polega na ocenie, czy będziesz w stanie spłacić pożyczkę.

A jeśli historycznie generujesz straty, odpowiedź na to pytanie jest niejasna i wymaga bardzo dobrego uzasadnienia. Sytuację pogarsza mocniej wygenerowany ujemny kapitał własny. Taka sytuacja skutkuje stuprocentowym odrzuceniem.

Ale jest jeszcze drugi scenariusz, który zaskakuje wiele osób.

Mianowicie gwałtowny, trudny do uzasadnienia wzrost przychodów w bieżącym roku — szczególnie gdy poprzednie lata były słabe albo przeciętne.

Rozumiem, że to brzmi paradoksalnie — że dobry wynik finansowy może być problemem.

Ale analityk patrzy na to w ten sposób: skąd nagle ten wzrost, co się zmieniło, czy to trwała tendencja, która potwierdza zdolność firmy do obsługi zobowiązań, czy jednorazowe zdarzenie, które zaburza obraz?

I jeśli nie ma dobrego, udokumentowanego wyjaśnienia — zaczyna się kwestionowanie wiarygodności przedstawionych danych.

Dlatego przed złożeniem wniosku warto spokojnie przejrzeć wyniki za ostatnie dwa, trzy lata.

Przygotować się na pytania analityka.

A jeśli są jakieś anomalie czy nieoczywiste wahania w liczbach — mieć gotowe wyjaśnienie poparte dokumentami.

Czwarty błąd dotyczy budżetu projektu i jest bardzo konkretny.

Chodzi o niespójność między kosztorysem a cenami rynkowymi.

Kiedy składasz wniosek, musisz przedstawić budżet — pozycja po pozycji, ile co kosztuje, I na co pójdą środki. Nie można przegiąć w jedną ani drugą stronę – zbyt niska kwota przedstawiona w kosztorysie może budzić wątpliwości, czy dana inwestycja jest w stanie się domknąć w całości w przedstawionych cenach i przynosić korzyści firmie. Jak wspomniałem wcześniej – po zakończeniu inwestycji musi ona od razu działać i przyczyniać się do rozwoju firmy – nie za miesiąc czy za rok – nie po zakupie kolejnego element linii technologicznej czy po wybudowaniu dodatkowej hali

Dlatego do wniosku dołączaj oferty od dostawców, które potwierdzają ceny przedstawione we wniosku.

Logika jest prosta — pokazujesz, że Twoje liczby mają realne uzasadnienie rynkowe.

Analityk zauważy wszelkie nieścisłości – I gdy to się stanie, pojawi się pytanie o rzetelność całego projektu.

Czy ten budżet jest przygotowany solidnie, czy może ktoś wpisał kwoty z głowy i dopiero potem szukał czegoś, co to jakoś potwierdzi?

A raz zakwestionowana rzetelność jest bardzo trudna do odbudowania w trakcie procesu oceny.

Moja praktyczna rada jest prosta: najpierw zbierz oferty od kilku dostawców na każdą większą pozycję budżetową, a potem — na podstawie tych ofert — konstruuj budżet projektu.

Nie odwrotnie.

Nie wpisuj kwot z głowy, a potem szukaj oferty, która jakoś to potwierdzi.

To podejście zawsze prowadzi do niespójności, które analityk znajdzie.

I piąty błąd — może najprostszy do uniknięcia, a mimo to zdarza się zadziwiająco często.

Mówię o złożeniu wniosku w nieodpowiednim naborze.

Każdy program pożyczkowy ma ściśle określony zakres.

Dla kogo jest — jaka branża, jaki region, jaki typ przedsiębiorstwa.

Na co można przeznaczyć środki.

Jakie są wymagania dotyczące planowanej inwestycji.

To wszystko jest zapisane w regulaminie naboru.

I zdarza się, że firma składa wniosek do programu, który po prostu jej nie dotyczy.

Firma produkcyjna w programie przeznaczonym dla sektora usług.

Firma z jednego województwa w programie regionalnym zupełnie innego obszaru.

Firma, która chce sfinansować zakup maszyn, w programie, który finansuje wyłącznie wdrożenia oprogramowania.

Wyobraź sobie taką sytuację.

Wniosek jest doskonale przygotowany pod każdym innym względem.

Dokumenty kompletne, budżet spójny z ofertami, wskaźniki finansowe w porządku, wkład własny zagwarantowany.

Ale ten wniosek trafił do złego programu.

I odpada na etapie oceny formalnej — bez żadnej oceny merytorycznej.

Cały wysiłek idzie na marne.

To jest strata czasu, energii i często pieniędzy — szczególnie jeśli korzystałeś z pomocy kogoś, kto nie sprawdził podstawowych kwestii formalnych przed złożeniem wniosku.

Zanim złożysz cokolwiek — przeczytaj regulamin naboru w całości i uważnie.

Sprawdź, czy Twoja firma jest kwalifikowalnym wnioskodawcą.

Sprawdź, czy planowana inwestycja mieści się w zakresie programu.

Albo jeszcze lepiej — porozmawiaj z kimś, kto zna ten program i powie Ci wprost, czy masz szansę.

Dobra, zebrałem te pięć błędów.

Wkład własny bez pokrycia.

Niewywiązanie się z rozliczenia poprzedniej dotacji.

