Kategorie
Pożyczkowskaz

Dlaczego mniej więcej co druga pożyczka unijna nie przeszłaby w banku

Dlaczego mniej więcej co druga pożyczka unijna nie przeszłaby w banku

Cześć, tu Radosław Michaś z Bankowości Firmowej.pl i witam Cię w kolejnym odcinku podcastu. Dzisiaj porozmawiamy o czymś, co dotyka niemal każdego przedsiębiorcy, który szuka finansowania, czyli o odmowie z banku.

Od piętnastu lat pomagam firmom zdobywać finansowanie i widzę ten sam schemat. Przedsiębiorca idzie do banku, słyszy krótkie nie, i w tym momencie zwykle uznaje, że jego firma po prostu nie nadaje się do finansowania. Dzisiaj chcę Ci pokazać, że to bardzo często jest błąd w myśleniu.

Opowiem Ci o tym, jak bank patrzy na firmę, jak patrzy na nią fundusz pożyczkowy i dlaczego różnica między tymi spojrzeniami bywa decydująca. Podam Ci też liczby z mojej własnej praktyki, bo uważam, że o finansach warto mówić konkretnie. Na koniec powiem, co możesz zrobić, zanim złożysz wniosek, żeby niepotrzebnie nie usłyszeć kolejnej odmowy.

Zanim zaczniemy, jedna uwaga. W tym odcinku celowo nie podaję żadnych progów ani wzorów, według których możesz sam policzyć swoje szanse. To nie jest tajemnica dla samej tajemnicy, tylko uczciwość wobec Ciebie, bo ten sam wskaźnik w jednej firmie znaczy coś zupełnie innego niż w drugiej. Zamiast tego pokażę Ci, na co patrzy fundusz, i to naprawdę wystarczy, żebyś lepiej przygotował swój wniosek.

Zrób sobie kawę i zapraszam.

Zacznę od dwóch historii, bo najlepiej widać na nich, o czym dziś mówimy.

Pierwsza dotyczy małej spółki produkcyjnej, która robi meble. Właściciel zadzwonił do mnie po tym, jak bank odrzucił jego wniosek na zakup nowych maszyn. Rok wcześniej firma zamknęła rok ze stratą, a jej kapitał własny był właściwie symboliczny. W banku to były dwa powody do odmowy i doradca nawet specjalnie nie ukrywał, że nie ma tu o czym rozmawiać.

Właściciel był przekonany, że to koniec jego planów rozwoju. Pamiętam, że w rozmowie ze mną powiedział, iż skoro bank mówi nie, to pewnie rzeczywiście jego firma jest za słaba. To bardzo typowe zdanie i dlatego chcę przy nim na chwilę zostać. Odmowa z banku nie jest oceną wartości Twojej firmy, tylko wynikiem dopasowania Twoich liczb do konkretnej tabelki.

Poprosiłem go jednak o więcej informacji, bo w kolejnych miesiącach firma zaczęła już zarabiać. Do tego miała bardzo konkretny plan inwestycji, wiedziała, co kupi, od kogo i jak ta maszyna przełoży się na zamówienia. Złożyliśmy wniosek do funduszu pożyczkowego i fundusz przyznał pożyczkę na park maszynowy, rozłożoną na siedem lat.

Druga historia jest zupełnie inna. To importer, stabilna i zyskowna firma, która przez lata brała kilka kredytów na różne cele. Kiedy przyszedł do banku po kolejne finansowanie, usłyszał, że ma za dużo długu. W bankowej tabelce rzeczywiście tak to wyglądało, bo bank patrzy na sumę zobowiązań, a nie na to, jak firma je obsługuje.

Fundusz zapytał o co innego. Sprawdził, czy firma realnie obsłuży wszystkie raty, także tę nową. Okazało się, że obsługuje je z zapasem, i pożyczka obrotowa została przyznana.

Zwróć uwagę, że w żadnej z tych historii nikt nie naciągał rzeczywistości. Nie było żadnych sztuczek, tylko inne pytanie zadane przez inną instytucję. W obu przypadkach te same liczby, które w banku zamknęły rozmowę, w funduszu stały się początkiem rozmowy.

I właśnie o tym jest ten odcinek.

Przejdźmy do mechanizmu, czyli do pytania, dlaczego bank i fundusz dochodzą do innych wniosków.

Zacznijmy od banku. Bank komercyjny to instytucja, która ocenia ryzyko według ustandaryzowanych procedur. Doradca w oddziale nie ma dużej swobody, bo musi się zmieścić w wewnętrznej polityce kredytowej. Patrzy więc głównie wstecz, na ostatni zamknięty rok obrotowy, i porównuje liczby ze sztywnymi kryteriami. Jeśli któryś element wypada słabiej, bardzo często kończy to rozmowę, nawet jeśli reszta obrazu firmy jest dobra. To nie jest złośliwość banku, tylko sposób działania dużej instytucji, która ma masę wniosków i musi je oceniać szybko i podobnie.

Teraz fundusz pożyczkowy. I tu bardzo ważna uwaga, bo to nie jest bank.

Fundusz pożyczkowy to inny rodzaj instytucji, powołany do tego, żeby wspierać rozwój małych i średnich firm w regionie. Ma inne cele, a więc patrzy inaczej. Bierze pod uwagę oczywiście ostatni rok, ale równie ważny jest dla niego rok bieżący, plan firmy, cel inwestycji i doświadczenie właściciela.

Zadaje pytanie, które jest zupełnie inne niż pytanie banku. Bank pyta, ile masz długu. Fundusz pyta, czy spłacisz raty.

To bardzo duża różnica, bo pierwsze pytanie dotyczy przeszłości, a drugie przyszłości. Ta różnica nie wynika z tego, że fundusz jest łagodniejszy. Wynika z tego, że ma inne zadanie i inne narzędzia oceny.

Podam Ci teraz liczby, które pokazują, jak to wygląda w praktyce. Przeanalizowałem trzydzieści osiem pożyczek, które fundusze pożyczkowe przyznały moim klientom. Dwadzieścia z nich trafiło do firm, które nie spełniały co najmniej jednego typowego wymogu banku. Mówiąc prościej, mniej więcej co druga pożyczka, którą dostali moi klienci w funduszu, nie przeszłaby w banku.

Zastanówmy się, co było najczęstszym powodem.

Najwięcej firm, dziesięć z trzydziestu ośmiu, miało zadłużenie zbyt wysokie w stosunku do zysku. Siedem firm miało zbyt małe pokrycie rat, czyli brakowało tego bankowego zapasu bezpieczeństwa. Sześć firm miało za niski kapitał własny. Cztery miały stratę w ostatnim roku, a cztery kolejne zabezpieczenie poniżej wymogu banku, w tym brak hipoteki. Dwie firmy miały zbyt niską płynność.

Pamiętaj, że jedna firma mogła mieć kilka takich problemów jednocześnie, dlatego te liczby nie sumują się do dwudziestu.

Spójrz na te powody jeszcze raz. Wszystkie są realnymi słabościami, żaden nie jest błahy. A jednak w każdym z tych przypadków fundusz uznał, że razem z całym obrazem firmy da się je udźwignąć.

Co z tego wynika? Że to, co bank uznaje za sygnał alarmowy, nie musi być dla funduszu przeszkodą nie do przejścia.

Weźmy płynność. W banku słabsza płynność to sygnał alarmowy. Ale wyobraź sobie firmę handlową z bardzo szybką rotacją towaru, gdzie wskaźniki wyglądają słabo właśnie z powodu specyfiki branży. Fundusz bierze pod uwagę tę specyfikę razem z zabezpieczeniem i ocenia całość.

Podobnie jest ze stratą. Bank widzi stratę i kończy rozmowę. Fundusz pyta, skąd się wzięła strata i dokąd firma zmierza w bieżącym roku.

Podobnie jest z zabezpieczeniem. Bank przy kredycie inwestycyjnym często zaczyna rozmowę od hipoteki. Fundusz oferuje kilka form zabezpieczenia i przy mniejszych kwotach hipoteka nie zawsze jest warunkiem.

Zanim przejdę dalej, uporządkujmy jeszcze, co dokładnie fundusz bierze pod uwagę szerzej niż bank.

Po pierwsze, zdolność do spłaty rat. Bank liczy ją z ostatniego roku, fundusz patrzy też na to, skąd realnie będą pochodziły pieniądze na raty w następnych latach.

Po drugie, zadłużenie. Bank widzi limit i kończy temat, fundusz pyta, czy firma obsłuży wszystkie swoje raty razem.

Po trzecie, kapitał własny. Młoda spółka z małym kapitałem jest dla banku ryzykiem, a dla funduszu ważny jest plan, rynek i doświadczenie właściciela.

Po czwarte, strata i płynność, o których już mówiłem. I po piąte, zabezpieczenie, gdzie fundusz ma większą elastyczność co do formy.

Zauważ, że w żadnym z tych punktów nie mówię, ile musi wynosić dany wskaźnik. Bo nie o to chodzi. Chodzi o to, że fundusz ocenia całość, a nie odhacza pojedyncze pola w tabelce.

Teraz najważniejsza część, czyli praktyka. Co możesz zrobić, zanim złożysz wniosek?

Po pierwsze, spójrz na swoją firmę oczami funduszu, a nie oczami banku. To znaczy, że nie wystarczy spojrzeć na zeszłoroczny bilans. Zbierz wyniki bieżącego roku, nawet te robocze, z księgowości. Fundusz będzie chciał zobaczyć, czy firma zmierza w dobrym kierunku.

Po drugie, przygotuj konkretny cel finansowania. Nie wystarczy napisać, że potrzebujesz pieniędzy na rozwój. Napisz, co kupisz, od kogo, za ile i jak to przełoży się na przychody. Fundusz pożyczkowy lubi konkret, bo konkret pokazuje, że właściciel wie, co robi.

Po trzecie, pomyśl o tym, skąd będą pochodziły pieniądze na raty. To jest pytanie, na które fundusz szuka odpowiedzi w każdym wniosku. Jeśli raty mają być spłacane z nowych zamówień, pokaż, że te zamówienia są realne. Jeśli z bieżącej działalności, pokaż, że firma generuje na to środki.

Po czwarte, jeśli w liczbach jest słabszy element, nie chowaj go. Wyjaśnij go we wniosku. Strata w zeszłym roku, która miała konkretną przyczynę i została opanowana, to zupełnie inna sytuacja niż strata, która się pogłębia. Fundusz to rozumie, ale tylko pod warunkiem, że mu o tym powiesz.

Pomyśl też o tym, jak opowiedzieć o swojej firmie. Wniosek to nie tylko tabele, to także opis tego, czym się zajmujesz, kto jest Twoim klientem i dlaczego ta inwestycja ma sens. Niektórzy przedsiębiorcy to lekceważą i potem dziwią się, że ocena wyszła chłodna.

Po piąte, przemyśl zabezpieczenie. Fundusz oferuje różne formy i warto wcześniej zastanowić się, co możesz zaproponować. Solidne zabezpieczenie potrafi zrównoważyć słabszy element w liczbach.

Zapytaj samego siebie, czy gdybyś był na miejscu funduszu, uwierzyłbyś w ten wniosek. Jeśli masz wątpliwości, to znak, że warto coś dopracować.

I wreszcie po szóste, sprawdź swoją sytuację, zanim złożysz wniosek. Składanie wniosku w ciemno, bez sprawdzenia szans, to strata czasu i nerwów.

Dlatego robię z klientami wstępną analizę. Patrzę na firmę tak, jak patrzy na nią fundusz, i mówię uczciwie, jakie widzę szanse, jakie ryzyka i co warto poprawić.

Ta wstępna analiza jest bezpłatna. To nie jest zobowiązanie do niczego, to po prostu rozmowa i spojrzenie na liczby kogoś, kto codziennie widzi, jak oceniają je fundusze. Często kończy się to jasną odpowiedzią, że można składać wniosek, a czasem odpowiedzią, że lepiej poczekać albo zmienić kwotę. Obie odpowiedzi są dla Ciebie cenne, bo oszczędzają czas i pieniądze.

Nie podam Ci tu żadnych progów ani wzorów do samodzielnego liczenia, bo każda firma jest inna, a wskaźnik bez kontekstu potrafi zmylić. Ale mogę Ci obiecać, że po rozmowie będziesz wiedział, na czym stoisz.

Porozmawiajmy teraz o błędach, bo widzę je regularnie.

Pierwszy błąd to przekonanie, że odmowa z banku oznacza odmowę wszędzie. To nieprawda, bo bank i fundusz mają różne zasady i różne cele.

Drugi błąd to założenie, że skoro fundusz jest elastyczny, to przyjmie każdy wniosek. Tak nie jest. Fundusz jest elastyczny, ale nie naiwny. Też odmawia, kiedy cel finansowania nie pasuje do programu. Też odmawia, kiedy w liczbach firmy nie widać, z czego zostaną spłacone raty.

Opowiem Ci o tym przykład. Zdarza się, że firma ma bardzo dobry plan i entuzjastyczne prognozy. Problem polega na tym, że zdolność do spłaty widać wtedy tylko w prognozie, a nie w wynikach firmy.

W takiej sytuacji mówię właścicielowi wprost, że w tej chwili szanse są mniejsze, niż by chciał. Czasem lepiej złożyć wniosek kilka miesięcy później, kiedy wyniki potwierdzą prognozę, albo na inną kwotę. Nie każdy jest zachwycony taką rozmową, ale dzięki niej unika odmowy i traci mniej czasu. Wniosek jest taki, że dobre kilka miesięcy to nie zawsze dość, a odpowiedni moment złożenia wniosku ma znaczenie.

Trzeci błąd to składanie wniosku bez przygotowania. Ktoś wypełnia formularz w jeden wieczór, nie wyjaśnia słabszych miejsc i liczy, że fundusz sam się domyśli. Fundusz się nie domyśla, bo ocenia to, co dostał na papierze.

Czwarty błąd to patrzenie tylko na jeden wskaźnik. Dobry wniosek opowiada całą historię firmy, z liczbami, planem i zabezpieczeniem. Jeden słabszy element nie przesądza o niczym, ale trzeba go umieć wyjaśnić.

Piąty błąd to czekanie. Przedsiębiorcy po odmowie z banku często odkładają plany na rok, bo uznają, że muszą najpierw poprawić wskaźniki. Tymczasem czasem wystarczyło przygotować inny wniosek, do innej instytucji, w inny sposób.

Szósty błąd to szukanie odpowiedzi w internecie zamiast rozmowy z kimś, kto zna proces. Każda firma ma inną sytuację i to, co zadziałało u sąsiada, u Ciebie może nie zadziałać. Dlatego nie chcę, żebyś po tym odcinku liczył własne wskaźniki i na tej podstawie wyrabiał sobie opinię o swoich szansach.

Podsumujmy.

Mniej więcej co druga pożyczka, którą moi klienci dostali w funduszu pożyczkowym, nie przeszłaby w banku. Bank patrzy wstecz, na ostatni zamknięty rok i sztywne kryteria. Fundusz patrzy szerzej, na bieżący rok, plan, cel inwestycji i to, czy firma realnie udźwignie raty.

Strata w zeszłym roku w banku to często koniec rozmowy, a w funduszu może być jej początkiem. Ale fundusz jest elastyczny, a nie naiwny, i też potrafi odmówić. Dlatego zanim złożysz wniosek, warto sprawdzić swoją sytuację tak, jak sprawdzi ją fundusz.

Jeśli bank odmówił Ci finansowania, to jeszcze nie koniec. Napisz do mnie na adres radoslaw.michas@bankowoscfirmowa.pl albo zadzwoń. W pierwszej rozmowie sprawdzimy, czy fundusz pożyczkowy może powiedzieć tak.

Zapisz się też na newsletter i odbierz bezpłatny przewodnik pięć mitów o pożyczkach unijnych, link znajdziesz w opisie odcinka.

Jeśli ten odcinek był dla Ciebie przydatny, przekaż go znajomemu przedsiębiorcy, który niedawno usłyszał nie w banku. Być może to będzie dla niego pierwszy sygnał, że warto szukać dalej.

Dziękuję, że byłeś ze mną, i do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Ile naprawdę kosztuje pożyczka unijna? Porównanie z kredytem bankowym

Ile naprawdę kosztuje pożyczka unijna? Porównanie z kredytem bankowym

Cześć, tu Radosław Michaś z Bankowości Firmowej.pl i witam Cię w kolejnym odcinku podcastu. Dzisiaj porozmawiamy o pieniądzach w najbardziej dosłownym sensie, czyli o tym, ile naprawdę kosztuje finansowanie firmy.

Od piętnastu lat pomagam przedsiębiorcom zdobywać finansowanie i mam wrażenie, że jedno pytanie pada w moim gabinecie częściej niż wszystkie inne. Brzmi ono mniej więcej tak: panie Radku, a czy ta pożyczka unijna to się w ogóle opłaca, skoro jest przy niej tyle papierów?

To bardzo dobre pytanie i dziś chcę na nie odpowiedzieć uczciwie, na liczbach, bez marketingowych sloganów. Porównamy pożyczkę unijną z klasycznym kredytem bankowym, pokażę Ci, z czego składa się koszt jednego i drugiego, i podpowiem, jak samodzielnie policzyć, co jest korzystniejsze dla Twojej firmy. Zrób sobie kawę, bo trochę policzymy.

Zacznę od historii, która dobrze pokazuje, o czym dziś mówimy. Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie właściciel firmy produkcyjnej z województwa łódzkiego. Nazwijmy go panem Markiem.

Pan Marek planował zakup nowej maszyny i rozbudowę części warsztatu, łącznie za około pięćset tysięcy złotych. Miał już na biurku ofertę z banku, w którym od lat prowadzi rachunek firmowy. Oferta wyglądała przyzwoicie, doradca w oddziale był miły, decyzja mogła zapaść szybko. Pan Marek zadzwonił do mnie właściwie tylko po to, żeby się upewnić, że niczego nie przeoczył.

Poprosiłem go, żeby przesłał mi tę ofertę, i usiedliśmy razem do arkusza kalkulacyjnego. Kredyt miał oprocentowanie zmienne, oparte o stawkę referencyjną plus marżę banku, do tego prowizję za udzielenie i obowiązkowy pakiet ubezpieczeń. Pan Marek patrzył przede wszystkim na ratę i ta rata wydawała mu się do udźwignięcia.