Złe wskaźniki finansowe — straty za poprzednie lata lub niewiarygodny przyrost dochodów.

Budżet niespójny z ofertami rynkowymi.

I wniosek złożony w nieodpowiednim naborze.

Każdy z nich osobno potrafi skutecznie zablokować nawet dobry projekt.

A zdarza się — i to wcale nie rzadko — że jeden wnioskodawca popełnia kilka naraz.

Ale jest dobra wiadomość i chcę, żebyś ją zapamiętał przede wszystkim.

Każdy z tych błędów można wyeliminować przed złożeniem wniosku.

Zanim w ogóle zaczniesz zbierać dokumenty.

Wystarczy zadać sobie pięć pytań na samym początku procesu.

Czy mam realny wkład własny dostępny już teraz?

Czy mam nierozliczone wsparcie z przeszłości?

Jak wyglądają moje wyniki finansowe za ostatnie lata i czy potrafię je wyjaśnić analitykowi?

Czy mój budżet ma uzasadnienie w realnych ofertach rynkowych?

Czy składam wniosek do właściwego programu, który obejmuje moją branżę i typ inwestycji?

Pięć pytań, pięć odpowiedzi.

I wiesz już, czy jesteś gotowy do składania wniosku — czy jest jeszcze coś do zrobienia zanim zaczniesz.

Właśnie po to jest ten podcast.

Żebyś miał tę wiedzę wcześniej, a nie dowiadywał się o problemach dopiero z pisma odmownego.

Jeśli masz pytania do dzisiejszego odcinka albo chcesz porozmawiać o swoim konkretnym projekcie — zapraszam do kontaktu.

Adres mailowy i link do strony znajdziesz w opisie.

Dziękuję za wysłuchanie.

Do usłyszenia w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Dlaczego pożyczka unijna jest tańsza od kredytu bankowego

Dlaczego pożyczka unijna jest tańsza od kredytu bankowego

Dostępność Plus – Europejskie pożyczki dla przedsiębiorców

Cześć, tu Radek Michaś i BankowościFirmowa.pl. Cieszę się, że znowu tu jesteś — albo że słuchasz mnie po raz pierwszy. Dzisiaj mamy temat, który pojawia się praktycznie w każdej rozmowie, którą prowadzę z przedsiębiorcą. Temat na pozór prosty, ale w praktyce pełen niespodzianek. Mianowicie: dlaczego pożyczka unijna może być znacznie tańsza niż kredyt bankowy — i jak dużo pieniędzy możesz na tym zaoszczędzić, jeśli wiesz, gdzie szukać.

Zanim przejdziemy do konkretów, chcę Ci powiedzieć jedno. Przez ostatnie kilka lat pracowałem z kilkudziesięcioma firmami z województwa łódzkiego. Widziałem przedsiębiorców, którzy podpisali kredyt w banku, płacili przez pięć lat, i dopiero od kogoś dowiedzieli się, że mogli dostać pożyczkę unijną na ten sam cel — z oprocentowaniem trzy razy niższym. Nie dlatego, że zrobili coś złego. Po prostu nikt im o tym wcześniej nie powiedział. I to właśnie jest powód, dla którego nagrywam ten podcast.

Dzisiaj opowiem Ci o mechanizmie, który stoi za tańszymi pieniędzmi — bo warto to rozumieć. Pokażę konkretne wyliczenia, żebyś mógł sam ocenić, ile możesz zyskać w swoim przypadku. Opowiem też o tym, kiedy kredyt bankowy może być lepszą opcją — bo byłoby nieuczciwe z mojej strony, gdybym tego nie powiedział. I na koniec wyjaśnię, jak wygląda cały proces współpracy ze mną, żebyś wiedział, czego się spodziewać. Zacznijmy.

SKĄD SIĘ BIORĄ TAŃSZE PIENIĄDZE — MECHANIZM

Żeby zrozumieć, dlaczego pożyczka unijna jest tańsza, musisz wiedzieć skąd w ogóle biorą się te pieniądze. I nie mówię tu o hasłach w stylu „fundusze europejskie” — bo to nic nie mówi. Mówię o konkretnym mechanizmie.

Polska otrzymuje z Unii Europejskiej środki w ramach różnych programów operacyjnych. Część z tych środków trafia do regionów — czyli województw. Województwo łódzkie przekazuje te pieniądze do wyspecjalizowanych instytucji — tak zwanych pośredników finansowych. Na terenie naszego województwa to między innymi ŁARR, czyli Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego, Fundusz Pożyczkowy Łódź i kilka innych podmiotów. Te instytucje dostają pieniądze po bardzo niskim koszcie — bo środki europejskie mają z założenia bardzo niskie oprocentowanie, albo są wręcz bezodsetkowe. A następnie pożyczają je przedsiębiorcom — z oprocentowaniem, które jest znacznie niższe niż bankowe — bo nie muszą zarabiać na marży jak bank komercyjny. Ich koszt pozyskania pieniądza jest po prostu ułamkiem tego, co bank musi zapłacić za depozyt.

Bank komercyjny ma zupełnie inaczej. Bank zbiera depozyty od klientów, płaci im odsetki — choćby symboliczne. Musi pokryć koszty operacyjne, wynagrodzenia, wymagania kapitałowe narzucone przez KNF. I na końcu — musi zarobić dla akcjonariuszy. Dlatego kredyt kosztuje tyle, ile kosztuje.

To nie jest tak, że banki są złe albo drogie bez powodu. Po prostu działają w innym modelu. I właśnie dlatego, dla wielu firm MŚP z województwa łódzkiego, pożyczka unijna jest finansowo korzystniejsza — jeśli spełniają kryteria kwalifikowalności.

KONKRETNE WYLICZENIA — TRZY PRZYKŁADY

Teraz czas na liczby. Mam dla Ciebie trzy przykłady — różne kwoty, różne okresy — żebyś mógł zobaczyć, jak wygląda ta różnica w konkretnych przypadkach. Wartości, które podam, są orientacyjne i przyjmuję uproszczone założenia. Rzeczywiste oprocentowanie zależy od konkretnego produktu, konkretnej instytucji i Twojej sytuacji finansowej. Ale rząd wielkości jest realny — bo opieram się na produktach, które dzisiaj rzeczywiście istnieją i są dostępne.

Przykład pierwszy. Sto pięćdziesiąt tysięcy złotych, okres pięć lat. Typowa kwota dla małej firmy, która chce kupić maszynę, wyposażenie, albo sfinansować środki obrotowe. Kredyt bankowy przy oprocentowaniu dwanaście procent rocznie: rata miesięczna to około trzech tysięcy trzystu trzydziestu sześciu złotych. Łączne odsetki przez pięć lat — około pięćdziesiąt tysięcy złotych. Teraz pożyczka unijna — oprocentowanie cztery procent rocznie: rata miesięczna to około dwóch tysięcy siedmiuset sześćdziesięciu dwóch złotych. Łączne odsetki — około piętnaście tysięcy siedmiuset złotych. Oszczędność na odsetkach: trzydzieści cztery tysiące trzysta złotych. Tylko na odsetkach. Tylko na jednym produkcie, w jednym przypadku.

Przykład drugi. Pięćset tysięcy złotych, okres siedem lat. To kwota dla firmy, która szykuje poważniejszą inwestycję — nową linię produkcyjną, rozbudowę hali, zakup specjalistycznych urządzeń. Kredyt bankowy, jedenaście procent: rata oko ośmiu tysięcy pięciuset złotych miesięcznie. Łączne odsetki przez siedem lat — około dwustu dwunastu tysięcy złotych. Pożyczka unijna, trzy i pół procenta: rata około sześciu tysięcy osiemset dwadzieścia złotych miesięcznie. Łączne odsetki — około siedemdziesiąt dwa tysiące złotych. Oszczędność: sto czterdzieści tysięcy złotych. Na samych odsetkach. Pieniądze, które zostają w Twojej firmie, zamiast trafić do banku.

Przykład trzeci. Milion złotych, siedem lat. To kwota, o którą coraz częściej pytają moi klienci — przedsiębiorcy, którzy planują duże inwestycje w maszyny, automatyzację, nowe technologie. Kredyt bankowy, dziesięć procent: rata szesnaście tysięcy sześćset złotych miesięcznie. Odsetki łączne — trzysta dziewięćdziesiąt cztery tysiące złotych. Pożyczka unijna, trzy procent: rata dwanaście tysięcy osiemset złotych miesięcznie. Odsetki łączne — siedemdziesiąt sześć tysięcy złotych. Różnica w racie miesięcznej — prawie cztery tysiące złotych. Przez siedem lat ta różnica daje ponad trzysta osiemnaście tysięcy złotych. Trzysta osiemnaście tysięcy, które zostają w Twojej firmie.

Rozumiem, że to są liczby, które trudno przetrawić w locie podczas słuchania. Dlatego na stronie BankowościFirmowa.pl, w zakładce z tym odcinkiem, zamieszczę tabelę porównawczą — możesz ją wydrukować i pokazać swojemu księgowemu albo wspólnikowi. Warto to zobaczyć na papierze.

KTO MOŻE SIĘ UBIEGAĆ — KRYTERIA KWALIFIKACJI

Teraz ważne pytanie — kto w ogóle może ubiegać się o pożyczkę unijną. Bo to nie jest tak, że każda firma automatycznie się kwalifikuje. Są konkretne kryteria i warto je znać zanim komukolwiek złożysz wniosek.

Po pierwsze — status MŚP. Pożyczki unijne dostępne na terenie województwa łódzkiego są skierowane do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Czyli firm, które zatrudniają do dwustu pięćdziesięciu pracowników i spełniają odpowiednie kryteria przychodowe. Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność, spółkę cywilną, spółkę z o.o., spółkę jawną — w zdecydowanej większości przypadków spełniasz ten warunek.

Po drugie — rejestracja lub prowadzenie działalności na terenie województwa łódzkiego. To jest kluczowe. Pożyczki są finansowane z regionalnych programów — stąd wymóg terytorialny. Twoja firma musi być zarejestrowana albo prowadzić działalność na terenie województwa łódzkiego. Jeśli masz siedzibę w Łodzi, Piotrkowie, Sieradzu, Skierniewicach, Bełchatowie — jesteś w odpowiednim miejscu.

Po trzecie — staż działalności. Większość produktów wymaga, żeby firma działała co najmniej sześć miesięcy. Niektóre produkty, na przykład te skierowane do bardziej zaawansowanych inwestycji, wymagają dłuższego stażu — rok albo dwa lata. Bardzo nowe firmy mogą mieć trudniej, ale są produkty dedykowane startupom — tam wymagania są inne.