Kiedy jednak policzyliśmy całkowity koszt kredytu w siedmioletnim okresie, zrobiło się cicho. Potem policzyliśmy ten sam scenariusz dla pożyczki unijnej z funduszu pożyczkowego, z oprocentowaniem preferencyjnym i stałym. Różnica wyszła ponad sto dwadzieścia tysięcy złotych. Pan Marek powiedział wtedy zdanie, które zapamiętałem: to jest jeszcze jedna maszyna, której nie kupię, jeśli podpiszę ten kredyt.

Przez chwilę rozmawialiśmy o tym, co ta różnica oznacza w praktyce. To nie jest abstrakcyjna liczba w tabelce, tylko realna gotówka, która przez siedem lat co miesiąc wypływałaby z firmy na odsetki. Pan Marek przyznał, że nigdy wcześniej nie liczył całkowitego kosztu kredytu, bo zawsze wydawało mu się, że skoro rata się mieści w budżecie, to wszystko jest w porządku.

Ostatecznie złożyliśmy wniosek o pożyczkę unijną, a proces zajął kilka tygodni dłużej niż w banku, ale pan Marek uznał, że to najlepiej zainwestowany czas w tym roku.

I właśnie o tym jest ten odcinek. Nie o tym, że banki są złe, bo nie są, tylko o tym, że rata to nie wszystko, a przedsiębiorcy bardzo często porównują nie te liczby, co trzeba.

Przejdźmy więc do mechanizmu, czyli z czego w ogóle bierze się koszt finansowania. Na całkowity koszt każdego finansowania składa się kilka elementów.

Pierwszy i najważniejszy to oprocentowanie, czyli cena, jaką płacisz za pożyczone pieniądze. Drugi element to prowizje i opłaty jednorazowe, na przykład prowizja za udzielenie, za rozpatrzenie wniosku czy za zmianę warunków umowy. Trzeci element to koszty dodatkowe, takie jak ubezpieczenia, wycena nieruchomości, wpis hipoteki czy opłaty notarialne. Czwarty element, o którym wiele osób zapomina, to czas, czyli okres spłaty i ewentualna karencja.

Dopiero suma tych wszystkich elementów pokazuje, ile naprawdę kosztuje Cię dane finansowanie.

Teraz zobaczmy, jak to wygląda po obu stronach. W kredycie bankowym dla firm oprocentowanie jest najczęściej zmienne. Składa się ze stawki referencyjnej, która zmienia się razem z sytuacją na rynku, oraz z marży banku, która zależy od oceny ryzyka Twojej firmy. To oznacza, że rata, którą widzisz dzisiaj, za rok czy za trzy lata może być zupełnie inna.

Wielu przedsiębiorców przekonało się o tym boleśnie kilka lat temu, kiedy stopy procentowe w krótkim czasie mocno poszły w górę, a raty kredytów wzrosły o kilkadziesiąt procent.

Do tego w banku zwykle płacisz prowizję za udzielenie kredytu, często na poziomie od jednego do dwóch procent kwoty. Przy pięciuset tysiącach złotych to od pięciu do dziesięciu tysięcy złotych, które znikają z konta jeszcze przed pierwszą ratą. Czasem dochodzą też wymogi dodatkowe, na przykład przeniesienie obrotów na rachunek w danym banku albo wykupienie konkretnych produktów.

A teraz pożyczka unijna. Pożyczki unijne udzielane są przez fundusze pożyczkowe, czyli instytucje, które dystrybuują środki z programów regionalnych i krajowych. To nie są banki komercyjne i działają na innych zasadach. Celem tych środków nie jest zarobek, tylko wsparcie rozwoju małych i średnich firm.

Dlatego oprocentowanie preferencyjne w pożyczkach inwestycyjnych w województwie łódzkim wynosi na przykład dwa procent w skali roku i jest stałe przez cały okres spłaty. W niektórych programach, na przykład przy inwestycjach energetycznych czy w gospodarce obiegu zamkniętego, oprocentowanie potrafi być jeszcze niższe, nawet jeden procent albo zero procent. Co więcej, firmy z siedzibą w jednym z dziewięciu miast średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze albo realizujące inwestycję wpisującą się w regionalną inteligentną specjalizację mogą liczyć na dodatkowe preferencje, w tym obniżenie oprocentowania o połowę.

W regulaminach pożyczek, z którymi pracuję, nie ma prowizji za udzielenie pożyczki. Koszty, które ponosisz, to przede wszystkim koszty zabezpieczeń, czyli na przykład wycena nieruchomości i wpis hipoteki, oraz ewentualne ubezpieczenie przedmiotu zabezpieczenia. Te koszty pojawiają się zresztą również przy kredycie bankowym, więc w porównaniu one się w dużej mierze znoszą.

Jest jeszcze jeden element, o którym warto pamiętać, czyli karencja. W pożyczkach inwestycyjnych powyżej stu tysięcy złotych można uzyskać nawet dwanaście miesięcy karencji w spłacie kapitału. To znaczy, że przez pierwszy rok płacisz tylko odsetki, a pełna rata zaczyna się wtedy, gdy inwestycja zaczyna już na siebie zarabiać. Karencja nie wydłuża okresu spłaty, ale daje firmie ogromny oddech w najtrudniejszym momencie, czyli tuż po inwestycji.

Dobrze, teoria teorią, a teraz przejdźmy do praktyki, krok po kroku. Weźmy dokładnie ten scenariusz, który liczyliśmy z panem Markiem. Kwota finansowania to pięćset tysięcy złotych, okres spłaty siedem lat, czyli osiemdziesiąt cztery miesiące, raty równe.

Krok pierwszy to policzenie pożyczki unijnej. Przy oprocentowaniu dwa procent w skali roku miesięczna rata wynosi około sześciu tysięcy czterystu złotych. Łączne odsetki przez siedem lat to około trzydziestu sześciu tysięcy złotych. Prowizji za udzielenie nie ma.

Krok drugi to policzenie kredytu bankowego. Załóżmy oprocentowanie na poziomie ośmiu procent w skali roku, co jest realistycznym przykładem dla kredytu inwestycyjnego dla małej firmy, choć oczywiście każdy bank i każda firma to inna historia. Miesięczna rata wynosi wtedy około siedmiu tysięcy ośmiuset złotych. Łączne odsetki to około stu pięćdziesięciu pięciu tysięcy złotych. Do tego prowizja półtora procent, czyli siedem tysięcy pięćset złotych.

Krok trzeci to zestawienie wyników. Rata w kredycie jest wyższa o prawie tysiąc czterysta złotych miesięcznie. Całkowity koszt odsetek i prowizji jest wyższy o około stu dwudziestu sześciu tysięcy złotych. I to przy założeniu, że oprocentowanie kredytu przez siedem lat się nie zmieni, a przecież przy stopie zmiennej może pójść zarówno w dół, jak i w górę.

Krok czwarty to uwzględnienie karencji. Jeżeli w pożyczce unijnej skorzystasz z karencji, przez pierwsze miesiące płacisz wyłącznie odsetki, czyli przy dwóch procentach od pięciuset tysięcy złotych mniej więcej osiemset kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Dla firmy, która właśnie uruchamia nową maszynę albo kończy rozbudowę, to często różnica między spokojem a nerwowym szukaniem gotówki na ratę.

Krok piąty to sprawdzenie, czy Twoja inwestycja w ogóle pasuje do danego programu. Pożyczki unijne mają określone cele. Są pożyczki inwestycyjne na maszyny, urządzenia, oprogramowanie i rozwój firmy, są pożyczki obrotowe na bieżące wydatki, są pożyczki na zakup i modernizację nieruchomości, a także pożyczki na odnawialne źródła energii czy efektywność energetyczną, niektóre z możliwością częściowego umorzenia. Dopasowanie celu do właściwego programu to połowa sukcesu, bo od tego zależy zarówno oprocentowanie, jak i maksymalna kwota oraz okres spłaty.

Krok szósty to policzenie kosztu czasu. Pożyczka unijna wymaga zwykle bardziej rozbudowanego wniosku niż kredyt w banku, w którym masz rachunek od lat. Trzeba opisać inwestycję, przedstawić wyniki finansowe i prognozy, przygotować zabezpieczenie. Proces trwa najczęściej od kilku tygodni do dwóch miesięcy. Jeżeli jednak zestawisz kilka dodatkowych tygodni przygotowań z oszczędnością rzędu stu tysięcy złotych, rachunek jest zwykle bardzo prosty.

Krok siódmy to porównanie nie tylko raty, ale rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania i całkowitej kwoty do spłaty. Poproś o te dane na piśmie w każdej instytucji i zestaw je obok siebie w jednej tabeli. Dopiero wtedy widzisz prawdziwy obraz.

Pozwól, że dorzucę jeszcze jeden wariant tego samego przykładu, bo dobrze pokazuje, jak działają preferencje. Firma pana Marka ma siedzibę w jednym z miast średnich, które w strategii województwa zostały wskazane jako tracące funkcje społeczno-gospodarcze. W takiej sytuacji oprocentowanie preferencyjne może zostać obniżone o połowę, czyli do jednego procenta w skali roku. Przy pięciuset tysiącach złotych na siedem lat rata spada wtedy do około sześciu tysięcy stu sześćdziesięciu złotych, a łączne odsetki do niecałych osiemnastu tysięcy złotych.

Porównaj to ze stu pięćdziesięcioma pięcioma tysiącami odsetek w kredycie i widzisz, że różnica przestaje być kosmetyczna, a staje się strategiczna. Te pieniądze mogą sfinansować zatrudnienie nowego pracownika, kampanię marketingową albo po prostu bezpieczną poduszkę finansową na gorszy sezon.

Żeby było uczciwie, powiem też, kiedy kredyt bankowy ma sens. Jeżeli potrzebujesz pieniędzy dosłownie na jutro, bo pojawiła się okazja, której nie da się odłożyć, bank, w którym masz historię, może być szybszy. Jeżeli Twoja inwestycja nie mieści się w celach żadnego programu, na przykład dotyczy działalności wyłączonej ze wsparcia, pożyczka unijna po prostu nie wchodzi w grę. Jeżeli potrzebujesz kwoty znacznie większej niż limity funduszy pożyczkowych, często najlepszym rozwiązaniem jest połączenie obu źródeł.

Bardzo często układam finansowanie tak, że część inwestycji pokrywa tania pożyczka unijna, a resztę kredyt lub leasing. Dzięki temu średni koszt całego finansowania jest wyraźnie niższy, niż gdyby wszystko sfinansować z jednego, droższego źródła. Nie chodzi więc o to, żeby zawsze wybierać pożyczkę unijną, tylko o to, żeby świadomie porównać opcje i wybrać to, co jest najlepsze dla konkretnej firmy w konkretnym momencie.

Teraz porozmawiajmy o typowych błędach, bo widzę je bardzo regularnie.

Pierwszy błąd to patrzenie wyłącznie na ratę. Rata jest ważna dla płynności, ale nie mówi nic o tym, ile finansowanie kosztuje w całym okresie. Kredyt z niższą ratą na dłuższy okres może być w sumie znacznie droższy niż pożyczka z nieco wyższą ratą na krótszy czas.

Drugi błąd to ignorowanie ryzyka zmiany oprocentowania. Przy stałym oprocentowaniu pożyczki unijnej wiesz dokładnie, ile zapłacisz w każdym miesiącu przez cały okres spłaty. Przy zmiennym oprocentowaniu kredytu bierzesz na siebie ryzyko, że stopy wzrosną, a Twoja rata razem z nimi.

Trzeci błąd to zakładanie z góry, że pożyczka unijna jest nie dla mnie. Wielu przedsiębiorców rezygnuje, zanim ktokolwiek sprawdzi ich sytuację, bo słyszeli od znajomego, że tam jest mnóstwo papierów albo że i tak nie przyznają. Tymczasem fundusze pożyczkowe patrzą na firmę szerzej niż tylko przez pryzmat jednego wskaźnika.

Czwarty błąd to rozpoczęcie inwestycji przed złożeniem wniosku albo przed podpisaniem umowy, bez sprawdzenia zasad danego programu. W wielu programach liczy się moment poniesienia wydatku, a źle zaplanowana kolejność może sprawić, że część kosztów nie zostanie uznana.

Piąty błąd to pominięcie kosztów zabezpieczeń w kalkulacji. To nie są wielkie kwoty, ale warto je znać z góry, żeby porównanie było uczciwe po obu stronach.

Szósty błąd to wybór programu, który nie pasuje do celu. Jeżeli potrzebujesz głównie środków na zakup towarów i materiałów, a składasz wniosek o pożyczkę inwestycyjną, w której kapitał obrotowy może stanowić tylko część kwoty, sam sobie utrudniasz życie.

Wszystkich tych błędów da się uniknąć, jeżeli przed podjęciem decyzji ktoś spokojnie przeliczy scenariusze i sprawdzi, który program pasuje do Twojej inwestycji.

Podsumujmy więc najważniejsze rzeczy z dzisiejszego odcinka. Pożyczka unijna to w większości przypadków najtańsze dostępne finansowanie dla małych i średnich firm. Oprocentowanie preferencyjne jest stałe i niskie, zwykle na poziomie od zera do dwóch procent, bez prowizji za udzielenie, z możliwością karencji nawet do dwunastu miesięcy. Kredyt bankowy bywa szybszy i wygodniejszy, ale przy zmiennym oprocentowaniu i prowizjach jego całkowity koszt potrafi być kilkukrotnie wyższy. W przykładzie pana Marka różnica wyniosła około stu dwudziestu sześciu tysięcy złotych przy tej samej kwocie i tym samym okresie spłaty.

Dlatego zanim podpiszesz jakąkolwiek umowę finansowania, porównaj całkowity koszt, a nie tylko ratę.

Jeżeli chcesz, żebym policzył to dla Twojej firmy, napisz do mnie na adres radoslaw.michas@bankowoscfirmowa.pl albo odezwij się przez stronę Bankowości Firmowej.pl. Sprawdzę, który program pasuje do Twojej inwestycji i ile realnie możesz zaoszczędzić.

Zapraszam Cię też do zapisania się na mój newsletter, w którym znajdziesz bezpłatny przewodnik o pięciu mitach dotyczących pożyczek unijnych, z konkretnymi liczbami i case study. Link znajdziesz w opisie odcinka.

Dziękuję, że byłeś ze mną, i do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Jakie firmy kwalifikują się do pożyczki unijnej

Jakie firmy kwalifikują się do pożyczki unijnej

Cześć, tu Radosław Michaś, Bankowość Firmowa.pl, i witam Cię w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu.

Dzisiaj biorę na warsztat pytanie, które słyszę od przedsiębiorców chyba częściej niż jakiekolwiek inne.

Brzmi ono mniej więcej tak: „Radek, my chyba się nie kwalifikujemy do pożyczki unijnej, prawda?”.

I za każdym razem, kiedy to słyszę, proszę o chwilę, żeby po prostu sprawdzić.

Bo w dziewięciu na dziesięć przypadków okazuje się, że kwalifikują się znacznie częściej, niż im się wydawało.

Ten odcinek jest właśnie o tym — jakie warunki naprawdę trzeba spełnić, żeby dostać pożyczkę unijną, a które z tych wyobrażeń o „niekwalifikowaniu się” są po prostu mitami.

Usiądź wygodnie, bo dzisiaj rozkładam to na czynniki pierwsze.

Zacznę od historii, która pokazuje, jak bardzo mylące potrafi być pierwsze wrażenie.

Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie właściciel niewielkiej firmy produkcyjnej z okolic Łodzi.

Zatrudniał kilkanaście osób, miał kilkuletnią historię działalności i całkiem stabilne, choć niewielkie, zyski.

Powiedział mi wprost: „Dzwonię, bo ktoś mi kazał, ale ja wiem, że to nie dla nas — jesteśmy za mali, nie mamy żadnych powiązań, na pewno odpadniemy na starcie”.

Zapytałem go tylko o kilka rzeczy: czy zalega z ZUS-em, czy ma zaległości podatkowe, czy jego firma mieści się w progach zatrudnienia i obrotu dla małego przedsiębiorcy, i czy jego biznes generuje na tyle stabilny przychód, żeby udźwignąć ratę.

Na wszystkie cztery pytania odpowiedział, że tak — to znaczy, że nie ma zaległości, mieści się w progach i ma zdolność do spłaty.

Trzy tygodnie później złożyliśmy kompletny wniosek.

Kilka miesięcy później miał na koncie pożyczkę na nowe maszyny, o które od dawna zabiegał, i to na warunkach dużo korzystniejszych niż jakikolwiek kredyt komercyjny, jaki wcześniej rozważał.

Opowiadam Ci to nie po to, żeby się chwalić, tylko dlatego, że ta historia powtarza się w mojej pracy z zadziwiającą regularnością.

Przedsiębiorcy sami się skreślają, zanim ktokolwiek w ogóle sprawdzi ich sytuację.

I to jest największy błąd, jaki można popełnić w tym temacie.

Podobną rozmowę odbyłem kilka miesięcy wcześniej z właścicielką małego salonu kosmetycznego, która chciała rozbudować gabinet o dodatkowe stanowiska.

Też była przekonana, że pożyczki unijne są „dla dużych firm z produkcją, a nie dla usług”.

To kolejny mit, z którym się regularnie spotykam — rodzaj działalności sam w sobie rzadko jest przeszkodą, liczy się przede wszystkim to, czy inwestycja mieści się w celach danego programu.

W jej przypadku mieściła się bez problemu, a cały proces od pierwszej rozmowy do wypłaty środków zajął niewiele ponad dwa miesiące.

Wspominam o tym, bo warto zapamiętać jedną rzecz: branża, wielkość firmy czy lokalizacja rzadko są realną barierą — barierą jest najczęściej brak wiedzy o tym, jak te warunki naprawdę wyglądają.

Więc przejdźmy do konkretów — czego naprawdę wymaga fundusz pożyczkowy.

Pierwszy warunek to status małego lub średniego przedsiębiorstwa, w skrócie MŚP.