Po czwarte — brak zaległości w ZUS i urzędzie skarbowym. To jest jeden z najczęstszych powodów odrzucenia wniosku. Instytucja pożyczkowa sprawdza to bardzo dokładnie. Nawet grosz zaległości potrafi zablokować wniosek. Dlatego zanim cokolwiek złożysz, upewnij się, że masz czyste konto w ZUS i w urzędzie skarbowym. Zaświadczenia musisz mieć aktualne — wystawione nie wcześniej niż trzy miesiące przed złożeniem wniosku.

Po piąte — zdolność do spłaty. To może brzmi oczywście, ale warto to powiedzieć wprost. Instytucja analizuje, czy Twoja firma ma zdolność do obsługi pożyczki. Patrzą na przychody, koszty, wynik finansowy z ostatnich lat. Nie musi to być idealne — ale musi być realne. Jeśli wnioskujesz o ratę pięć tysięcy złotych miesięcznie, a firma generuje przychody dwadzieścia tysięcy złotych i ma koszty osiemnaście tysięcy — to jest problem. Liczby muszą się zgadzać.

NA CO MOŻNA PRZEZNACZYĆ POŻYCZKĘ

Kolejna ważna sprawa — na co można przeznaczyć pożyczkę unijną. Bo tu jest kilka zasad, które warto znać z góry, żeby nie składać wniosku na cel, który z założenia nie jest kwalifikowany.

Pożyczki inwestycyjne — na przykład Pożyczka na Inwestycje w MŚP — finansują przede wszystkim zakup maszyn i urządzeń, środków transportu związanych z działalnością firmy, sprzętu IT, oprogramowania, wyposażenia biura czy hali produkcyjnej, a także prace budowlane, remontowe i modernizacyjne związane z działalnością. Możesz też finansować zakup wartości niematerialnych i prawnych — na przykład licencji, patentów.

Pożyczki obrotowe — jak Regionalna Pożyczka Obrotowa — mają inny zakres. Tutaj finansujesz bieżącą działalność: zakup towarów i materiałów, pokrycie kosztów operacyjnych, wynagrodzenia, podatki, ZUS — tak, podatki i ZUS to kwalifikowany cel w pożyczkach obrotowych, co wiele osób zaskakuje.

Czego nie możesz finansować pożyczką unijną? Nie możesz spłacać innych kredytów ani pożyczek. Nie możesz kupować nieruchomości przeznaczonej wyłącznie na wynajem lub spekulację. Nie możesz finansować działalności w sektorach wykluczonych — na przykład produkcji broni, tytoniu, gier hazardowych. I nie możesz finansować wydatków, które już zostały poniesione przed złożeniem wniosku — to jest zasada kwalifikowalności, którą warto zapamiętać: najpierw wniosek, potem zakup.

KIEDY KREDYT BANKOWY MOŻE BYĆ LEPSZĄ OPCJĄ

Teraz powiedzmy sobie uczciwie, kiedy kredyt bankowy może być lepszym wyborem. Bo zależy mi na tym, żebyś podejmował decyzje świadomie — a nie dlatego, że coś brzmi atrakcyjnie.

Pierwsza sytuacja: potrzebujesz pieniędzy bardzo szybko — w ciągu tygodnia albo dwóch. Pożyczka unijna wymaga złożenia wniosku, analizy, decyzji komisji kredytowej. To trwa. Przy dobrze przygotowanym wniosku i komplecie dokumentów — zazwyczaj od trzech do pięciu tygodni. Jeśli Twoja sytuacja jest nagła — bank może zadziałać szybciej, szczególnie jeśli masz z nim długoletnią historię.

Druga sytuacja: Twój cel inwestycyjny nie kwalifikuje się do żadnego dostępnego produktu unijnego. Na przykład chcesz kupić nieruchomość na wynajem, spłacić inne zobowiązania albo sfinansować coś spoza listy kwalifikowanych celów. W takiej sytuacji bank jest naturalnym wyborem.

Trzecia sytuacja: masz bardzo dobre, wieloletnie relacje z bankiem i wynegocjowałeś warunki, które są naprawdę konkurencyjne — poniżej sześciu procent w skali roku. To się zdarza, choć rzadko. Jeśli tak jest — warto porównać i wybrać najlepszą opcję.

Czwarta sytuacja: firma jest zbyt młoda albo ma za słabe wyniki finansowe, żeby przejść przez analizę zdolności kredytowej w instytucji pożyczkowej. Banki mają niekiedy łagodniejsze podejście do startupów z dobrym pomysłem i zabezpieczeniami. Chociaż tu też nie ma reguły.

Kluczowe jest to: nie zakładaj z góry, że jedno rozwiązanie jest zawsze lepsze. Sprawdź oba. Porównaj liczby. A ja mogę Ci w tym pomóc — darmowa analiza wstępna jest po to właśnie.

JAK WYGLĄDA PROCES KROK PO KROKU

Dużo osób pyta mnie, jak wygląda współpraca ze mną. Co musisz zrobić, ile to trwa, co się dzieje po drodze. Opowiem Ci dokładnie.

Krok pierwszy — pierwsza rozmowa. Bezpłatna, bez zobowiązań, zwykle przez telefon albo wideorozmowę. Opowiadasz mi o firmie: co robisz, ile masz przychodu, czy masz zaległości w ZUS i urzędzie skarbowym, co chcesz sfinansować i za ile. Ja słucham i oceniam wstępnie szanse. Jeśli widzę, że nie ma dobrego produktu dla Ciebie — mówię to wprost. Nie ma sensu tracić ani Twojego, ani mojego czasu.

Krok drugi — jeśli widzę realną szansę, zaczynamy zbierać dokumenty. Lista zależy od produktu, ale standardowo to: zaświadczenia z ZUS i urzędu skarbowego, dokumenty finansowe z ostatnich dwóch lat — PIT, CIT lub sprawozdania finansowe, ewentualnie wyciągi bankowe. Często kontaktuję się bezpośrednio z Twoim biurem rachunkowym — za Twoją zgodą — żeby przyspieszyć i uniknąć nieporozumień.

Krok trzeci — przygotowanie wniosku. To jest moja praca. Piszę część opisową — cel pożyczki, uzasadnienie ekonomiczne, opis działalności firmy. Przygotowuję analizę finansową. Sprawdzam, czy wszystko się zgadza — czy liczby w dokumentach są spójne. Wniosek, który trafia do instytucji, jest kompletny i dobrze przygotowany. To jest kluczowe — niedokompletne wnioski wracają, a każdy powrót to strata czasu.

Krok czwarty — złożenie wniosku i oczekiwanie na decyzję. Instytucja weryfikuje dokumenty, może prosić o uzupełnienia. Zazwyczaj dwa do czterech tygodni, przy dobrze przygotowanym wniosku.

Krok piąty — decyzja. Jeśli pozytywna — podpisujemy umowę pożyczki. Ustalamy harmonogram spłat, formę zabezpieczenia, termin uruchomienia środków. Pieniądze trafiają na konto firmy, często w ciągu kilku dni od podpisania umowy.

Krok szósty — i tu dużo doradców kończy pracę, a ja nie. Zostaję z Tobą przez cały okres trwania pożyczki. Pilnuję terminów raportowania, odpowiadam na pytania instytucji, pomagam przy ewentualnych trudnościach. Bo sytuacja firmy może się zmieniać — i dobrze jest mieć kogoś, kto zna historię całego procesu.

Moje wynagrodzenie to prowizja od udzielonej pożyczki — płacisz dopiero wtedy, kiedy masz pieniądze na koncie. Jeśli wniosek nie przejdzie — nie płacisz mi nic. To eliminuje konflikt interesów — mi zależy na tym samym co Tobie.

KONKRETNE PRODUKTY DOSTĘPNE W WOJEWÓDZTWIE ŁÓDZKIM

Chcę Ci powiedzieć o kilku konkretnych produktach, które aktualnie funkcjonują na terenie województwa łódzkiego — żebyś wiedział, co jest dostępne, a nie operował na abstrakcji.

Pożyczka na Inwestycje w MŚP — to klasyczny produkt inwestycyjny. Finansujesz maszyny, urządzenia, sprzęt, modernizację. Oprocentowanie preferencyjne — znacznie poniżej rynku bankowego. Kwoty od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów złotych, okresy nawet do dziesięciu lat. Instytucją udzielającą jest między innymi ŁARR — Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego.

Regionalna Pożyczka Obrotowa — tu finansujesz bieżącą działalność. Kapitał obrotowy, zakup towarów, materiałów, pokrycie zobowiązań. Dla firm, które mają kontrakty i przychody, ale borykają się z problemem płynności — bo klienci płacą późno, a koszty trzeba ponosić teraz. To jeden z najczęściej wybieranych produktów przez moich klientów z handlu i usług.

Pożyczka GOZ — czyli Gospodarka Obiegu Zamkniętego. To produkt dla firm, które inwestują w technologie prośrodowiskowe — maszyny zużywające mniej energii, systemy odzysku surowców, efektywność energetyczną. Kwoty nawet do trzech milionów złotych. Oprocentowanie bardzo atrakcyjne. Jeśli Twoja branża ma potencjał ekologizacji — koniecznie zapytaj o ten produkt.

Pożyczka na Efektywność Energetyczną — dla firm, które chcą ograniczyć zużycie energii elektrycznej, cieplnej, wymienić oświetlenie na LED, zainstalować fotowoltaikę. W tym produkcie jest dodatkowa korzyść — możliwość częściowego umorzenia pożyczki po spełnieniu określonych warunków efektywnościowych. Słyszysz dobrze — częściowe umorzenie. To jest realny bonus, o którym mało kto wie.

To oczywiście nie jest pełna lista — produkty się zmieniają, nowe otwierają, stare kończą nabory. Dlatego właśnie warto mieć kogoś, kto śledzi te zmiany na bieżąco i wie, co jest aktualnie dostępne dla Twojej firmy.

PYTANIA KTÓRE SŁYSZĘ NAJCZĘŚCIEJ

Zebrałem kilka pytań, które słyszę praktycznie na każdej rozmowie. Odpowiem na nie teraz, żebyś miał pełniejszy obraz.