To nie jest żadna tajemna kategoria — chodzi po prostu o liczbę zatrudnionych osób oraz roczny obrót lub sumę bilansową Twojej firmy.

Mikroprzedsiębiorca to firma zatrudniająca mniej niż dziesięć osób, z obrotem nieprzekraczającym równowartości dwóch milionów euro.

Mała firma to zatrudnienie do pięćdziesięciu osób i obrót do dziesięciu milionów euro.

Średnia firma to zatrudnienie do dwustu pięćdziesięciu osób i obrót do pięćdziesięciu milionów euro.

Zdecydowana większość firm, z którymi pracuję, mieści się w którejś z tych kategorii, nawet jeśli same siebie postrzegają jako „zbyt duże” albo „zbyt małe” dla takiego finansowania.

Co ciekawe, do progów wlicza się też ewentualne powiązania kapitałowe czy osobowe z innymi podmiotami — jeśli Twoja firma jest częścią większej grupy, warto to sprawdzić na samym początku, żeby uniknąć niespodzianki na etapie oceny wniosku.

Ale dla zdecydowanej większości jednoosobowych działalności gospodarczych i małych spółek, z którymi rozmawiam, ten warunek w ogóle nie stanowi problemu — po prostu nikt wcześniej nie sprawdził tego na spokojnie.

Drugi warunek to brak zaległości wobec Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Urzędu Skarbowego.

To jest jedna z pierwszych rzeczy, którą sprawdza każdy fundusz pożyczkowy, i słusznie — to podstawowy dowód na to, że firma prowadzi swoje sprawy w porządku.

Ważna uwaga: zaświadczenia o niezaleganiu mają zwykle ograniczoną ważność, często tylko trzy miesiące, więc jeśli zbierasz dokumenty z dużym wyprzedzeniem, upewnij się, że będą aktualne w dniu składania wniosku.

Trzeci warunek to siedziba lub oddział na terenie województwa objętego danym programem.

Większość pożyczek, o których mówię w tym podcaście, to programy regionalne — finansowane z funduszy europejskich przypisanych do konkretnego województwa.

Oznacza to, że jeśli Twoja firma działa i rozlicza się w danym regionie, jesteś naturalnym adresatem takiego wsparcia.

Zdarza się, że przedsiębiorcy mylą to z ograniczeniem branżowym — myślą, że skoro program jest „regionalny”, to dotyczy tylko wybranych sektorów gospodarki.

To nieprawda — ograniczenie dotyczy miejsca prowadzenia działalności, a nie tego, czym firma się zajmuje, więc zarówno zakład produkcyjny, jak i firma usługowa czy handlowa mają tu równe szanse, o ile spełniają pozostałe warunki.

Czwarty, i moim zdaniem najważniejszy warunek, to zdolność do spłaty zobowiązania.

Fundusz pożyczkowy chce mieć pewność, że Twoja firma poradzi sobie z regularną spłatą raty — nie chodzi tu o spektakularne zyski, tylko o stabilność.

Analizowana jest historia finansowa firmy, bieżące przychody, a czasem także prognozy związane z planowaną inwestycją.

Co ważne, ta analiza nie musi wyglądać na korzyść firmy w każdym możliwym wymiarze — chodzi o realny obraz, nie o wyidealizowany bilans.

Fundusz pożyczkowy woli zobaczyć uczciwie przedstawione dane niż optymistycznie podkolorowane prognozy, które nie mają pokrycia w rzeczywistości.

To zresztą kolejna rzecz, którą podkreślam swoim klientom — lepiej pokazać firmę taką, jaka jest, z jej mocnymi i słabszymi stronami, niż próbować ukrywać coś, co i tak wyjdzie na etapie analizy dokumentów księgowych.

Zdolność do spłaty nie jest też oceniana w oderwaniu od celu pożyczki — analityk bierze pod uwagę, czy planowana inwestycja realnie zwiększy możliwości firmy do generowania przychodu, a to często działa na korzyść wnioskodawcy, a nie przeciwko niemu.

Innymi słowy, dobrze uzasadniona inwestycja potrafi wzmocnić cały wniosek, nawet jeśli bieżące wyniki finansowe firmy nie są jeszcze imponujące.

I teraz dochodzimy do rzeczy, o której mówię chyba w każdym odcinku, bo wciąż zaskakuje najwięcej osób.

Czego fundusz pożyczkowy NIE sprawdza tak restrykcyjnie, jak zrobiłby to bank komercyjny?

Otóż historii kredytowej w Biurze Informacji Kredytowej, czyli w BIK.

To jest fundamentalna różnica między pożyczką unijną a kredytem bankowym, i warto ją dobrze zrozumieć.

Bank komercyjny bardzo mocno opiera swoją decyzję na scoringu kredytowym — jednym, zagregowanym wskaźniku Twojej historii finansowej.

Fundusz pożyczkowy patrzy szerzej — na całą sytuację firmy, jej realną działalność, dokumenty finansowe, plan inwestycji, i to, czy ma ona sens biznesowy.

To nie znaczy, że wszystko jest dozwolone — jeśli firma ma poważne problemy finansowe, to i tak się to wykaże w analizie.

Ale drobne potknięcia z przeszłości, jedna spóźniona rata gdzieś sprzed lat, nie przekreślają automatycznie szans tak, jak mogłyby to zrobić w ocenie bankowej.

Miałem klientów, którzy wcześniej dostali odmowę w banku komercyjnym właśnie z powodu jednego wpisu w BIK sprzed kilku lat, i byli przekonani, że ten sam scenariusz powtórzy się przy pożyczce unijnej.

W obu takich przypadkach wniosek przeszedł bez żadnych dodatkowych pytań o tamto zdarzenie — bo ocena skupiła się na bieżącej kondycji firmy, a nie na historii sprzed lat.

To pokazuje, jak bardzo różne mogą być kryteria oceny w zależności od instytucji, i dlaczego nie warto zakładać z góry, że jeden negatywny scenariusz musi się powtórzyć.

To jest właśnie ten moment, w którym warto zatrzymać się i zapytać: skąd w ogóle biorą się te wszystkie przekonania o „niekwalifikowaniu się”?

Z mojego doświadczenia — najczęściej z dwóch źródeł.

Po pierwsze, z porównywania pożyczki unijnej do kredytu bankowego i zakładania, że rządzą nią te same, surowe zasady.

Po drugie, z pojedynczej, negatywnej historii znajomego czy kontrahenta, która wcale nie musi dotyczyć tego samego programu ani tej samej sytuacji.

Przejdźmy teraz do tego, jak to wygląda w praktyce — czyli co się dzieje krok po kroku, kiedy zgłasza się do mnie przedsiębiorca.

Krok pierwszy to rozmowa wstępna, w której pytam o podstawowe fakty: wielkość firmy, branżę, cel finansowania, sytuację z ZUS-em i Urzędem Skarbowym oraz orientacyjne przychody.

Już na tym etapie jestem w stanie ocenić, czy dana osoba spełnia podstawowe warunki formalne — i w większości przypadków odpowiedź brzmi „tak, warto spróbować”.

Krok drugi to dobór odpowiedniego programu — bo pożyczek unijnych jest wiele, każda ma inne przeznaczenie, inny limit kwoty i inne warunki spłaty.

To jest moment, w którym rola doradcy staje się kluczowa, bo wybór niewłaściwego programu to najczęstsza przyczyna niepowodzeń.

Krok trzeci to przygotowanie kompletu dokumentów — część rejestracyjna, część finansowa i opis samej inwestycji.

Krok czwarty to złożenie wniosku i etap oceny przez fundusz pożyczkowy, który weryfikuje wszystkie omówione wcześniej warunki.

Krok piąty, po pozytywnej decyzji, to podpisanie umowy, ustanowienie zabezpieczenia i uruchomienie środków.

Cały proces, w zależności od programu i kompletności dokumentów, trwa zwykle od kilku do kilkunastu tygodni — zdecydowanie krócej, niż wyobraża sobie większość osób, które nigdy wcześniej z takiego finansowania nie korzystały.

Warto też wiedzieć, że zabezpieczenie spłaty nie musi oznaczać hipoteki na nieruchomości czy angażowania majątku prywatnego w każdym przypadku.

W zależności od programu i kwoty pożyczki, akceptowane bywają różne formy zabezpieczenia — od weksla, przez cesję należności, po poręczenie — a dobór odpowiedniej formy to kolejny element, w którym warto skorzystać z doświadczenia doradcy.

Podczas całego procesu staram się, żeby klient nie musiał uczyć się języka urzędowego ani rozszyfrowywać regulaminów — to ja tłumaczę, co dany zapis oznacza w praktyce i jak przygotować dokumenty, żeby analiza przebiegła sprawnie.

To jest zresztą sedno mojej pracy — oszczędzam przedsiębiorcom czasu, który mogliby stracić na błądzeniu po formalnościach, i pilnuję sprawy od pierwszej rozmowy aż po wypłatę środków.

A teraz chciałbym omówić najczęstsze błędy, które widzę u przedsiębiorców podchodzących do tego tematu samodzielnie, bez wsparcia doradcy.

Błąd pierwszy — rezygnacja jeszcze przed sprawdzeniem realnych warunków, wyłącznie na podstawie własnych domysłów.

To zdecydowanie najkosztowniejszy błąd, bo oznacza utracone finansowanie, które mogłoby realnie rozwinąć firmę.

Błąd drugi — zbieranie dokumentów w ostatniej chwili, co prowadzi do nieaktualnych zaświadczeń i niepotrzebnych opóźnień.

Błąd trzeci — wybór niewłaściwego programu pożyczkowego, niedopasowanego do celu inwestycji, co skutkuje odrzuceniem wniosku mimo spełnienia ogólnych warunków.

Błąd czwarty — brak realistycznego planu spłaty, czyli sytuacja, w której firma aplikuje o kwotę, której obsługa finansowa przekracza jej faktyczne możliwości.

Błąd piąty — porównywanie wymogów pożyczki unijnej jeden do jednego z wymogami kredytu bankowego i rezygnacja na podstawie błędnych założeń.

Błąd szósty, o którym rzadko się mówi — składanie wniosku samodzielnie, bez wcześniejszej konsultacji, i odkrywanie brakujących elementów dopiero na etapie oceny, co wydłuża cały proces nawet o kilka tygodni.

Błąd siódmy — traktowanie odmowy w jednym programie jako ostatecznego wyroku, podczas gdy często wystarczy zmiana programu albo uzupełnienie dokumentacji, żeby wniosek przeszedł pozytywnie za drugim razem.

Każdy z tych błędów da się uniknąć — wystarczy dobrze poznać warunki na starcie albo skonsultować się z kimś, kto robi to na co dzień.

Z mojego doświadczenia wynika zresztą, że koszt takiej konsultacji jest zwykle dużo niższy niż koszt utraconego czasu, a często i niższy niż różnica w warunkach finansowania, którą można wynegocjować dzięki dobrze przygotowanemu wnioskowi.

Podsumowując dzisiejszy odcinek — jeśli Twoja firma mieści się w progach MŚP, nie ma zaległości w ZUS-ie i Urzędzie Skarbowym, działa na terenie odpowiedniego województwa i jest w stanie udźwignąć ratę pożyczki, to Twoje szanse na finansowanie unijne są znacznie wyższe, niż mogłoby się wydawać.

Historia kredytowa w BIK, która tak bardzo waży w bankach komercyjnych, tutaj nie jest czynnikiem decydującym.

Rodzaj działalności — czy to produkcja, usługi, czy handel — też rzadko bywa realną przeszkodą, o ile planowana inwestycja mieści się w celach danego programu.

Zanim więc sam siebie skreślisz, sprawdź swoją sytuację — czasem wystarczy jedna rozmowa, żeby zweryfikować, że kwalifikujesz się dużo bardziej, niż myślałeś.

Pamiętaj też, że odmowa w jednym programie nie oznacza końca drogi — czasem wystarczy zmiana produktu albo uzupełnienie dokumentacji, żeby za drugim razem wszystko poszło sprawnie.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak naprawdę wygląda finansowanie unijne dla firm, zapisz się na mój newsletter — w opisie odcinka znajdziesz link do bezpłatnego przewodnika „5 mitów o pożyczkach unijnych”, w którym rozprawiam się z podobnymi przekonaniami na konkretnych liczbach i przykładach.

Dziękuję, że byłeś dzisiaj ze mną — do usłyszenia w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu

Dziękuję, że byłeś ze mną w tym odcinku – do usłyszenia następnym razem

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Dokumenty wymagane do wniosku o pożyczkę unijną

Dokumenty wymagane do wniosku o pożyczkę unijną

Dokumenty wymagane do wniosku o pożyczkę unijną. 

Cześć! Tu Radosław Michaś z Bankowości Firmowej.pl.

Jeśli słuchasz tego odcinka, to pewnie zastanawiasz się nad pożyczką unijną dla swojej firmy, albo już zacząłeś się do tego przymierzać.

I prędzej czy później trafisz na pytanie, które słyszę od klientów praktycznie codziennie: jakie dokumenty naprawdę są mi potrzebne?

Nie chcę Cię straszyć listą stu pozycji, bo tak naprawdę to nie jest aż tak skomplikowane, jeśli wiesz, czego się spodziewać.

Zresztą właśnie o to najczęściej rozbijają się plany przedsiębiorców – nie o brak dobrego pomysłu na inwestycję, tylko o niepewność, od czego w ogóle zacząć formalnie.

Chcę Ci raczej pokazać, jak to wygląda z mojej perspektywy, po piętnastu latach pracy z przedsiębiorcami z województwa łódzkiego.

Opowiem Ci, jak to zwykle przebiega u moich klientów, jakie dokumenty naprawdę robią różnicę, i jakie błędy najczęściej kosztują ludzi tygodnie oczekiwania.

Zacznijmy od historii, bo najlepiej to widać na konkretnym przykładzie.

Kilka miesięcy temu zgłosił się do mnie właściciel niewielkiej firmy usługowej z Łodzi.

Prowadził serwis elektroniki – naprawiał i konserwował sprzęt elektroniczny, od lat, ze stałą grupą klientów.

Miał pomysł na rozszerzenie działalności – w tym samym lokalu, obok serwisu, chciał otworzyć mały punkt gastronomiczny, z ofertą śniadaniową i lunchową.

Logika była prosta – serwis elektroniki miewa gorsze miesiące, kiedy nagle spada liczba napraw, a gastronomia daje bardziej regularny, codzienny przychód.

Kiedy przyszedł do mnie pierwszy raz, miał w głowie plan biznesowy, ale zero pojęcia, od czego zacząć formalnie.

Zapytał mnie wtedy dokładnie to pytanie, które jest tematem tego odcinka – jakie dokumenty w ogóle musi zebrać.

Usiedliśmy więc razem i rozpisaliśmy to na czynniki pierwsze.

Zaczęliśmy od dokumentów rejestracyjnych firmy, bo to jest absolutna podstawa – bez tego nie ma w ogóle o czym rozmawiać.

Potem przeszliśmy do dokumentów finansowych, bo fundusz pożyczkowy musi zobaczyć, jak firma radzi sobie finansowo na co dzień.

Kolejnym krokiem było opisanie samej inwestycji – co dokładnie ma powstać, ile to będzie kosztować, i dlaczego to się opłaca.

Cały proces zbierania dokumentów zajął mu około trzech tygodni, głównie dlatego, że część rzeczy trzeba było zamówić w urzędach, a to zawsze wymaga czasu.

Ale kiedy wniosek trafił do analizy, poszło sprawnie – bo dokumentacja była kompletna i spójna od samego początku.

Ostatecznie dostał pożyczkę na dwieście pięć tysięcy złotych, rozłożoną na sześć lat, z czteromiesięczną karencją na start nowego segmentu.

Dziś klient prowadzi zarówno serwis elektroniki, jak i małą kawiarnię śniadaniową – i te dwa segmenty świetnie się sezonowo uzupełniają.

To dobra ilustracja tego, o czym teraz chcę Ci opowiedzieć bardziej systematycznie – czyli jak naprawdę wygląda komplet dokumentów do wniosku o pożyczkę unijną.

Zacznę od tego, że dokumenty, których potrzebujesz, dzielą się właściwie na cztery, czasem pięć grup.

Pierwsza grupa to dokumenty tożsamości i rejestrowe – czyli wszystko, co potwierdza, kim jesteś i że Twoja firma istnieje formalnie.

To dowód osobisty, ewentualnie inne dokumenty potwierdzające tożsamość, a przy spółkach – też dane wspólników czy członków zarządu.

Do tego dochodzi NIP, REGON, i w zależności od formy działalności – albo aktualny wpis do CEIDG, albo odpis z KRS.

Ważne jest, żeby te dokumenty były aktualne – fundusze pożyczkowe zwracają uwagę na to, czy dane w rejestrach są zgodne ze stanem faktycznym.

Druga grupa to dokumenty finansowe, i to jest zwykle ta część, która zajmuje najwięcej czasu.

W zależności od formy opodatkowania będzie to pełna sprawozdawczość finansowa, czyli bilans i rachunek zysków i strat za ostatnie zamknięte lata, albo podsumowania z księgi przychodów i rozchodów, albo ewidencja przy ryczałcie.

Do tego dochodzą deklaracje podatkowe PIT albo CIT za ostatnie zamknięte okresy, zwykle trzy lata wstecz.

Fundusz chce zobaczyć nie tylko to, jak firma radziła sobie w przeszłości, ale też jak wygląda sytuacja bieżąca – dlatego prosi się też o dane z bieżącego roku, aktualne na maksymalnie 2 miesiące przed złożeniem wniosku.

Trzecia grupa to dokumenty potwierdzające brak zaległości – czyli zaświadczenia z ZUS i z Urzędu Skarbowego o niezaleganiu ze składkami i podatkami.

Tu jest jedna pułapka, o której zaraz powiem więcej – te zaświadczenia mają krótki termin ważności, więc kolejność ich zdobywania naprawdę ma znaczenie.

Czwarta grupa to dokumenty opisujące samą inwestycję – biznesplan albo opis planowanego przedsięwzięcia, czasem uzupełniony o oferty czy wyceny od dostawców.