Pierwsze pytanie: Czy muszę mieć nieruchomość jako zabezpieczenie? Nie. To jeden z największych mitów. W kolejnym odcinku poświęcam temu całe osiemnaście minut — bo to temat sam w sobie. Krótko mówiąc: są produkty, przy których wystarczy weksel własny, cesja na maszynę albo poręczenie. Hipoteka jest jedną z opcji, nie jedyną.

Drugie pytanie: Ile trwa cały proces? Przy dobrze przygotowanych dokumentach — od pierwszej rozmowy do pieniędzy na koncie — od czterech do sześciu tygodni. Słyszę czasem mity o „pół roku czekania” — to może dotyczyć dotacji unijnych, nie pożyczek. Pożyczki to zupełnie inne tempo.

Trzecie pytanie: Czy moja firma jest wystarczająco duża? Pożyczki unijne są zaprojektowane właśnie dla małych firm. Mam klientów, którzy prowadzą jednoosobową działalność i dostali pożyczkę na dwieście tysięcy złotych. Wielkość firmy nie jest przeszkodą — liczą się zdolność do spłaty i cel inwestycji.

Czwarte pytanie: Co jeśli mam już kredyt w banku? To nie jest przeszkoda. Możesz mieć jednocześnie kredyt bankowy i pożyczkę unijną, o ile zdolność do spłaty Ci na to pozwala. Instytucja weźmie pod uwagę istniejące zobowiązania przy analizie — ale samo posiadanie kredytu nie dyskwalifikuje.

ZAKOŃCZENIE

Wiesz już, skąd się biorą tańsze pieniądze w pożyczkach unijnych. Widziałeś konkretne liczby — kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy złotych różnicy na odsetkach. Wiesz kto może się ubiegać, na co można przeznaczyć środki i jak wygląda cały proces.

Jeśli prowadzisz firmę w województwie łódzkim i masz w głowie jakiś kredyt albo pożyczkę — zanim cokolwiek podpiszesz — odezwij się do mnie. Darmowa analiza wstępna pokaże Ci, czy masz szansę na lepsze warunki. Adres e-mail to radoslaw.michas@bankowoscfirmowa.pl — znajdziesz go też w opisie tego odcinka.

W następnym odcinku — zabezpieczenia. Jedno z najtrudniejszych tematów w tej branży, i jednocześnie jeden z największych mitów: że bez hipoteki nie masz szans. Posłuchaj — bo to może Cię naprawdę zaskoczyć.

Dziękuję za słuchanie. Do usłyszenia!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Newsletter

Dostępność Plus – Europejskie pożyczki dla przedsiębiorców

Dostępność Plus – Europejskie pożyczki dla przedsiębiorców

Dostępność Plus – Europejskie pożyczki dla przedsiębiorców

Unia Europejska kładzie ogromny nacisk na ograniczanie wykluczeń osób z niepełnosprawnościami z bieżącego życia oraz ich wsparcie w zakresie funkcjonowania na co dzień. W związku z tym wszystkie przedsiębiorstwa (bez względu na ich wielkość), które prowadzą działalność gospodarczą na terytorium Polski mają możliwość skorzystania z pożyczki na dostępność z możliwością umorzenia części kapitału realizowanej w ramach projektu „Dostępność Plus – Europejskie pożyczki dla przedsiębiorców” z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027.

 

Najważniejsze parametry pożyczki:

 

  • Kwota pożyczki: do 1 000 000 zł (możesz mieć kilka pożyczek, ale łączna kwota nie może przekroczyć 1 mln zł).
  • Okres spłaty:
    • do 7 lat (dla pożyczek do 500 tys. zł),
    • do 10 lat (dla pożyczek powyżej 500 tys. zł).
  • Karencja w spłacie: do 12 miesięcy (czyli przez ten czas nie spłacasz kapitału a jedynie odsetki od pożyczki, z tym, że okres karencji nie wydłuża to okresu spłaty).
  • Oprocentowanie: 0,15% w całym okresie spłaty.
  • Cel pożyczki: finansowanie inwestycji związanych z poprawą dostępności swojej działalności dla osób z niepełnosprawnościami.
  • Na co można przeznaczyć pożyczkę:
  • Finansowaniu z pożyczki mogą podlegać przedsięwzięcia, które mają na celu poprawę dostępności architektonicznej, cyfrowej i komunikacyjno-informacyjnej przedsiębiorstwa dla osób ze szczególnymi potrzebami, m.in. w zakresie:
    • adaptacji miejsca prowadzenia działalności gospodarczej,
    • aktualizacji formuły prowadzenia działalności gospodarczej,
    • produktów i usług będących przedmiotem działalności gospodarczej.
  • Szkolenia dla pracowników (do 20% kwoty pożyczki) w zakresie dostępności

 

Ważne: Zakres inwestycji musi wynikać z audytu dostępności ex-ante (czyli analizy występujących barier zawierającej propozycje rozwiązań mających te bariery złagodzić lub wyeliminować).