I jeśli inwestycja dotyczy nieruchomości – dochodzi jeszcze piąta grupa, czyli dokumenty potwierdzające prawo właściciela do tej nieruchomości, czyli akt własności plus numer księgi wieczystej oraz kopia polisy ubezpieczeniowej.

Jest jeszcze jedna kategoria, o której ludzie często zapominają, a która potrafi zaskoczyć na późniejszym etapie – dokumenty dotyczące już istniejących zobowiązań finansowych firmy.

Chodzi o umowy kredytowe i leasingowe, razem z aktualnymi harmonogramami spłat i ewentualnymi aneksami.

Fundusz chce wiedzieć, jakie firma ma już obciążenia, żeby ocenić, czy udźwignie kolejną ratę – to naturalna część oceny zdolności do spłaty.

Podobnie jest z ewidencją środków trwałych – to lista tego, co firma już posiada, i bywa pomocna przy ocenie, czy planowana inwestycja rzeczywiście uzupełnia to, czego brakuje.

Jest też temat, który wielu przedsiębiorców w ogóle nie kojarzy z pożyczką – rozdzielność majątkowa małżeńska.

Jeśli prowadzisz firmę i masz ustanowioną rozdzielność majątkową z małżonkiem, fundusz może poprosić o dokument, który to potwierdza, bo wpływa to na sposób liczenia zdolności do spłaty i zabezpieczeń.

To nie jest wymóg, który dotyczy każdego, ale dobrze wiedzieć, że taka sytuacja może się pojawić, żeby nie było niespodzianki na etapie analizy wniosku.

Wracając na chwilę do historii mojego klienta z serwisu elektroniki – miał moment, w którym o mały włos nie stracił dwóch tygodni przez jedno zaświadczenie.

Zdobył zaświadczenie o niezaleganiu z Urzędu Skarbowego na samym początku procesu, razem z pierwszą turą dokumentów, bo chciał mieć to jak najszybciej z głowy.

Problem w tym, że zanim skompletowaliśmy resztę – biznesplan, dokumenty finansowe, dane od biura rachunkowego – minęły ponad trzy miesiące, i zaświadczenie straciło ważność.

Musieliśmy je zdobywać jeszcze raz, tuż przed samym złożeniem wniosku, co na szczęście zajęło tylko kilka dni, ale mogło nas kosztować sporo więcej czasu, gdyby urząd akurat miał kolejki.

Od tamtej pory zawsze mówię klientom – zaświadczenia z krótkim terminem ważności zostawiamy na absolutnie ostatni moment, kiedy reszta dokumentacji jest już gotowa.

Teraz przejdźmy do praktyki, czyli jak ja to zwykle organizuję z klientami, krok po kroku.

Krok pierwszy to rozmowa na starcie, w której ustalamy, jaki rodzaj pożyczki najlepiej pasuje do planowanej inwestycji.

To ważne, bo różne produkty mają różne wymogi dokumentacyjne, i nie ma sensu zbierać wszystkiego na zapas, zanim wiadomo, o który konkretnie program chodzi.

Krok drugi to szybki przegląd dokumentów rejestracyjnych – sprawdzamy, czy wpis w CEIDG albo w KRS jest aktualny, czy dane się zgadzają, czy nie ma tam żadnych rozbieżności.

Krok trzeci to zebranie dokumentów finansowych, i to zwykle robię razem z biurem rachunkowym klienta, żeby dane były spójne i żeby nikt nie musiał dwa razy szukać tych samych informacji.

Krok czwarty to przygotowanie opisu inwestycji – tutaj pomagam klientowi ubrać w słowa to, co często ma już w głowie, ale nie potrafi tego jeszcze przełożyć na język, którego oczekuje regulamin naboru.

Krok piąty to zamówienie świeżych zaświadczeń z ZUS i z Urzędu Skarbowego – i to robimy zawsze na samym końcu, tuż przed złożeniem wniosku albo wręcz po decyzji pożyczkowej, właśnie dlatego, że one szybko tracą ważność.

Krok szósty, jeśli dotyczy – to skompletowanie dokumentów do nieruchomości, czyli aktu kupna albo innego dokumentu potwierdzającego prawo do lokalu czy gruntu.

Krok siódmy to złożenie kompletnego wniosku wraz z całą tą dokumentacją, i tutaj moja rola polega też na tym, żeby jeszcze raz sprawdzić spójność wszystkiego, zanim wniosek trafi do analityka.

Krok ósmy to już etap analizy po stronie funduszu, gdzie czasem trzeba coś doprecyzować albo dosłać, i tutaj też staram się być pomostem między klientem a instytucją, żeby to szło sprawnie.

Cały ten proces, licząc od pierwszej rozmowy do złożenia kompletnego wniosku, trwa zwykle od dwóch do czterech tygodni, w zależności od tego, jak szybko klient ma dostęp do swoich dokumentów finansowych.

Warto też powiedzieć, że forma prawna firmy trochę zmienia szczegóły tej listy.

Przy jednoosobowej działalności gospodarczej podstawą jest wpis do CEIDG, i zwykle nie ma dodatkowych dokumentów korporacyjnych do zbierania.

Przy spółce z ograniczoną odpowiedzialnością dochodzi odpis z KRS, czasem uchwała wspólników zezwalająca na zaciągnięcie zobowiązania, a przy większych kwotach – też dokumenty dotyczące reprezentacji, czyli kto w imieniu spółki może podpisać umowę pożyczki.

Przy spółkach cywilnych trzeba pamiętać o dokumentach każdego ze wspólników z osobna, bo odpowiadają solidarnie całym swoim majątkiem.

To są detale, które na pierwszy rzut oka wydają się drobne, ale potrafią wydłużyć proces, jeśli nikt wcześniej o nich nie pomyślał.

Dlatego zawsze pierwsza rozmowa z klientem zaczyna się właśnie od ustalenia formy prawnej i struktury właścicielskiej firmy – to determinuje resztę listy dokumentów.

A teraz kilka słów o błędach, bo widziałem ich naprawdę sporo na przestrzeni lat.

Pierwszy i chyba najczęstszy błąd to zbieranie dokumentów w ostatniej chwili, dopiero po podjęciu decyzji o złożeniu wniosku.

To prowadzi do sytuacji, w której czekasz na urząd, urząd czeka na kolejkę, a termin naboru tymczasem się zbliża.

Drugi błąd to nieaktualne zaświadczenia o niezaleganiu z ZUS i US – ludzie zdobywają je za wcześnie, zanim jeszcze wniosek jest gotowy, a potem zaświadczenie traci ważność, zanim zdąży trafić do funduszu.

Trzeci błąd to niespójność między danymi w różnych dokumentach – na przykład inny adres w CEIDG niż na dowodzie osobistym, po ostatniej przeprowadzce, o której ktoś zapomniał zaktualizować.

Czwarty błąd to zbyt ogólny opis inwestycji – sam plan zakupu maszyny czy remontu lokalu to za mało, fundusz chce zobaczyć uzasadnienie ekonomiczne, czyli jak to wpłynie na przychody i koszty firmy.

Piąty błąd to brak dokumentów dotyczących nieruchomości, kiedy inwestycja jej dotyczy – ludzie zapominają, że stara umowa najmu może być już nieaktualna, albo że trzeba dopiero uzyskać zgodę właściciela lokalu na planowane prace.

Szósty błąd, może najbardziej frustrujący, to niedopilnowanie terminów – zaświadczenia są ważne tylko przez określony czas, i jeśli proces się przeciąga, trzeba je zdobywać ponownie.

Wszystkie te błędy mają jedną wspólną cechę – da się ich uniknąć, jeśli wcześniej wiesz, w jakiej kolejności działać.

I właśnie dlatego uważam, że warto rozłożyć ten proces w czasie, zamiast robić wszystko naraz, w ostatnim tygodniu przed terminem naboru.

Często pada też pytanie, co się dzieje, jeśli mimo wszystko czegoś zabraknie już po złożeniu wniosku.

To nie jest koniec świata – fundusze pożyczkowe zwykle dają możliwość uzupełnienia braków w wyznaczonym terminie, najczęściej kilku- lub kilkunastu dni.

Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy brakujących dokumentów jest dużo albo kiedy dotyczą one kluczowych elementów, na przykład niespójnych danych finansowych – wtedy proces analizy po prostu się wydłuża, czasem o kolejne tygodnie.

Dlatego moim celem, kiedy pracuję z klientem, jest złożenie wniosku, który od razu jest kompletny, żeby ten etap uzupełnień w ogóle nie był potrzebny.

To oszczędza czas nie tylko klientowi, ale też pokazuje funduszowi, że wnioskodawca podszedł do sprawy poważnie, co – nieformalnie rzecz biorąc – też ma znaczenie przy ocenie wiarygodności.

Podsumowując – kompletny wniosek o pożyczkę unijną to zwykle cztery, czasem pięć grup dokumentów: tożsamościowe i rejestracyjne, finansowe, zaświadczenia o niezaleganiu, opis inwestycji, i ewentualnie dokumenty do nieruchomości.

Żadna z tych grup osobno nie jest skomplikowana – trudność pojawia się dopiero wtedy, kiedy trzeba to wszystko skoordynować w czasie, zwłaszcza te dokumenty o krótkim terminie ważności.

Jeśli planujesz złożenie wniosku w najbliższych miesiącach, moja rada jest prosta – zacznij od dokumentów rejestracyjnych i finansowych już teraz, a zaświadczenia z ZUS i US zostaw na sam koniec.

A jeśli wolisz, żeby ktoś przeprowadził Cię przez to od początku do końca, dokładnie to robię na co dzień – dobieram odpowiedni produkt, przygotowuję wniosek, i pilnuję całego procesu, żebyś Ty mógł się skupić na prowadzeniu firmy.

Tak jak w historii, którą opowiedziałem na początku – klient przyszedł z pomysłem, a resztę formalności przeszliśmy razem, krok po kroku, bez niepotrzebnego stresu.

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej o tym, jak naprawdę wygląda finansowanie unijne, zapisz się na mój newsletter, gdzie dostaniesz bezpłatny przewodnik z pięcioma najczęstszymi mitami o pożyczkach unijnych, razem z konkretnymi liczbami i przykładami z życia moich klientów.

Dziękuję, że byłeś ze mną w tym odcinku – do usłyszenia następnym razem

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Analiza zdolności kredytowej — co sprawdza fundusz pożyczkowy przed decyzją?

Analiza zdolności kredytowej — co sprawdza fundusz pożyczkowy przed decyzją?

Analiza zdolności kredytowej — co sprawdza fundusz pożyczkowy przed decyzją?

Cześć, z tej strony Radosław Michaś z Bankowości Firmowej.pl i to jest kolejny odcinek podcastu dla przedsiębiorców, którzy chcą wiedzieć więcej o finansowaniu swoich firm.
Dzisiaj temat, który wraca do mnie bardzo często — mniej więcej raz w tygodniu dostaję pytanie od kogoś, kto albo właśnie dostał odmowę z funduszu pożyczkowego, albo boi się, że ją dostanie. I zazwyczaj to pytanie brzmi tak: „Radek, czy mam szansę na tę pożyczkę?”
Zanim odpowiem, zawsze zadaję kilka pytań. I często okazuje się, że ta osoba nie wie, jak fundusz w ogóle patrzy na jej firmę.
Dzisiaj chcę to zmienić. Opowiem ci dokładnie, co sprawdza fundusz pożyczkowy przed każdą decyzją kredytową.

Zacznę od historii, która dobrze ilustruje ten problem.
Kilka miesięcy temu skontaktował się ze mną właściciel firmy budowlanej z Łodzi. Firma działa od siedmiu lat, zatrudnia dwanaście osób, obroty rzędu dwóch i pół miliona złotych rocznie. Z pozoru — solidny kandydat na pożyczkę inwestycyjną. Chciał kupić nowy sprzęt za trzysta pięćdziesiąt tysięcy złotych i złożył wniosek samodzielnie.
Po trzech tygodniach dostał odmowę. Zadzwonił do mnie zrezygnowany. Przejrzałem jego dokumenty i znalazłem powód w dwadzieścia minut. Firma miała w spłacie cztery aktywne leasingi i jeden kredyt obrotowy w banku komercyjnym. Miesięczna suma rat: osiemnaście tysięcy złotych. A wnioskowali o pożyczkę, której rata wyniosłaby kolejne jedenaście tysięcy. W zestawieniu z dochodem po kosztach — fundusz policzył, że zdolność kredytowa nie wystarczy. Nie dlatego, że firma źle zarabiała. Ale dlatego, że była już mocno obciążona innymi zobowiązaniami. Gdyby wiedzieli o tym wcześniej, mogliby skonsolidować jeden z leasingów albo złożyć wniosek na mniejszą kwotę.

Teraz omówię każde kryterium po kolei.

Pierwsze i najważniejsze: zdolność kredytowa.
To nie jest jakaś tajemnicza liczba. To prosta matematyka.
Fundusz bierze twój miesięczny dochód z działalności — po kosztach, po podatkach — i odejmuje od niego wszystkie bieżące zobowiązania.
Kredyty w bankach komercyjnych, leasingi, raty za sprzęt, pożyczki — wszystko to się liczy.
To, co zostaje, musi wystarczyć na nową ratę i jeszcze zostać margines bezpieczeństwa.
Zazwyczaj fundusz wymaga, żeby nowa rata stanowiła nie więcej niż czterdzieści do pięćdziesięciu procent wolnego przepływu gotówkowego.
Jeśli prowadzisz działalność sezonową, fundusz często prosi o dane z kilku miesięcy lub z całego roku — żeby nie oceniać cię tylko w szczycie sezonu.

Drugie kryterium: historia kredytowa w BIK i BIG.
BIK to Biuro Informacji Kredytowej — rejestruje historię kredytów i leasingów.
BIG to Biuro Informacji Gospodarczej — tu trafiają niezapłacone faktury od kontrahentów.
Fundusz sprawdza obydwa. I to każdego ze wspólników firmy osobno — nie tylko samą spółkę.
Co ważne: wpis w BIK nie musi przekreślać szansy.
Jeśli masz spóźnienie sprzed czterech lat, które zostało uregulowane, fundusz może to zaakceptować pod warunkiem, że w dokumentach wyjaśnisz okoliczności.
Co innego, gdy masz aktywne zaległości powyżej trzydziestu dni — to zazwyczaj oznacza odmowę.
Zanim złożysz wniosek, pobierz swój raport BIK. Możesz to zrobić przez internet, raz na pół roku za darmo.

Trzecie kryterium: staż firmy.
I tu pojawia się dużo nieporozumień.
Każdy produkt ma inne wymagania dotyczące historii działalności.
Pożyczka inwestycyjna dla MŚP — zazwyczaj minimum dwanaście miesięcy.
Pożyczka obrotowa — w zależności od instytucji, od sześciu do dwunastu miesięcy.
Program Pierwszy Biznes — tu możesz być zupełnym start-upem, bo to finansowanie na podjęcie działalności.
Jeśli twoja firma działa krócej niż wymagany minimalny okres — wniosek zostanie odrzucony automatycznie, zanim ktokolwiek zajrzy w dokumenty finansowe.

Czwarte kryterium: zabezpieczenie pożyczki.
Fundusz pożyczkowy musi się jakoś zabezpieczyć na wypadek, gdybyś nie był w stanie spłacić.
Najczęściej wymagane formy to trzy.
Weksel własny in blanco — fundusz może go uzupełnić kwotą długu i dochodzić go sądownie. Przy pożyczkach do stu tysięcy złotych często to wystarczy.
Poręczenie osobiste właściciela — odpowiadasz całym majątkiem osobistym. To standard przy większości pożyczek.
Hipoteka na nieruchomości — przy kwotach powyżej pięciuset tysięcy złotych fundusz zazwyczaj oczekuje wpisu do księgi wieczystej.
Brak nieruchomości nie wyklucza cię automatycznie z programu — ale musisz wiedzieć, jakie formy akceptuje konkretny fundusz i produkt.

Piąte kryterium: plan i cel inwestycji.
Fundusz chce wiedzieć, na co konkretnie pójdą pieniądze i jak to wpłynie na firmę.
To nie jest formalność. Analityk czyta opis projektu.
Jeśli piszesz „zakup sprzętu budowlanego” — to za mało.
Lepsza wersja: „zakup minikoparki konkretnego modelu o wartości dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych, co pozwoli skrócić czas realizacji kontraktu o trzydzieści procent i przyjąć dwa dodatkowe zlecenia miesięcznie.”
Im bardziej konkretny opis — tym mniejsze ryzyko pytań dodatkowych i opóźnień.

Szóste kryterium: dokumenty finansowe.
Fundusz wymaga zazwyczaj: trzech ostatnich lat sprawozdań finansowych lub KPiR lub ryczałtu ewidencjonowanego, zestawienia obrotów i sald za rok bieżący, deklaracji PIT lub CIT za trzy lata, zaświadczeń ZUS i US o niezaleganiu — nie starszych niż trzy miesiące — i harmonogramów wszystkich aktualnych kredytów oraz leasingów.
Jeśli jakikolwiek dokument będzie nieaktualny albo niekompletny — analityk wróci do ciebie z listą brakujących rzeczy. To wydłuża proces o tygodnie.

Siódme kryterium: cel zgodny z regulaminem produktu.
To jest często pomijany szczegół, który może całkowicie dyskwalifikować wniosek.
Każda pożyczka ma konkretne przeznaczenie.
Pożyczka na inwestycje w MŚP — tylko wydatki inwestycyjne, zakup środków trwałych, cyfryzacja. Nie możesz z niej zapłacić za usługi lub wynagrodzenia.
Pożyczka obrotowa — tylko bieżące koszty działalności. Nie możesz kupić maszyny.
Pożyczka na OZE — tylko instalacje do produkcji energii ze źródeł odnawialnych.
Jeśli cel inwestycji nie pasuje do regulaminu — fundusz odrzuci wniosek, nawet jeśli firma jest w idealnej kondycji finansowej.
Dlatego przed wyborem produktu zawsze sprawdzam z klientem, jaki cel dokładnie chce sfinansować.

Jak się przygotować?
Po pierwsze: zrób analizę siebie zanim złożysz wniosek.
Policz swoją zdolność kredytową — weź dochód miesięczny i odejmij wszystkie raty. Zastanów się, jak dużą nową ratę możesz obsłużyć.
Pobierz raport BIK i sprawdź go pod kątem niespodzianek.
Zweryfikuj, czy twoja firma spełnia wymagania stażu dla danego produktu.