  • Przykładowymi kategorie kosztów możliwych do sfinansowania ze środków pożyczki są m.in.:
    • Audyty dostępności ex-ante.
    • Zakup robót i materiałów budowlanych.
    • Zakup, wytworzenie i koszty montażu oraz uruchomienia środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych
    • Usługi IT związane z poprawą dostępności.
    • Szkolenia w zakresie dostępności.
  • Kto może skorzystać:
    • Mikro-, małe, średnie i duże firmy działające w Polsce.
  • Umorzenie części pożyczki:
    • Możliwość umorzenia do 30% kwoty pożyczki:
      • 15% po zrealizowaniu inwestycji, opłaceniu jej i potwierdzeniu poprawy dostępności.
      • 15% po uzyskaniu certyfikatu dostępności.
    • Audyt dostępności:
      • Przed uzyskaniem pożyczki musisz przeprowadzić audyt ex-ante, który zidentyfikuje bariery w dostępności i zaproponuje rozwiązania w odpowiednim raporcie.
      • Audyt dostępności ex-ante może być przygotowany przez:
        • podmiot znajdujący się wykazie podmiotów dokonujących certyfikacji dostępności,
        • inny podmiot, w tym Pożyczkobiorcę.
      • Dodatkowe informacje:
        • Brak dodatkowych opłat i prowizji.
        • Zabezpieczenie: weksel własny in blanco. Możliwe dodatkowe zabezpieczenia w uzasadnionych przypadkach.
Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Newsletter

Postaw na rozwój – europejskie pożyczki na kształcenie

Postaw na rozwój – europejskie pożyczki na kształcenie

Postaw na rozwój – europejskie pożyczki na kształcenie

Jeśli planujesz wziąć udział a w szkoleniu czy kursie albo rozpocząć studia podyplomowe, ale ich koszt jest zbyt wysoki, byś zdecydował się na jednorazowe obciążenie nim swojego budżetu, to możesz skorzystać z możliwości, które daje program „Postaw na rozwój – europejskie pożyczki na kształcenie” będący częścią Programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego na lata 2021-2027.

 

Najważniejsze informacje o pożyczce:

 

Maksymalna kwota pożyczki: 50 000 zł

Oprocentowanie: 0%

Okres spłaty: do 36 miesięcy

Karencja w spłacie: do 6 miesięcy (czyli nie trzeba płacić przez ten czas)

Brak opłat i prowizji za udzielenie pożyczki

 

Możliwość umorzenia:

 

Można umorzyć w sumie do 35% pożyczki, jeśli spełni się następujące warunki:

  1. 10% za ukończenie kształcenia – fakt udokumentowany odpowiednimi certyfikatami, dyplomami itp.
  2. 10% za kształcenie w obszarach: Zielona gospodarka, Cyfrowa gospodarka, Srebrna gospodarka, Dostępność i uniwersalne projektowanie
  3. 15% w przypadku trudnej sytuacji materialnej. Jest ona oceniana na podstawie zeznania rocznego PIT i dotyczy osób, których przychody które są niższe od 12-krotności kwoty przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim roku

 

Umorzenie w ramach pkt. 2 i 3 są możliwe jedynie po spełnieniu kryterium określonego w pkt 1

 

Przeznaczenie pożyczki:

Można ją wykorzystać na:

– Studia podyplomowe

– Kursy i szkolenia

– Inne formy kształcenia oferowane przez polskie i zagraniczne instytucje

 

Zabezpieczenia pożyczki:

– Weksel własny in blanco (zawsze)

– W uzasadnionych przypadkach mogą być wymagane dodatkowe zabezpieczenia

 

Kto może skorzystać:

– Pełnoletnie osoby fizyczne, które mieszkają w Polsce, niezależnie od pochodzenia, płci czy statusu zawodowego

– Ubiegający się o pożyczkę muszą mieć odpowiednie przychody lub posiadać zdolność do spłaty pożyczki w oparciu o posiadany majątek.

 

Ważne informacje:

– Pożyczka nie może być przeznaczona na studia I, II, III stopnia ani na refinansowanie kształcenia, które już się odbyło.

– Można ją wykorzystać na już rozpoczęte formy kształcenia, jeśli nie były wcześniej opłacone.

 

Dodatkowe opcje:

– Można sfinansować specjalne dostosowania dla osób z niepełnosprawnościami w ramach – Mechanizmu Racjonalnych Usprawnień (MRU), do maksymalnej kwoty 15 000 zł. (100% wdatków)

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Newsletter

Zasady ewidencjonowania kosztów uzyskania przychodów w KPiR

Zasady ewidencjonowania kosztów uzyskania przychodów w KPiR

Zasady ewidencjonowania kosztów uzyskania przychodów w KPiR

Jeśli zastanawiasz się na uruchomieniem działalności gospodarczej i rozważasz rozliczanie się z urzędem skarbowym na podstawie Księgi Przychodów i Rozchodów, ale nie wiesz jakie są zasady ewidencjonowania kosztów uzyskania przychodów w KPiR, to postaram się wytłumaczyć Ci to jak najprościej się da.

 

Możesz wybrać jedną z dwóch metod rozliczania tych kosztów: memoriałową lub kasową (uproszczoną), a po wyborze musisz się trzymać jednej z nich przez cały rok podatkowy. Zmiany możesz dokonać dopiero od kolejnego roku.