Po drugie: zbierz dokumenty zawczasu.
Wiele osób składa wniosek i dopiero wtedy zaczyna zbierać papiery. To błąd. Zaświadczenia z ZUS i US mają datę ważności — trzy miesiące. Jeśli zbierasz je za późno, mogą wygasnąć zanim fundusz skończy analizę.

Po trzecie: opisz cel projektu precyzyjnie.
Fundusz lubi liczby, terminy, konkretne modele sprzętu i planowany efekt finansowy dla firmy.

Po czwarte: wybierz właściwy produkt.
Nie każda pożyczka unijna jest dla każdej firmy. Różne produkty mają różne wymagania, oprocentowanie i przeznaczenie. Pomyłka w wyborze produktu to stracony czas.

Jakie błędy widzę najczęściej?
Aplikowanie z aktywnym długiem w ZUS lub US — to dyskwalifikuje automatycznie.
Składanie wniosku bez sprawdzenia BIK przez wspólników — jeden negatywny wpis może odrzucić wniosek całej spółki.
Wniosek o zbyt wysoką kwotę, przekraczającą zdolność kredytową.
Błędy formalne — niezgodność danych w dokumentach.
Brak opisu projektu albo opis zbyt ogólny.

Podsumowując: analiza zdolności kredytowej to narzędzie, które ma ocenić, czy jesteś w stanie spłacić pożyczkę bez problemów. Fundusz chce, żebyś spłacił — bo inaczej ma problem ze swoim portfelem.
Dlatego im lepiej przygotujesz się przed złożeniem wniosku, tym wyższa szansa, że decyzja będzie pozytywna i szybka.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak wygląda twoja sytuacja — skontaktuj się ze mną bezpośrednio. Dane kontaktowe znajdziesz na bankowoscfirmowa.pl.
A jeśli chcesz zacząć od czegoś prostego — zapisz się na mój newsletter i odbierz bezpłatny przewodnik „Pięć mitów o pożyczkach unijnych.” Link w opisie tego odcinka.
Dziękuję za słuchanie i do usłyszenia za tydzień!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

5 błędów, które odrzucają wniosek o pożyczkę unijną — i jak ich uniknąć

5 błędów, które odrzucają wniosek o pożyczkę unijną — i jak ich uniknąć

Najczęstsze błędy we wnioskach o pożyczki unijne – dlaczego firmy dostają odmowę i co zrobić inaczej

Cześć, z tej strony Radosław Michaś i witam Cię w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu — podcastu dla przedsiębiorców, którzy chcą wiedzieć, jak mądrze finansować swój biznes.

Zanim wejdziemy w dzisiejszy temat, chcę powiedzieć jedną rzecz osobistą.

Działam w branży finansowej od ponad dwudziestu lat. A w pożyczkach unijnych specjalizuję się już prawie 15.

Przez ten czas rozmawiałem z setkami przedsiębiorców — małych, średnich, z różnych branż, z różnych części Polski.

I jeśli miałbym wskazać jedną sytuację, która pojawia się najczęściej i która mnie za każdym razem naprawdę frustruje — to jest właśnie to, o czym będę mówił dziś.

Przychodzi do mnie przedsiębiorca — człowiek z pomysłem, z energią, z realnym projektem, który ma sens biznesowo.

I opowiada mi, że złożył wniosek o pożyczkę unijną i dostał odmowę.

Albo co gorsza — że wniosek utknął gdzieś w toku rozpatrywania i nikt nie jest w stanie mu powiedzieć, co dalej.

Zaczynamy rozmawiać.

Zadaję kilka pytań.

I po chwili wszystko staje się jasne.

Nie odpadł przez zły pomysł.

Odpadł przez błędy — często drobne na pierwszy rzut oka — który można było wyeliminować zanim w ogóle złożył pierwszy dokument.

I właśnie to mnie boli.

Że ktoś poświęcił tygodnie na przygotowanie wniosku, może zapłacił doradcy, może odłożył inne decyzje biznesowe — i wszystko to poszło na marne z powodu czegoś, co można było sprawdzić na samym początku, bez żadnych kosztów, w ciągu jednego popołudnia.

Dlatego postanowiłem nagrać ten odcinek.

Przez lata pracy zebrałem pięć błędów, które powtarzają się najczęściej.

Nie wziąłem ich z żadnej teorii ani podręcznika.

To są prawdziwe sytuacje z prawdziwych wniosków, z prawdziwych rozmów z prawdziwymi przedsiębiorcami.

I chcę, żebyś po tym odcinku wyszedł z poczuciem, że wiesz, na co uważać, zanim zaczniesz.

Zacznijmy od błędu pierwszego.

Dotyczy on wkładu własnego.

I wiem, że to brzmi banalnie — bo każdy, kto choć trochę słyszał o pożyczkach unijnych, wie, że wkład własny może być wymagany.

Ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Kiedy przedsiębiorca składa wniosek, musi zadeklarować, jaki wkład własny wnosi do projektu.

To może być dziesięć, dwadzieścia procent całej wartości inwestycji, może trzydzieści — zależy od konkretnego programu i jego regulaminu.

I tutaj pojawia się nieporozumienie, które spotykam bardzo, bardzo często.

Część przedsiębiorców myśli w ten sposób: dostanę pożyczkę, zrealizuję co się da i potem — gdy już coś zarobię albo sprzedam coś niepotrzebnego – na przykład maszynę, która została zastąpiona nową stanowiącą cel inwestycji — dołożę swoje pieniądze. i wtedy zakończę całą inwestycję.

To logika, która wydaje się sensowna z perspektywy kogoś zarządzającego płynnością firmy.

Problem w tym, że ta logika jest kompletnie odwrotna do tego, jak działają fundusze pożyczkowe.

Zasada jest jedna i nie ma od niej wyjątków: najpierw Ty wnosisz swój wkład własny, a dopiero potem fundusz pożyczkowy wypłaca swoje środki.

Dlaczego tak?

Bo fundusz musi mieć pewność, że jesteś realnie zaangażowany finansowo w projekt.

Że nie traktujesz tej pożyczki jako jedynego koła ratunkowego, tylko że sam też ryzykujesz swoim kapitałem.

To jest logika zarządzania ryzykiem, która stoi za tym wymogiem — i jest ona spójna niezależnie od programu. Pożyczka z funduszy unijnych ma kończyć inwestycję, a nie ją zaczynać.

Widziałem sytuacje, w których przedsiębiorca deklarował wkład własny z przyszłych przychodów ze sprzedaży, które miały pojawić się za trzy miesiące.

Albo z pożyczki od rodziny, która na pewno będzie — tylko jeszcze jej nie ma.

Albo po prostu mówił wprost — no to wpłacę po tym, jak fundusz przeleje środki.

I za każdym razem wniosek stał w miejscu albo dostawał odmowę formalną jeszcze zanim ktokolwiek zajrzał do meritum projektu.

Jeśli więc planujesz składać wniosek — pierwsza rzecz, którą powinieneś zrobić, to sprawdzić, czy masz realne środki na wkład własny już teraz.

Nie za miesiąc, nie po sprzedaży czegoś — teraz, w momencie składania wniosku.

Jeśli ich nie masz — zaplanuj jak je pozyskasz, zanim w ogóle ruszysz z dokumentacją.

Drugi błąd jest może jeszcze poważniejszy, bo dotyczy Twojej historii z systemem wsparcia publicznego.

I przez to jest trudniejszy do zauważenia — bo jest ukryty w przeszłości, a nie w bieżącej sytuacji.

Mówię o niewywiązaniu się z konieczności rozliczenia poprzedniego wsparcia – na przykład w formie dotacji.

Wielu przedsiębiorców, szczególnie tych, którzy działają od kilku lat, korzystało w przeszłości z różnych form wsparcia.

Dotacje na start, dofinansowania z programów unijnych, wsparcie z programów regionalnych.

I czasem zdarza się, że jakieś rozliczenie nie zostało domknięte.

Może projekt się przeciągnął i coś zostało niedopilnowane.

Może zmieniły się okoliczności i nie dopełniono formalności.

Może po prostu umknęło w natłoku codziennych spraw — bo każdy przedsiębiorca wie, jak to wygląda.

Problem polega na tym, że instytucje obsługujące środki publiczne mają bardzo dobrą pamięć i są w stanie sprawdzić Twoją historię.

Weryfikują, czy masz nierozliczone zobowiązania z przeszłości.

I jeśli zostanę znalezione to z nowego wsparcia nie można skorzystać.

Bez dyskusji, bez możliwości wyjaśnienia na etapie oceny wniosku.

Żaden nowy wniosek nie przejdzie, dopóki tamta historia nie zostanie domknięta.

Rozmawiałem z przedsiębiorcą, który przez prawie rok próbował złożyć wniosek w różnych programach i za każdym razem dostawał odmowę na etapie formalnym.

Raz tu, raz tam, za każdym razem inny powód formalny.

Dopiero gdy usiedliśmy razem i prześledziliśmy jego historię szczegółowo, okazało się, że kilka lat wcześniej dostał wsparcie i jedno z rozliczeń cząstkowych nigdy nie zostało złożone.

Nikt mu o tym nie powiedział.

Dlatego zanim złożysz wniosek — sprawdź, czy nie masz niczego nierozliczonego w swojej historii ze środkami publicznymi.

To jest absolutna podstawa, od której powinieneś zacząć.

Trzeci błąd dotyczy kondycji finansowej firmy i jest w mojej ocenie najbardziej nieoczywisty.

Bo wielu przedsiębiorców myśli: moja firma działa, sprzedaje, ma klientów, płaci pensje — to znaczy, że jest w dobrej kondycji.

I może tak jest.

Ale analityk funduszu nie ocenia firm według wrażeń.

On patrzy na liczby.

Co konkretnie go niepokoi?

Przede wszystkim straty za poprzednie lata oraz posiadany majętek.

Jeśli Twoja firma wykazywała stratę przez rok, dwa, trzy — to jest dla analityka sygnał alarmowy.

Bo jego zadanie polega na ocenie, czy będziesz w stanie spłacić pożyczkę.

A jeśli historycznie generujesz straty, odpowiedź na to pytanie jest niejasna i wymaga bardzo dobrego uzasadnienia. Sytuację pogarsza mocniej wygenerowany ujemny kapitał własny. Taka sytuacja skutkuje stuprocentowym odrzuceniem.

Ale jest jeszcze drugi scenariusz, który zaskakuje wiele osób.

Mianowicie gwałtowny, trudny do uzasadnienia wzrost przychodów w bieżącym roku — szczególnie gdy poprzednie lata były słabe albo przeciętne.

Rozumiem, że to brzmi paradoksalnie — że dobry wynik finansowy może być problemem.

Ale analityk patrzy na to w ten sposób: skąd nagle ten wzrost, co się zmieniło, czy to trwała tendencja, która potwierdza zdolność firmy do obsługi zobowiązań, czy jednorazowe zdarzenie, które zaburza obraz?

I jeśli nie ma dobrego, udokumentowanego wyjaśnienia — zaczyna się kwestionowanie wiarygodności przedstawionych danych.

Dlatego przed złożeniem wniosku warto spokojnie przejrzeć wyniki za ostatnie dwa, trzy lata.

Przygotować się na pytania analityka.

A jeśli są jakieś anomalie czy nieoczywiste wahania w liczbach — mieć gotowe wyjaśnienie poparte dokumentami.

Czwarty błąd dotyczy budżetu projektu i jest bardzo konkretny.

Chodzi o niespójność między kosztorysem a cenami rynkowymi.

Kiedy składasz wniosek, musisz przedstawić budżet — pozycja po pozycji, ile co kosztuje, I na co pójdą środki. Nie można przegiąć w jedną ani drugą stronę – zbyt niska kwota przedstawiona w kosztorysie może budzić wątpliwości, czy dana inwestycja jest w stanie się domknąć w całości w przedstawionych cenach i przynosić korzyści firmie. Jak wspomniałem wcześniej – po zakończeniu inwestycji musi ona od razu działać i przyczyniać się do rozwoju firmy – nie za miesiąc czy za rok – nie po zakupie kolejnego element linii technologicznej czy po wybudowaniu dodatkowej hali

Dlatego do wniosku dołączaj oferty od dostawców, które potwierdzają ceny przedstawione we wniosku.

Logika jest prosta — pokazujesz, że Twoje liczby mają realne uzasadnienie rynkowe.

Analityk zauważy wszelkie nieścisłości – I gdy to się stanie, pojawi się pytanie o rzetelność całego projektu.

Czy ten budżet jest przygotowany solidnie, czy może ktoś wpisał kwoty z głowy i dopiero potem szukał czegoś, co to jakoś potwierdzi?

A raz zakwestionowana rzetelność jest bardzo trudna do odbudowania w trakcie procesu oceny.

Moja praktyczna rada jest prosta: najpierw zbierz oferty od kilku dostawców na każdą większą pozycję budżetową, a potem — na podstawie tych ofert — konstruuj budżet projektu.

Nie odwrotnie.

Nie wpisuj kwot z głowy, a potem szukaj oferty, która jakoś to potwierdzi.

To podejście zawsze prowadzi do niespójności, które analityk znajdzie.

I piąty błąd — może najprostszy do uniknięcia, a mimo to zdarza się zadziwiająco często.

Mówię o złożeniu wniosku w nieodpowiednim naborze.

Każdy program pożyczkowy ma ściśle określony zakres.

Dla kogo jest — jaka branża, jaki region, jaki typ przedsiębiorstwa.

Na co można przeznaczyć środki.

Jakie są wymagania dotyczące planowanej inwestycji.

To wszystko jest zapisane w regulaminie naboru.

I zdarza się, że firma składa wniosek do programu, który po prostu jej nie dotyczy.

Firma produkcyjna w programie przeznaczonym dla sektora usług.

Firma z jednego województwa w programie regionalnym zupełnie innego obszaru.

Firma, która chce sfinansować zakup maszyn, w programie, który finansuje wyłącznie wdrożenia oprogramowania.

Wyobraź sobie taką sytuację.

Wniosek jest doskonale przygotowany pod każdym innym względem.

Dokumenty kompletne, budżet spójny z ofertami, wskaźniki finansowe w porządku, wkład własny zagwarantowany.

Ale ten wniosek trafił do złego programu.

I odpada na etapie oceny formalnej — bez żadnej oceny merytorycznej.

Cały wysiłek idzie na marne.

To jest strata czasu, energii i często pieniędzy — szczególnie jeśli korzystałeś z pomocy kogoś, kto nie sprawdził podstawowych kwestii formalnych przed złożeniem wniosku.

Zanim złożysz cokolwiek — przeczytaj regulamin naboru w całości i uważnie.

Sprawdź, czy Twoja firma jest kwalifikowalnym wnioskodawcą.

Sprawdź, czy planowana inwestycja mieści się w zakresie programu.

Albo jeszcze lepiej — porozmawiaj z kimś, kto zna ten program i powie Ci wprost, czy masz szansę.

Dobra, zebrałem te pięć błędów.

Wkład własny bez pokrycia.

Niewywiązanie się z rozliczenia poprzedniej dotacji.

Złe wskaźniki finansowe — straty za poprzednie lata lub niewiarygodny przyrost dochodów.

Budżet niespójny z ofertami rynkowymi.

I wniosek złożony w nieodpowiednim naborze.

Każdy z nich osobno potrafi skutecznie zablokować nawet dobry projekt.

A zdarza się — i to wcale nie rzadko — że jeden wnioskodawca popełnia kilka naraz.

Ale jest dobra wiadomość i chcę, żebyś ją zapamiętał przede wszystkim.

Każdy z tych błędów można wyeliminować przed złożeniem wniosku.

Zanim w ogóle zaczniesz zbierać dokumenty.

Wystarczy zadać sobie pięć pytań na samym początku procesu.

Czy mam realny wkład własny dostępny już teraz?

Czy mam nierozliczone wsparcie z przeszłości?

Jak wyglądają moje wyniki finansowe za ostatnie lata i czy potrafię je wyjaśnić analitykowi?

Czy mój budżet ma uzasadnienie w realnych ofertach rynkowych?

Czy składam wniosek do właściwego programu, który obejmuje moją branżę i typ inwestycji?

Pięć pytań, pięć odpowiedzi.

I wiesz już, czy jesteś gotowy do składania wniosku — czy jest jeszcze coś do zrobienia zanim zaczniesz.

Właśnie po to jest ten podcast.

Żebyś miał tę wiedzę wcześniej, a nie dowiadywał się o problemach dopiero z pisma odmownego.

Jeśli masz pytania do dzisiejszego odcinka albo chcesz porozmawiać o swoim konkretnym projekcie — zapraszam do kontaktu.

Adres mailowy i link do strony znajdziesz w opisie.

Dziękuję za wysłuchanie.

Do usłyszenia w kolejnym odcinku Pożyczkowskazu.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Dlaczego pożyczka unijna jest tańsza od kredytu bankowego

Dlaczego pożyczka unijna jest tańsza od kredytu bankowego

Dostępność Plus – Europejskie pożyczki dla przedsiębiorców

Cześć, tu Radek Michaś i BankowościFirmowa.pl. Cieszę się, że znowu tu jesteś — albo że słuchasz mnie po raz pierwszy. Dzisiaj mamy temat, który pojawia się praktycznie w każdej rozmowie, którą prowadzę z przedsiębiorcą. Temat na pozór prosty, ale w praktyce pełen niespodzianek. Mianowicie: dlaczego pożyczka unijna może być znacznie tańsza niż kredyt bankowy — i jak dużo pieniędzy możesz na tym zaoszczędzić, jeśli wiesz, gdzie szukać.

Zanim przejdziemy do konkretów, chcę Ci powiedzieć jedno. Przez ostatnie kilka lat pracowałem z kilkudziesięcioma firmami z województwa łódzkiego. Widziałem przedsiębiorców, którzy podpisali kredyt w banku, płacili przez pięć lat, i dopiero od kogoś dowiedzieli się, że mogli dostać pożyczkę unijną na ten sam cel — z oprocentowaniem trzy razy niższym. Nie dlatego, że zrobili coś złego. Po prostu nikt im o tym wcześniej nie powiedział. I to właśnie jest powód, dla którego nagrywam ten podcast.

Dzisiaj opowiem Ci o mechanizmie, który stoi za tańszymi pieniędzmi — bo warto to rozumieć. Pokażę konkretne wyliczenia, żebyś mógł sam ocenić, ile możesz zyskać w swoim przypadku. Opowiem też o tym, kiedy kredyt bankowy może być lepszą opcją — bo byłoby nieuczciwe z mojej strony, gdybym tego nie powiedział. I na koniec wyjaśnię, jak wygląda cały proces współpracy ze mną, żebyś wiedział, czego się spodziewać. Zacznijmy.

SKĄD SIĘ BIORĄ TAŃSZE PIENIĄDZE — MECHANIZM

Żeby zrozumieć, dlaczego pożyczka unijna jest tańsza, musisz wiedzieć skąd w ogóle biorą się te pieniądze. I nie mówię tu o hasłach w stylu „fundusze europejskie” — bo to nic nie mówi. Mówię o konkretnym mechanizmie.

Polska otrzymuje z Unii Europejskiej środki w ramach różnych programów operacyjnych. Część z tych środków trafia do regionów — czyli województw. Województwo łódzkie przekazuje te pieniądze do wyspecjalizowanych instytucji — tak zwanych pośredników finansowych. Na terenie naszego województwa to między innymi ŁARR, czyli Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego, Fundusz Pożyczkowy Łódź i kilka innych podmiotów. Te instytucje dostają pieniądze po bardzo niskim koszcie — bo środki europejskie mają z założenia bardzo niskie oprocentowanie, albo są wręcz bezodsetkowe. A następnie pożyczają je przedsiębiorcom — z oprocentowaniem, które jest znacznie niższe niż bankowe — bo nie muszą zarabiać na marży jak bank komercyjny. Ich koszt pozyskania pieniądza jest po prostu ułamkiem tego, co bank musi zapłacić za depozyt.

Bank komercyjny ma zupełnie inaczej. Bank zbiera depozyty od klientów, płaci im odsetki — choćby symboliczne. Musi pokryć koszty operacyjne, wynagrodzenia, wymagania kapitałowe narzucone przez KNF. I na końcu — musi zarobić dla akcjonariuszy. Dlatego kredyt kosztuje tyle, ile kosztuje.

To nie jest tak, że banki są złe albo drogie bez powodu. Po prostu działają w innym modelu. I właśnie dlatego, dla wielu firm MŚP z województwa łódzkiego, pożyczka unijna jest finansowo korzystniejsza — jeśli spełniają kryteria kwalifikowalności.

KONKRETNE WYLICZENIA — TRZY PRZYKŁADY

Teraz czas na liczby. Mam dla Ciebie trzy przykłady — różne kwoty, różne okresy — żebyś mógł zobaczyć, jak wygląda ta różnica w konkretnych przypadkach. Wartości, które podam, są orientacyjne i przyjmuję uproszczone założenia. Rzeczywiste oprocentowanie zależy od konkretnego produktu, konkretnej instytucji i Twojej sytuacji finansowej. Ale rząd wielkości jest realny — bo opieram się na produktach, które dzisiaj rzeczywiście istnieją i są dostępne.

Przykład pierwszy. Sto pięćdziesiąt tysięcy złotych, okres pięć lat. Typowa kwota dla małej firmy, która chce kupić maszynę, wyposażenie, albo sfinansować środki obrotowe. Kredyt bankowy przy oprocentowaniu dwanaście procent rocznie: rata miesięczna to około trzech tysięcy trzystu trzydziestu sześciu złotych. Łączne odsetki przez pięć lat — około pięćdziesiąt tysięcy złotych. Teraz pożyczka unijna — oprocentowanie cztery procent rocznie: rata miesięczna to około dwóch tysięcy siedmiuset sześćdziesięciu dwóch złotych. Łączne odsetki — około piętnaście tysięcy siedmiuset złotych. Oszczędność na odsetkach: trzydzieści cztery tysiące trzysta złotych. Tylko na odsetkach. Tylko na jednym produkcie, w jednym przypadku.

Przykład drugi. Pięćset tysięcy złotych, okres siedem lat. To kwota dla firmy, która szykuje poważniejszą inwestycję — nową linię produkcyjną, rozbudowę hali, zakup specjalistycznych urządzeń. Kredyt bankowy, jedenaście procent: rata oko ośmiu tysięcy pięciuset złotych miesięcznie. Łączne odsetki przez siedem lat — około dwustu dwunastu tysięcy złotych. Pożyczka unijna, trzy i pół procenta: rata około sześciu tysięcy osiemset dwadzieścia złotych miesięcznie. Łączne odsetki — około siedemdziesiąt dwa tysiące złotych. Oszczędność: sto czterdzieści tysięcy złotych. Na samych odsetkach. Pieniądze, które zostają w Twojej firmie, zamiast trafić do banku.

Przykład trzeci. Milion złotych, siedem lat. To kwota, o którą coraz częściej pytają moi klienci — przedsiębiorcy, którzy planują duże inwestycje w maszyny, automatyzację, nowe technologie. Kredyt bankowy, dziesięć procent: rata szesnaście tysięcy sześćset złotych miesięcznie. Odsetki łączne — trzysta dziewięćdziesiąt cztery tysiące złotych. Pożyczka unijna, trzy procent: rata dwanaście tysięcy osiemset złotych miesięcznie. Odsetki łączne — siedemdziesiąt sześć tysięcy złotych. Różnica w racie miesięcznej — prawie cztery tysiące złotych. Przez siedem lat ta różnica daje ponad trzysta osiemnaście tysięcy złotych. Trzysta osiemnaście tysięcy, które zostają w Twojej firmie.

Rozumiem, że to są liczby, które trudno przetrawić w locie podczas słuchania. Dlatego na stronie BankowościFirmowa.pl, w zakładce z tym odcinkiem, zamieszczę tabelę porównawczą — możesz ją wydrukować i pokazać swojemu księgowemu albo wspólnikowi. Warto to zobaczyć na papierze.

KTO MOŻE SIĘ UBIEGAĆ — KRYTERIA KWALIFIKACJI

Teraz ważne pytanie — kto w ogóle może ubiegać się o pożyczkę unijną. Bo to nie jest tak, że każda firma automatycznie się kwalifikuje. Są konkretne kryteria i warto je znać zanim komukolwiek złożysz wniosek.

Po pierwsze — status MŚP. Pożyczki unijne dostępne na terenie województwa łódzkiego są skierowane do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Czyli firm, które zatrudniają do dwustu pięćdziesięciu pracowników i spełniają odpowiednie kryteria przychodowe. Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność, spółkę cywilną, spółkę z o.o., spółkę jawną — w zdecydowanej większości przypadków spełniasz ten warunek.

Po drugie — rejestracja lub prowadzenie działalności na terenie województwa łódzkiego. To jest kluczowe. Pożyczki są finansowane z regionalnych programów — stąd wymóg terytorialny. Twoja firma musi być zarejestrowana albo prowadzić działalność na terenie województwa łódzkiego. Jeśli masz siedzibę w Łodzi, Piotrkowie, Sieradzu, Skierniewicach, Bełchatowie — jesteś w odpowiednim miejscu.

Po trzecie — staż działalności. Większość produktów wymaga, żeby firma działała co najmniej sześć miesięcy. Niektóre produkty, na przykład te skierowane do bardziej zaawansowanych inwestycji, wymagają dłuższego stażu — rok albo dwa lata. Bardzo nowe firmy mogą mieć trudniej, ale są produkty dedykowane startupom — tam wymagania są inne.

Po czwarte — brak zaległości w ZUS i urzędzie skarbowym. To jest jeden z najczęstszych powodów odrzucenia wniosku. Instytucja pożyczkowa sprawdza to bardzo dokładnie. Nawet grosz zaległości potrafi zablokować wniosek. Dlatego zanim cokolwiek złożysz, upewnij się, że masz czyste konto w ZUS i w urzędzie skarbowym. Zaświadczenia musisz mieć aktualne — wystawione nie wcześniej niż trzy miesiące przed złożeniem wniosku.

Po piąte — zdolność do spłaty. To może brzmi oczywście, ale warto to powiedzieć wprost. Instytucja analizuje, czy Twoja firma ma zdolność do obsługi pożyczki. Patrzą na przychody, koszty, wynik finansowy z ostatnich lat. Nie musi to być idealne — ale musi być realne. Jeśli wnioskujesz o ratę pięć tysięcy złotych miesięcznie, a firma generuje przychody dwadzieścia tysięcy złotych i ma koszty osiemnaście tysięcy — to jest problem. Liczby muszą się zgadzać.

NA CO MOŻNA PRZEZNACZYĆ POŻYCZKĘ

Kolejna ważna sprawa — na co można przeznaczyć pożyczkę unijną. Bo tu jest kilka zasad, które warto znać z góry, żeby nie składać wniosku na cel, który z założenia nie jest kwalifikowany.

Pożyczki inwestycyjne — na przykład Pożyczka na Inwestycje w MŚP — finansują przede wszystkim zakup maszyn i urządzeń, środków transportu związanych z działalnością firmy, sprzętu IT, oprogramowania, wyposażenia biura czy hali produkcyjnej, a także prace budowlane, remontowe i modernizacyjne związane z działalnością. Możesz też finansować zakup wartości niematerialnych i prawnych — na przykład licencji, patentów.

Pożyczki obrotowe — jak Regionalna Pożyczka Obrotowa — mają inny zakres. Tutaj finansujesz bieżącą działalność: zakup towarów i materiałów, pokrycie kosztów operacyjnych, wynagrodzenia, podatki, ZUS — tak, podatki i ZUS to kwalifikowany cel w pożyczkach obrotowych, co wiele osób zaskakuje.

Czego nie możesz finansować pożyczką unijną? Nie możesz spłacać innych kredytów ani pożyczek. Nie możesz kupować nieruchomości przeznaczonej wyłącznie na wynajem lub spekulację. Nie możesz finansować działalności w sektorach wykluczonych — na przykład produkcji broni, tytoniu, gier hazardowych. I nie możesz finansować wydatków, które już zostały poniesione przed złożeniem wniosku — to jest zasada kwalifikowalności, którą warto zapamiętać: najpierw wniosek, potem zakup.

KIEDY KREDYT BANKOWY MOŻE BYĆ LEPSZĄ OPCJĄ

Teraz powiedzmy sobie uczciwie, kiedy kredyt bankowy może być lepszym wyborem. Bo zależy mi na tym, żebyś podejmował decyzje świadomie — a nie dlatego, że coś brzmi atrakcyjnie.

Pierwsza sytuacja: potrzebujesz pieniędzy bardzo szybko — w ciągu tygodnia albo dwóch. Pożyczka unijna wymaga złożenia wniosku, analizy, decyzji komisji kredytowej. To trwa. Przy dobrze przygotowanym wniosku i komplecie dokumentów — zazwyczaj od trzech do pięciu tygodni. Jeśli Twoja sytuacja jest nagła — bank może zadziałać szybciej, szczególnie jeśli masz z nim długoletnią historię.

Druga sytuacja: Twój cel inwestycyjny nie kwalifikuje się do żadnego dostępnego produktu unijnego. Na przykład chcesz kupić nieruchomość na wynajem, spłacić inne zobowiązania albo sfinansować coś spoza listy kwalifikowanych celów. W takiej sytuacji bank jest naturalnym wyborem.

Trzecia sytuacja: masz bardzo dobre, wieloletnie relacje z bankiem i wynegocjowałeś warunki, które są naprawdę konkurencyjne — poniżej sześciu procent w skali roku. To się zdarza, choć rzadko. Jeśli tak jest — warto porównać i wybrać najlepszą opcję.

Czwarta sytuacja: firma jest zbyt młoda albo ma za słabe wyniki finansowe, żeby przejść przez analizę zdolności kredytowej w instytucji pożyczkowej. Banki mają niekiedy łagodniejsze podejście do startupów z dobrym pomysłem i zabezpieczeniami. Chociaż tu też nie ma reguły.

Kluczowe jest to: nie zakładaj z góry, że jedno rozwiązanie jest zawsze lepsze. Sprawdź oba. Porównaj liczby. A ja mogę Ci w tym pomóc — darmowa analiza wstępna jest po to właśnie.

JAK WYGLĄDA PROCES KROK PO KROKU

Dużo osób pyta mnie, jak wygląda współpraca ze mną. Co musisz zrobić, ile to trwa, co się dzieje po drodze. Opowiem Ci dokładnie.

Krok pierwszy — pierwsza rozmowa. Bezpłatna, bez zobowiązań, zwykle przez telefon albo wideorozmowę. Opowiadasz mi o firmie: co robisz, ile masz przychodu, czy masz zaległości w ZUS i urzędzie skarbowym, co chcesz sfinansować i za ile. Ja słucham i oceniam wstępnie szanse. Jeśli widzę, że nie ma dobrego produktu dla Ciebie — mówię to wprost. Nie ma sensu tracić ani Twojego, ani mojego czasu.

Krok drugi — jeśli widzę realną szansę, zaczynamy zbierać dokumenty. Lista zależy od produktu, ale standardowo to: zaświadczenia z ZUS i urzędu skarbowego, dokumenty finansowe z ostatnich dwóch lat — PIT, CIT lub sprawozdania finansowe, ewentualnie wyciągi bankowe. Często kontaktuję się bezpośrednio z Twoim biurem rachunkowym — za Twoją zgodą — żeby przyspieszyć i uniknąć nieporozumień.

Krok trzeci — przygotowanie wniosku. To jest moja praca. Piszę część opisową — cel pożyczki, uzasadnienie ekonomiczne, opis działalności firmy. Przygotowuję analizę finansową. Sprawdzam, czy wszystko się zgadza — czy liczby w dokumentach są spójne. Wniosek, który trafia do instytucji, jest kompletny i dobrze przygotowany. To jest kluczowe — niedokompletne wnioski wracają, a każdy powrót to strata czasu.

Krok czwarty — złożenie wniosku i oczekiwanie na decyzję. Instytucja weryfikuje dokumenty, może prosić o uzupełnienia. Zazwyczaj dwa do czterech tygodni, przy dobrze przygotowanym wniosku.

Krok piąty — decyzja. Jeśli pozytywna — podpisujemy umowę pożyczki. Ustalamy harmonogram spłat, formę zabezpieczenia, termin uruchomienia środków. Pieniądze trafiają na konto firmy, często w ciągu kilku dni od podpisania umowy.

Krok szósty — i tu dużo doradców kończy pracę, a ja nie. Zostaję z Tobą przez cały okres trwania pożyczki. Pilnuję terminów raportowania, odpowiadam na pytania instytucji, pomagam przy ewentualnych trudnościach. Bo sytuacja firmy może się zmieniać — i dobrze jest mieć kogoś, kto zna historię całego procesu.

Moje wynagrodzenie to prowizja od udzielonej pożyczki — płacisz dopiero wtedy, kiedy masz pieniądze na koncie. Jeśli wniosek nie przejdzie — nie płacisz mi nic. To eliminuje konflikt interesów — mi zależy na tym samym co Tobie.

KONKRETNE PRODUKTY DOSTĘPNE W WOJEWÓDZTWIE ŁÓDZKIM

Chcę Ci powiedzieć o kilku konkretnych produktach, które aktualnie funkcjonują na terenie województwa łódzkiego — żebyś wiedział, co jest dostępne, a nie operował na abstrakcji.

Pożyczka na Inwestycje w MŚP — to klasyczny produkt inwestycyjny. Finansujesz maszyny, urządzenia, sprzęt, modernizację. Oprocentowanie preferencyjne — znacznie poniżej rynku bankowego. Kwoty od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów złotych, okresy nawet do dziesięciu lat. Instytucją udzielającą jest między innymi ŁARR — Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego.

Regionalna Pożyczka Obrotowa — tu finansujesz bieżącą działalność. Kapitał obrotowy, zakup towarów, materiałów, pokrycie zobowiązań. Dla firm, które mają kontrakty i przychody, ale borykają się z problemem płynności — bo klienci płacą późno, a koszty trzeba ponosić teraz. To jeden z najczęściej wybieranych produktów przez moich klientów z handlu i usług.

Pożyczka GOZ — czyli Gospodarka Obiegu Zamkniętego. To produkt dla firm, które inwestują w technologie prośrodowiskowe — maszyny zużywające mniej energii, systemy odzysku surowców, efektywność energetyczną. Kwoty nawet do trzech milionów złotych. Oprocentowanie bardzo atrakcyjne. Jeśli Twoja branża ma potencjał ekologizacji — koniecznie zapytaj o ten produkt.

Pożyczka na Efektywność Energetyczną — dla firm, które chcą ograniczyć zużycie energii elektrycznej, cieplnej, wymienić oświetlenie na LED, zainstalować fotowoltaikę. W tym produkcie jest dodatkowa korzyść — możliwość częściowego umorzenia pożyczki po spełnieniu określonych warunków efektywnościowych. Słyszysz dobrze — częściowe umorzenie. To jest realny bonus, o którym mało kto wie.

To oczywiście nie jest pełna lista — produkty się zmieniają, nowe otwierają, stare kończą nabory. Dlatego właśnie warto mieć kogoś, kto śledzi te zmiany na bieżąco i wie, co jest aktualnie dostępne dla Twojej firmy.

PYTANIA KTÓRE SŁYSZĘ NAJCZĘŚCIEJ

Zebrałem kilka pytań, które słyszę praktycznie na każdej rozmowie. Odpowiem na nie teraz, żebyś miał pełniejszy obraz.

Pierwsze pytanie: Czy muszę mieć nieruchomość jako zabezpieczenie? Nie. To jeden z największych mitów. W kolejnym odcinku poświęcam temu całe osiemnaście minut — bo to temat sam w sobie. Krótko mówiąc: są produkty, przy których wystarczy weksel własny, cesja na maszynę albo poręczenie. Hipoteka jest jedną z opcji, nie jedyną.