 

Metoda memoriałowa

Przy metodzie memoriałowej koszty dzieli się na pośrednie i te bezpośrednio związane z przychodami. Koszty pośrednie (np. reklama, czynsz, media) nie są przypisane do konkretnego przychodu – odnoszą się do całej działalności przedsiębiorstwa. Nie możesz bowiem precyzyjnie określić jaka ich część przyczyniła się do wygenerowania określonego przychodu. Na przykład nie jesteś w stanie określić jaki był koszt energii elektrycznej, która została wykorzystana do wyprodukowania przez Twój zakład stolarski konkretnej szafki. Koszty pośrednie rozlicza się w dniu wystawienia faktury, a jeśli koszt dotyczy przełomu roku, dzieli się go proporcjonalnie na lata podatkowe.

 

Koszty bezpośrednie z kolei można przypisać do uzyskanego konkretnego przychodu, czyli mają z nim bezpośredni związek. Na przykład zakup płyt z których wyprodukujesz meble. koszty takie wykazuje się w KPiR w roku w którym osiągnięte zostały odpowiadające im przychody, ale tylko do dnia złożenia zeznania podatkowego. 

 

Metoda kasowa (uproszczona)

Przy metodzie kasowej koszty są księgowane w momencie, gdy faktycznie wydasz pieniądze. Dodatkowo, nie musisz dzielić kosztów na pośrednie i bezpośrednie. Zgodnie z przepisami, większość kosztów można rozliczać w dacie wystawienia faktury, co zdecydowanie ułatwia sprawę.

 

Jednak nie wszystkie koszty można tak rozliczać. Wyjątek dotyczy składek na ubezpieczenia społeczne, Fundusz Pracy i inne fundusze, które stanowią koszty uzyskania przychodów w miesiącu, za który należności te są należne, pod warunkiem, że składki zostaną opłacone w terminie. Płatność składek następuje zazwyczaj w kolejnym miesiącu. Z kolei koszty związane z zakupem towarów lub materiałów księguje się w momencie ich otrzymania, przed ich sprzedażą lub w momencie przekazania do magazynu.

 

Przykład:

 

Przedsiębiorca, który korzysta z metody kasowej otrzymał w grudniu  prognozowaną fakturę za prąd na najbliższe 3 miesiące musi cały koszt wprowadzić do KPiR w grudniu. Z kolei gdyby rozliczał się metodą memoriałową, to 1/3 kwoty faktury wprowadziłby do KPiR w grudniu, a w styczniu pozostałe 2/3 z racji tego, że opłata za prąd dotyczy 3 miesięcy, z czego 1 to grudzień danego roku, a dwa pozostałe, to styczeń i luty roku następnego.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Newsletter

Dotacja dla MŚP planujących inwestycje w obszarach technologii Przemysłu 4.0

Dotacja dla MŚP planujących inwestycje w obszarach technologii Przemysłu 4.0

Dotacja dla MŚP planujących inwestycje w obszarach technologii Przemysłu 4.0

26.09.2024 rozpoczął się nabór ogłoszony przez Centrum Obsługi Przedsiębiorców w Łodzi na dofinansowanie w formie dotacji bezzwrotnej dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, planujących inwestycje w obszarach technologii Przemysłu 4.0 i gospodarki opartej na danych, zwiększających zaawansowanie technologiczne i zdolność do wdrażania innowacji, w szczególności automatyzacji, robotyzacji i cyfryzacji. Kwota przeznaczona na dofinansowanie projektów wynosi prawie 25 milionów złotych, a nabór potrwa do 8 listopada 2024 r.

 

Realizacja projektu musi mieć miejsce na terenie województwa łódzkiego, a dodatkowe punkty będą przyznawane za wpisywanie się go w jeden z poniższych obszarów:

 

  1. Big Data oraz działania związane z analizą danych;
  2. Roboty przemysłowe;
  3. Przemysłowy Internet rzeczy;
  4. Integracja IT/OT i tworzenie systemów cyber-fizycznych (CPS);
  5. Cyberbezpieczeństwo;
  6. Chmura obliczeniowa;
  7. Wirtualna i rozszerzona rzeczywistość;
  8. Sztuczna inteligencja;
  9. Blockchain;
  10. Druk addytywny (druk 3D);
  11. Łączność w technologii 5G;
  12. BIM (Building Information Modelling);
  13. Technologie kwantowe (Quantum Computing);
  14. Mikroelektronika.

 

Formularz wniosku o dofinansowanie projektu wraz załącznikami, należy złożyć wyłącznie w wersji elektronicznej za pośrednictwem systemu teleinformatycznego CST2021 (Aplikacji WOD2021). Nie ma możliwości złożenia wniosku w innej formie (mailowo, osobiście, czy listownie)

 

Maksymalny poziom dofinansowania projektu wynosi 85% i jest zależny od kategorii do jakiej należy przedsiębiorstwo wnioskujące o dotację.

 

Projekt nie może obejmować rozwiązań cyfrowych o mniej specjalistycznym charakterze (np. oprogramowania biurowego, księgowego, systemów operacyjnych komputerów osobistych wykorzystujących powszechnie znane i dostępne technologie). Tego typu inwestycje można sfinansować nisko oprocentowaną pożyczką dostępną u partnerów finansowych współpracujących w tym zakresie z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Oprocentowanie pożyczki wynosi 2%, a maksymalny okres finansowania, to 84 miesiące. Inwestycje podlegają finansowaniu w 100% (nie jest wymagany udział własny) w kwotach brutto. Po więcej informacji zapraszam do kontaktu bezpośredniego. 

Facebook
Twitter
LinkedIn