Drugie pytanie: Ile trwa cały proces? Przy dobrze przygotowanych dokumentach — od pierwszej rozmowy do pieniędzy na koncie — od czterech do sześciu tygodni. Słyszę czasem mity o „pół roku czekania” — to może dotyczyć dotacji unijnych, nie pożyczek. Pożyczki to zupełnie inne tempo.

Trzecie pytanie: Czy moja firma jest wystarczająco duża? Pożyczki unijne są zaprojektowane właśnie dla małych firm. Mam klientów, którzy prowadzą jednoosobową działalność i dostali pożyczkę na dwieście tysięcy złotych. Wielkość firmy nie jest przeszkodą — liczą się zdolność do spłaty i cel inwestycji.

Czwarte pytanie: Co jeśli mam już kredyt w banku? To nie jest przeszkoda. Możesz mieć jednocześnie kredyt bankowy i pożyczkę unijną, o ile zdolność do spłaty Ci na to pozwala. Instytucja weźmie pod uwagę istniejące zobowiązania przy analizie — ale samo posiadanie kredytu nie dyskwalifikuje.

ZAKOŃCZENIE

Wiesz już, skąd się biorą tańsze pieniądze w pożyczkach unijnych. Widziałeś konkretne liczby — kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy złotych różnicy na odsetkach. Wiesz kto może się ubiegać, na co można przeznaczyć środki i jak wygląda cały proces.

Jeśli prowadzisz firmę w województwie łódzkim i masz w głowie jakiś kredyt albo pożyczkę — zanim cokolwiek podpiszesz — odezwij się do mnie. Darmowa analiza wstępna pokaże Ci, czy masz szansę na lepsze warunki. Adres e-mail to radoslaw.michas@bankowoscfirmowa.pl — znajdziesz go też w opisie tego odcinka.

W następnym odcinku — zabezpieczenia. Jedno z najtrudniejszych tematów w tej branży, i jednocześnie jeden z największych mitów: że bez hipoteki nie masz szans. Posłuchaj — bo to może Cię naprawdę zaskoczyć.

Dziękuję za słuchanie. Do usłyszenia!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Pożyczki na dostępność dla osób z niepełnosprawnościami

Pożyczki na dostępność dla osób z niepełnosprawnościami

Pożyczki na dostępność dla osób z niepełnosprawnościami

Wyobraź sobie sytuację, w której dzwoni do Ciebie klient i chce zamówić Twoją usługę, czy dokonać sporego zakupu towaru, którym handlujesz. Świetnie Wam się rozmawia, szczegóły są już prawie dogadane, ale chciałbyś jeszcze zaprosić klienta do siebie, żeby doprecyzować ostatnie szczegóły i w tym momencie pada pytanie – chętnie, ale ja poruszam się na wózku i czy dam radę poruszać się po Pana biurze i wjechać do Pana gabinetu? Albo druga sytuacja chcesz zatrudnić specjalistę w Twojej branży, ale jest to osoba niepełnosprawna, a Twoje biuro nie spełnia odpowiednich wymagań, by czuła się w pracy komfortowo i ostatecznie wybiera ofertę pracy u Twojego największego konkurenta. Zobacz, ile szans biznesowych może Ci uciec tylko dlatego, że nie posiadasz odpowiedniej infrastruktury by obsłużyć wszystkich klientów lub zatrudnić najlepszych specjalistów. Posłuchaj do końca jak możesz to wszystko sfinansować i zdobyć kolejną przewagę nad konkurencją.

Cześć, dzień dobry, ja nazywam się Radosław Michaś, a to jest podcast  Pożyczkowskaz w którym pomagam przedsiębiorcom i przyszłym właścicielom mikro, małych i średnich firm w wyborze najkorzystniejszych form finansowania ich biznesu.

 Dziś omówię temat nisko oprocentowanych pożyczek dla przedsiębiorców, które mają na celu poprawę dostępności ich działalności gospodarczej dla osób z niepełnosprawnościami.

W ramach projektu „Dostępność Plus – Europejskie Pożyczki dla Przedsiębiorców” można uzyskać wsparcie finansowe na inwestycje związane z dostępnością, które są istotne zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla osób z niepełnosprawnościami.

Celem takiej pożyczki jest wsparcie przedsiębiorców w finansowaniu inwestycji, które mają na celu poprawę dostępności ich działalności. Mogą one obejmować zarówno dostosowanie siedziby przedsiębiorstwa poprzez instalację urządzeń ułatwiających poruszanie się po niej, jak i korzystanie z jej infrastruktury. Mogą one również prowadzić do adaptacji metod i formy prowadzenia działalności pod kątem osób niepełnosprawnych, a także mogą one również dotyczyć produktów i usług oferowanych przez firmę. Generalnie więc chodzi o poprawę dostępności architektonicznej, cyfrowej oraz komunikacyjno-informacyjnej ułatwiających dostęp do usług przedsiębiorstwa osobom z różnymi potrzebami.

Jak wyglądają zasady i warunki udzielenia pożyczki na dostępność?

Aby ją uzyskać konieczne jest w pierwszej kolejności przeprowadzenie audytu dostępności ex-ante – jest to kluczowy krok w procesie pozyskiwania pożyczki, który zidentyfikuje bariery w dostępności, które mogą występować w zakresie działalności przedsiębiorstwa i oceni jakie działania powinny być podjęte pod kątem zwiększenia dostępność firmy dla osób z niepełnosprawnościami. Raport z tego audytu będzie podstawą do dalszych działań. Audyt może być przeprowadzony przez odpowiednie podmioty lub wnioskodawcę, z tym, że w przypadku wyboru tej drugiej opcji pracownicy instytucji pożyczkowej będą musieli dokonać weryfikacji tego audytu i jego wniosków, co wydłuży czas na podjęcie ostatecznej decyzji. Dlatego też sugeruję, by przygotowanie audytu zlecić podmiotom wyspecjalizowanym, tym bardziej, że koszty związane z jego przygotowaniem mogą zostać sfinansowane z pożyczki na dostępność.  

Maksymalna kwota pożyczki wynosi 1 milion złotych, a okres spłaty jest różny w zależności od kwoty. Dla pożyczek do 500 tysięcy złotych maksymalny czas spłaty to 7 lat, natomiast dla wyższych kwot – 10 lat. Oprocentowanie jest stałe i wynosi zaledwie 0,15% przez cały okres spłaty, co czyni tę ofertę niezwykle korzystną dla przedsiębiorców.

Jakie zabezpieczenia pożyczki są wymagane?

Preferowanym zabezpieczeniem pożyczki na dostępność jest weksel in blanco, ale w uzasadnionych przypadkach Instytucja Finansujący może wymagać dodatkowych zabezpieczeń. Co istotne, nie ma dodatkowych opłat ani prowizji za udzielenie pożyczki, z wyjątkiem kosztów windykacyjnych, które mogą być nałożone w przypadku niewywiązywania się z umowy.

Kto może skorzystać z pożyczki?

Podmiotem wsparcia mogą być przedsiębiorcy działający na terenie Polski, niezależnie od ich formy prawnej czy kategorii. Obejmuje to zarówno mikro-, małe, średnie, jak i duże przedsiębiorstwa. Ważne, aby przedsiębiorca zrealizował przedsięwzięcie w Polsce.

Wyjątkiem są przedsiębiorcy, którzy są wykluczeni z możliwości uzyskania pomocy publicznej – oni nie będą mogli skorzystać z tej pożyczki.

Umorzenia Kapitału Pożyczki

W ramach projektu „Dostępność Plus – Europejskie Pożyczki dla Przedsiębiorców” istnieje możliwość umorzenia części kapitału pożyczki, co jest dodatkowym, poza bardzo niskim oprocentowaniem wynoszącym 0,15% korzystnym rozwiązaniem dla przedsiębiorców. Umorzenie następuje na wniosek Pożyczkobiorcy. Warto zaznaczyć, że maksymalna łączna wartość umorzenia może wynieść aż 30% kapitału udzielonej Jednostkowej Pożyczki.

W przypadku spełnienia więcej niż jednego kryterium umorzenia, wartości procentowe umorzenia są sumowane. Umorzenie może wynosić na przykład:

  • 15% kapitału Pożyczki po prawidłowym zrealizowaniu inwestycji i rozliczeniu wydatków finansowanych pożyczką. Spełnienie tego kryterium wymaga potwierdzenia poprawy dostępności przez Instytucję Pożyczkową.
  • 15% kapitału Pożyczki w przypadku uzyskania certyfikatu dostępności, zgodnie z ustawą o zapewnianiu dostępności. By uzyskać to umorzenie Pożyczkobiorca jest zobowiązany dostarczyć do Instytucji Pożyczkowej taki certyfikat w ciągu 12 miesięcy od zakończenia realizacji przedsięwzięcia objętego pożyczką. Warto pamiętać, że termin ten może zostać wydłużony przez Partnera Finansującego w sytuacjach, gdy Pożyczkobiorca nie ponosi winy za opóźnienie w dostarczeniu dokumentu.

Umorzenia kapitału pożyczki są możliwe tylko pod pewnymi warunkami:

  1. Pożyczkobiorca musi złożyć wniosek o umorzenie części kapitału pożyczki.
  2. Na dzień udzielenia umorzenia Pożyczkobiorca nie może mieć zaległości w spłacie.
  3. Pożyczkobiorca powinien spłacić odpowiednią część kwoty udzielonej pożyczki, przy czym umorzeniu podlegają wyłącznie ostatnie raty spłaty pożyczki, czyli 15 lub 30% kapitału.
  4. Umorzenie pożyczki następuje po zakończeniu wypłat z Pożyczki oraz realizacji przedsięwzięcia objętego pożyczką,

Na co warto zwrócić uwagę przygotowując wniosek o pożyczkę?

Po pierwsze wartym podkreślenia jest fakt, że pożyczka finansuje wydatki w kwotach brutto, czyli z podatkiem VAT i do 100% kwoty inwestycji – nie ma więc konieczności wniesienia wkładu własnego.

Chcę również zaznaczyć, że pożyczka nie może dotyczyć finansowania inwestycji, które zostały już fizycznie ukończone lub w pełni wdrożone na dzień podjęcia decyzji o jej udzieleniu, czyli mówiąc krótko – nie można refinansować poniesionych już wcześniej wydatków. Ponadto wykluczone jest podwójne finansowanie tych samych wydatków ze środków Unii Europejskiej, ani z innych źródeł pomocy krajowej i zagranicznej.

Pamiętajteż, że pożyczka na poprawę dostępności architektonicznej przedsiębiorstwa nie może dotyczyć finansowania budowy nowych budynków. Możesz z niej sfinansować remont takiego budynku w części związanej z dostępnością dla osób niepełnosprawnych, ale nie zbudować go od zera.

Z kolei instalacja wind w budynku jest możliwa, pod warunkiem, że w dniu złożenia wniosku w budynku nie ma zainstalowanej windy. Natomiast wymiana lub modernizacja windy jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy istniejący szyb, czy samo urządzenie nie spełniają wymogów wynikających ze Standardów dostępności dla polityki spójności 2021-2027, a nowa winda będzie spełniać te wymogi.

Przykładowymi kategoriami kosztów, które mogą być sfinansowane ze środków Jednostkowej Pożyczki, są między innymi:

  1. Zakup robót i materiałów służących do budowy pochylni, ramp, przedsionków, wiatrołapów, dostosowania strefy wejścia do budynku, punktów obsługi klienta, elementów ułatwiających orientację w budynku oraz zapewnienie bezpieczeństwa pożarowego.
  2. Zakup i montaż środków trwałych – czyli wszelkiego rodzaju windy, podnośniki, sygnalizatory, poręcze, szersze drzwi i bramy wejściowe itd.
  3. Zakup usług IT związanych z poprawą dostępności cyfrowej. Możemy więc sfinansować zakup komputerów, usług, które dotyczą dostosowania stron internetowych, a także nabycia odpowiedniego oprogramowania ułatwiającego czytanie tekstu czy poruszanie się po obiekcie w formie aplikacji desktopowych. zakup pętli indukcyjnych
  4. Koszty mogą obejmować także różnego rodzaju usługi zewnętrzne, takie jak szkolenia, analizy, ekspertyzy, doradztwo czy inne działania, zwłaszcza w zakresie Dostępności informacyjno-komunikacyjnej, co może obejmować, usług tłumacza polskiego języka migowego czy przygotowanie informacji w tekście łatwym do czytania.
  5. Zakup lub zlecenie wykonania audytu dostępności ex-ante o czym wspomniałem już wcześniej.

Katalog kosztów możliwych do sfinansowania jest naprawdę duży i jeśli masz wątpliwości co do konkretnego przypadku skontaktuj się ze mną i z chęcią odpowiem na wszystkie twoje pytania w tym zakresie.

Na koniec chciałbym Ci opowiedzieć o podstawowych zasadach udzielania jednostkowej pożyczki w ramach programu Dostępność Plus.

Zacznijmy od najważniejszego kroku – decyzji o udzieleniu pożyczki. Po złożeniu wniosku wraz z niezbędnymi załącznikami, z których najważniejszym jest audyt ex zostanie przeprowadzona analiza dokumentów, która trwa maksymalnie 30 dni. Na koniec zostanie wydana decyzja i podpiszesz umowę pożyczkową. Kolejnym etapem jest wypłata pożyczki. W 90% przypadków następuje ona po ustanowieniu zabezpieczeń spłaty pożyczki. Zawsze jest to weksel in blanco, ale mogą być też inne formy zabezpieczeń, zależne od decyzji Instytucji pożyczkowej. Warto podkreślić, że jeśli specyfika przeznaczenia pożyczki nie pozwala na ustanowienie zabezpieczenia przed wypłatą, Partner Finansujący może wypłacić pożyczkę wcześniej – przed ustanowieniem zabezpieczenia z zastrzeżeniem, że musi ono zostać ustanowione jak najszybciej po wypłacie, gdy tylko to będzie możliwe. Nie ma co jednak liczyć, że całą kwotę pożyczki uzyskamy przed ustanowieniem pożyczki – rzecz może dotyczyć tylko części uzyskanego finansowania.

Dokumenty, które potwierdzają prawidłowe wydatkowanie środków z pożyczki, to najczęściej faktury lub inne dokumenty księgowe wystawione na Pożyczkobiorcę i poświadczone dowodem zapłaty – czyli na przykład kopia potwierdzenia realizacji przelewu.

A jak wygląda sama wypłata pożyczki? Może być ona realizowana na różne sposoby. Pożyczkodawca może zapłacić bezpośrednio wystawcy faktury, może też wypłacić część kwoty na rachunek pożyczkobiorcy lub refundować pieniądze wydane przez ciebie na rachunek własny po dostarczeniu oryginału opłaconej faktury. Warto wiedzieć, że Pożyczkodawca ma prawo ustalić minimalną kwotę dokumentu, który przedstawiamy do zapłaty lub refundacji.

W sytuacji, gdy to instytucja pożyczkowa będzie dokonywać zapłaty za wystawioną fakturę, to musisz pamiętać, że nie mogą to być dokumenty przeterminowane, czyli takie, których termin płatności już minął. W praktyce terminy płatności za faktury przedstawione przez ciebie do zapłaty nie powinny upływać wcześniej niż za dwa dni robocze od ich przedstawienia, jednak ja swoim klientom sugeruję nie czekać do ostatniej chwili i przekazywać faktury z minimum tygodniowym terminem płatności.

Podsumowanie:

Podsumowując, program ten otwiera ogromne możliwości taniego finansowania inwestycji przez przedsiębiorców dążących do poprawy dostępności swoich firm i projektów, zarówno pod kątem architektonicznym, informacyjno-komunikacyjnym, jak i cyfrowym.

W kwestii umorzenia nawet 30% kapitału kluczowym jest, aby pożyczkobiorcy spełnili określone warunki i dostarczyli niezbędne dokumenty, takie jak certyfikaty dostępności czy faktury, które potwierdzą prawidłowe wykorzystanie środków.  

W mojej ocenie ta pożyczka to nie tylko wsparcie finansowe, ale również potężne narzędzie pomagające przedsiębiorstwom w dostosowywaniu się do wymogów dostępności, co w dłuższej perspektywie przynosi korzyści nie tylko samym firmom, ale także całemu społeczeństwu.

Czy inwestowanie w dostępność to przyszłość biznesu? Według mnie z pewnością tak, a inkluzywność to nie tylko forma społeczna odpowiedzialność, ale także realny zysk i przewaga konkurencyjna. Tania pożyczka z dodatkową możliwością umorzenia jest więc z pewnością krokiem we właściwym kierunku.

 

To tyle w dzisiejszym odcinku, a jeśli masz jakieś pytania lub któraś z poruszonych przeze mnie kwestii wymaga rozszerzenia zadzwoń lub napisz do mnie. Dziękuję i do usłyszenia.  

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Nisko oprocentowane pożyczki na podjęcie działalności gospodarczej

Nisko oprocentowane pożyczki na podjęcie działalności gospodarczej

Nisko oprocentowane pożyczki na podjęcie działalności gospodarczej

Czy zdarza Ci się w pracy sytuacja, że masz wrażenie, że szef podcina Ci skrzydła i nie pozwala wprowadzić rozwiązań co do których jesteś absolutnie przekonany? Albo uważasz, że Twoja praca jest niedoceniana i za mało Ci płacą w stosunku do tego co robisz i jak kreatywny jesteś. A może kończysz studia i masz pomysł na biznes, którym chciałbyś się zajmować lub jesteś już na emeryturze, ale chcesz do niej dorobić? Albo pracujesz w firmie ojca, który chciałby Ci przekazać biznes, a ty myślisz o jego rozwoju i marzysz o założeniu własnej działalności? Jeśli na którekolwiek z pytań odpowiedziałeś twierdząco, albo po prostu potrzebujesz pieniędzy na otwarcie firmy, to posłuchaj skąd możesz na to wziąć pieniądze.

Cześć, dzień dobry, ja nazywam się Radosław Michaś, a to jest podcast  Pożyczkowskaz w którym pomagam przedsiębiorcom i przyszłym właścicielom mikro, małych i średnich firm w wyborze najkorzystniejszych form finansowania ich biznesu.

Od kilku tygodni, a podcast nagrywam 23 maja 2024 roku, dla osób z województwa łódzkiego istnieje możliwość skorzystania z nisko oprocentowanej pożyczki na podjęcie działalności gospodarczej w ramach kolejnej edycji programu Pierwszy Biznes – Wsparcie w Starcie.

Aktualnie o taką pożyczkę na podjęcie działalności gospodarczej mogą ubiegać się
przede wszystkim bezrobotni zarejestrowani w urzędzie pracy;
Druga grupa, to osoby poszukujące pracy oraz studenci ostatniego roku studiów, niezatrudnieni i niewykonujący innej pracy zarobkowej;
Trzecia grupa, to opiekunowie osób z niepełnosprawnością;
i czwarta grupa, to osoby poszukujące pracy, których średniomiesięczne przychody z okresu ostatnich trzech miesięcy nie przekraczały przeciętnego wynagrodzenia.


Jak słyszysz grono osób, do których jest adresowana oferta pożyczki jest więc dosyć spora, a na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że mogą się o nią ubiegać również osoby pracujące, o ile nie zarabiają więcej niż przeciętna krajowa. Jeśli jesteś w takiej sytuacji, to musisz zgłosić się do urzędu pracy i zarejestrować jako osoba poszukująca pracy i do wniosku dołączyć potwierdzenie wystawione przez urząd. Z taką rejestracją nie wiąże się konieczność rezygnacji z aktualnego źródła dochodu. Możesz nadal pracować u kogoś i jednocześnie prowadzić później własną działalność gospodarczą.

 

Istotne zastrzeżenie dotyczy osób, które w przeszłości prowadziły działalność gospodarczą. Zgodnie z regulaminem wykluczone z możliwości uzyskania finansowania są osoby, które w okresie 12 miesięcy poprzedzających dzień złożenia wniosku prowadziły działalności gospodarczą, ewentualnie pozostawały w okresie zawieszenia wykonywania tej działalności.

 

Pamiętaj, że taka pożyczka nie może między innymi dotyczyć finansowania podjęcia działalności w formie spółki prawa handlowego; przedsięwzięć w zakresie produkcji, przetwarzania i wprowadzania do obrotu produktów rolnych. Nie może również dotyczyć przedsięwzięć w sektorze rybołówstwa i akwakultury oraz działalności związanej z branżą erotyczną.

 

Aktualnie maksymalna kwota możliwej do uzyskania pożyczki wynosi nieco ponad 150.000 zł i nie może przekroczyć 20-krotnej wysokości przeciętnego wynagrodzenia.

 

Tę pożyczkę charakteryzuje brak wymogu wniesienia wkładu własnego, gdyż możesz nią sfinansować do 100% kosztów podjęcia działalności gospodarczej brutto, a więc razem z podatkiem VAT. Otrzymane pieniądze możesz przeznaczyć wyłącznie na wydatki niezbędne do rozpoczęcia działalności. Wykluczone jest więc sfinansowanie zakupu mieszkania, wyjazdu na wakacje czy organizację ślubu dla córki. Wszelkie wydatki prywatne są więc niedopuszczalne.

 

Możesz więc zakupić do zakładanej działalności różnego rodzaju maszyny, urządzenia, samochody, towary handlowe, materiały do produkcji a także maksymalnie przez 6 miesięcy możesz również pokrywać wydatki stałe przedsiębiorstwa takie jak choćby czynsz, opłaty za wynajem lokalu, czy opłaty za telefon, internet. Wykluczone jest finansowanie kosztów osobowych – czyli na przykład wynagrodzeń pracowników i opłat dodatkowych z nimi związanych. Z pożyczki nie można również sfinansować zakupu gruntu niezabudowanego, ale nieruchomość zabudowaną, która będzie przeznaczona na cele prowadzenia działalności już tak.

 

Pożyczką możesz sfinansować adaptację lub prace remontowe związane z dostosowaniem budynków lub pomieszczeń do działalności gospodarczej. Nie jest w tej sytuacji istotne kto jest właścicielem lokalu w którym prowadzić będziesz swoją firmę.


Maksymalny okres spłaty pożyczki na podjęcie działalności gospodarczej wynosi 7 lat i jest liczony od daty jej uruchomienia. Możesz również skorzystać z karencji w spłacie kapitału. Jej okres nie może być dłuższy niż 12 miesięcy. Przez ten czas będziesz spłacać tylko odsetki od tej pożyczki. Pamiętaj jednak, że okres karencji nie wydłuża okresu spłaty pożyczki. Jeśli więc skorzystasz z rocznej karencji, to faktyczny okres spłaty kapitału wyniesie 6 lat, a to oznacza, że będziesz płacić wyższe raty niż w sytuacji, gdyby kapitał został podzielony na 6 i pół roku, czy na 7 lat. Zastanów się jaka jest optymalna karencja w spłacie w Twoim przypadku i o taką zawnioskuj.

 
Oprocentowanie pożyczki jest stałe i wynosi 0,58% w następujących 3 przypadkach:

 

– po pierwsze na podjęcie działalności gospodarczej polegającej na prowadzeniu żłobka lub klubu dziecięcego z miejscami integracyjnymi

– po drugie na działalność polegającą na świadczeniu usług rehabilitacyjnych dla dzieci niepełnosprawnych

– a po trzecie – dla poszukujących pracy opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Dla pozostałych osób i pozostałych rodzajów działalności wynosi tylko 1,45%.

 

Przykładowo więc jeśli skorzystasz z maksymalnej kwoty pożyczki na maksymalny okres, to zapłacisz łącznie niecałe 8 tys odsetek. W banku za taki kredyt zapłacisz około 50.000 zł odsetek. Różnica jest więc potężna i nie muszę Cię już chyba mocniej namawiać do skorzystania z niej 

 

Uzyskanie i rozliczenie pożyczki od strony technicznej wygląda następująco: w pierwszej kolejności składasz wniosek o jej udzielenie wraz ze wszystkimi wymaganymi załącznikami – możesz to zrobić w formie papierowej lub elektronicznie. Ja polecam mimo wszystko tę pierwszą formę, ponieważ na etapie składania wniosku osoba przyjmująca sprawdzi go i będziesz mógł na miejscu dokonać ewentualnych poprawek. Składając wniosek w formie elektronicznej pozbywasz się takiej możliwości, a to może wydłużyć okres rozpatrywania i przyznania Ci pieniędzy.

 

Po uzyskaniu decyzji pozytywnej otwierasz działalność gospodarczą i dopiero wtedy podpisujesz umowę o pożyczkę.   

 

Pieniądze zostaną wypłacone na Twoje konto po ustanowieniu zabezpieczeń tej pożyczki. Preferowanymi zabezpieczeniami są poręczenia dwóch osób. Mogą to być osoby pracujące najemnie lub prowadzący własną działalność. W pierwszym przypadku do wniosku musisz dołączyć zaświadczenie o wynagrodzeniu przygotowane przez pracodawcę, a w drugim przypadku przedstawiasz PIT za 2023 rok oraz dokumenty finansowe za okres bieżący 2024 r. w postaci na przykład książki przychodów i rozchodów lub innej dokumentacji wymaganej dla danej formy rozliczeń księgowych.

 

Ewentualnie możesz zaproponować inne formy zabezpieczenia pożyczki – takie jak hipoteka, zastaw czy gwarancja spłaty.

 

Jeśli masz wątpliwości, czy konkretna osoba może być poręczycielem Twojej pożyczki – skontaktuj się ze mną – chętnie udzielę Ci dodatkowych informacji. 

 

W ciągu 7 miesięcy od podpisania umowy będziesz zobowiązany do rozliczenia wziętej pożyczki – to znaczy musisz w tym czasie przedstawić dokumenty potwierdzające zakupy rzeczy, które wyszczególniłeś we wniosku lub faktury za usługi, które zostały dla Ciebie wykonane. W uzasadnionych przypadkach możesz skorzystać z dodatkowych trzech miesięcy na rozliczenie pożyczki, ale musisz mieć na to zgodę instytucji pożyczkowej i nie są to przypadki zbyt częste. Zapamiętaj więc, że masz 7 miesięcy na wydanie pieniędzy. Oprócz dokumentów potwierdzających poniesienie wydatków do rozliczenia pożyczki musisz dołączyć potwierdzenia płatności – czyli po prostu wydruk z konta.

 

Ważna rzecz – dokumentami poświadczającymi poniesienie wydatków mogą być faktury, ale również inne potwierdzenia zawartych transakcji – na przykład akty notarialne, czy umowy kupna-sprzedaży. Wybierając więc samochód nie musisz ograniczać się do sprzedających, którzy wystawią Ci fakturę – mogą to być również osoby fizyczne, które wstawiają oferty sprzedaży na portalach internetowych typu otomoto, czy OLX.   

 

Pieniądze, które uzyskasz z pożyczki nie mogą zostać wykorzystane na zakupy od najbliższych członków rodziny lub osób z którymi tworzysz jedno gospodarstwo domowe.

Nie możesz też zakupić środka transportu przeznaczonego do transportu drogowego towarów oraz elementów z nim związanych – w przypadku, gdy działalność właśnie tego będzie dotyczyć

 

Po uzyskaniu pożyczki będziesz zobowiązany do prowadzenie działalności gospodarczej przez okres co najmniej 12 miesięcy i jej niezawieszania na okres dłuższy niż 6 miesięcy;

Pożyczkobiorca będący osobą bezrobotną lub opiekunem osoby z niepełnosprawnością będzie po spełnieniu kilku wymogów mógł skorzystać z jej umorzenia w wysokości 50% wartości pożyczki

Jeśli uznasz to za konieczne, to pożyczkę możesz również wykorzystać na szkolenia i doradztwo – kwota przeznaczona na te cele nie może być wyższa niż 30% całości uzyskanej pożyczki.

 

Jeśli wahasz się i nie masz pewności, czy ta pożyczka jest dla Ciebie – zadzwoń do mnie i odpowiem na Twoje pytania z nią związane.

 

Gdy skorzystasz z tej pożyczki pochwal się i napisz w komentarzu czym się zajmujesz – może będziesz inspiracją dla innego niezdecydowanego nowego przedsiębiorcy.

Na dzisiaj to wszystko i pozdrawiam Cię serdecznie.

Do usłyszenia.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Kategorie
Pożyczkowskaz

Dotacje HoReCa 2024 – 7 elementów na które musisz zwrócić uwagę przygotowując wniosek

Dotacje HoReCa 2024 – 7 elementów na które musisz zwrócić uwagę przygotowując wniosek

Dotacje HoReCa 2024 - 7 elementów na które musisz zwrócić uwagę przygotowując wniosek

Prowadzisz restaurację lub kawiarnię, a może wynajmujesz pokoje w gospodarstwie agroturytycznym? Masz bar na plaży albo świadczysz usługi cateringowe? Jeśli działalność prowadzisz od minimum 2019, to na pewno borykałeś się z problemem spadających przychodów spowodowanych COVIdem i nie raz myślałeś o zamknięciu. Jeśli jednak przetrwałeś ten trudny okres i działasz w swojej branży nadal, to czeka na Ciebie nagroda w postaci możliwości skorzystania z dotacji dla branży Horeca. Z pewnością słyszałeś o tej możliwości z wielu stron i wiele osób namawiało Cię, żebyś powierzył im przygotowanie wniosku zapewniając, że znają się na rzeczy i na 100% dostaniesz dotację. Jeśli jednak nadal się wahasz, czy ma to sens i czy wydawać pieniądze na przygotowanie dokumentacji, to zapraszam Cię do posłuchania na co zwrócić uwagę i jak ocenić, czy masz szansę na dotację.

 

Cześć, dzień dobry, ja nazywam się Radosław Michaś, a to jest podcast Pożyczkowskaz w którym pomagam przedsiębiorcom z województwa łódzkiego w wyborze najkorzystniejszego finansowania swojej działalności. Zapraszam.

 

Przedstawię Ci dzisiaj …. Elementów, które będą miały ogromne znaczenie przy wyborze projektów do dofinansowania. Nie będą się skupiał na tym co wszyscy wiedzą i o czym trąbią – że trzeba mieć spadek przychodów w określonych latach i, że trzeba prowadzić działalność w odpowiedniej branży. Znajdziesz tutaj informacje nie widoczne na pierwszy rzut oka. 

 

  1. Na początku zwróć uwagę na nazwę tego programu – Inwestycje dla przedsiębiorstw w produkty, usługi i kompetencje pracowników oraz kadry związane z dywersyfikacją działalności. To co najważniejsze umieszczone zostało na końcu tytułu. Mowa jest tu o dywersyfikacji działalności. Jeśli więc Twój pomysł dotyczył na przykład tylko zakupu maszyn lub wymiany samochodu czy zakupu mebli do hotelu, to mam złą wiadomość – taki wniosek nie spełni bardzo ważnego kryterium merytorycznego. Musisz więc założyć w swojej inwestycji jak ten projekt przyczyni się do rozszerzenia działalności bądź jej dywersyfikacji. Planowane zmiany nie mogą jednocześnie prowadzić do rezygnacji Wnioskodawcy z działalności w sektorze hotelarstwo, gastronomia (HoReCa), turystyka, kultura.
  2. W dniu złożenia wniosku musisz mieć już wszelkie wymagane przepisami prawa pozwolenia na przeprowadzenie inwestycji. Nie wystarczy więc załączyć do wniosku potwierdzenie złożenia dokumentacji wymaganej do uzyskania na przykład pozwolenia na budowę, czy promesy sprzedaży obiektu w którym chcesz przeprowadzić adaptację na potrzeby branży Horeca. Brak spełnienia tego kryterium skutkuje odrzuceniem i brakiem możliwości wsparcia.
  3. Spadek obrotów w określonym czasie jest również elementem bardzo ważnym. Nie wystarczy by był to jakikolwiek spadek przychodów – musi on wynieść minimum 30%. Wówczas otrzymasz 1 punkt. Im większy spadek tym więcej punktów. Za spadek powyżej 50% otrzymasz 5 punktów.
  4. Każdy wniosek musi zawierać komponent inwestycyjny. Jeśli zakładasz więc wysłanie swoich pracowników na szkolenia czy skorzystać z doradztwa w zakresie planów inwestycyjnych to otrzymasz dodatkowe punkty. Nie zapominaj jednak, że to są tylko punkty dodatkowe i te dwa komponenty nie są obligatoryjne. Możesz więc przeprowadzić swoje przedsięwzięcie wyłącznie w oparciu o komponent inwestycyjny związany na przykład z zakupem środków trwałych, ale złożenie o wniosku o samo dofinansowanie szkoleń już nie będzie wystarczające.
  5. Bardzo istotna jest zgodność przedsięwzięcia z zasadami horyzontalnymi UE, tj. równość szans i niedyskryminacji, równość szans kobiet i mężczyzn, niewyrządzanie znaczącej szkody środowisku, zasady zrównoważonego rozwoju. Każdy z tych elementów musi znaleźć odzwierciedlenie w Twoim projekcie. Nie wystarczy więc napisać, że z restauracji będą mogły korzystać osoby niepełnosprawne – trzeba uzasadnić w jaki sposób zapewniasz wypełnienie tych wszystkich zasad horyzontalnych. Co istotne, jeśli nie będzie spełniony choć jeden z elementów horyzontalnych, to wówczas otrzymujesz zero punktów i projekt kończy swoje życie na tym etapie oceny merytorycznej.
  6. Wszyscy wokół mówią, że wysokość wsparcia, to 90%, a maksymalna kwota projektu – 600.000 zł i możesz dzięki temu uzyskać aż 540.000 dotacji. Jest to prawda, jednak mało kto dodaje, że im większy udział własny w projekcie tym większa ilość punktów Ci przypadnie ta etapie oceny wniosku. Za każde 5% dodatkowego udziału własnego otrzymasz dodatkowe punkty i za ponad 30% otrzymasz ilość maksymalną, czyli 5.
  7. Możesz dodatkowe punkty uzyskać z tzw. zieloną transformację, co oznacza, że inwestycja wpisuje się w cele wynikające z Zielonego Ładu. Osiągniesz to na przykład poprzez zastosowania rozwiązań z zakresu gospodarki obiegu zamkniętego zmniejszających ilość odpadów i zwiększających ich segregację oraz recykling, czy poprzez zastosowania odnawialnych źródeł energii do pozyskiwania energii elektrycznej lub energii cieplnej niezbędnej do prowadzenia przez Ciebie działalności. Podobnie rzecz ma się w związku z zastosowaniem w przedsięwzięciu tzw. Transformacji cyfrowej oznaczającej, że efektem inwestycji będzie na przykład zastosowanie automatyzacji lub robotyzacji procesów w Twojej firmie.

 

Na koniec chciałbym podkreślić, że przed podjęciem decyzji o złożeniu wniosku o dotację powinieneś mocno przeanalizować założenia dotyczące planowanej przez Ciebie inwestycji w kontekście ilości punktów, które mogą Ci zostać przyznane. Nawet najfajniejszy pomysł może nie otrzymać wsparcia, jeśli nie zostanie on dobrze wcześniej przemyślany i odpowiednio przygotowany pod kątem możliwych do zdobycia punktów. Zanim więc siądziesz do przygotowania wniosku czy zlecisz jego przygotowanie firmie doradczej przeanalizuj go w oparciu o kryteria kwalifikowalności i przelicz na ile punktów możesz liczyć. Jeśli nie będzie to powiedzmy 90% maksymalnej ilości odpuść i daj sobie spokój – szanse na zdobycie dotacji będziesz mieć niewielkie, a tylko stracisz czas i pieniądze na opracowanie dokumentacji. Pamiętaj też, żebyś na siłę nie dorzucał elementów, które dadzą Ci większą ilość punktów, ale które będzie bardzo trudno rozliczyć i które tylko podwyższą koszt Twojej inwestycji. W mojej ocenie sama pozytywna decyzja o otrzymaniu dotacji, to około 20% sukcesu. Przed Tobą jeszcze etap odpowiedniego zamówienia składowych przedsięwzięcia zgodnie z zasadami konkurencyjności a następnie właściwe rozliczenie dotacji i utrzymanie inwestycji w okresie trwałości. Jeśli masz jakieś pytania to śmiało do mnie pisz. A jak nie, to trzymam kciuki za powodzenie Twojej akcji pod hasłem wniosek o dotację dla branży Horeca -daj znać, jak Ci poszło w komentarzu. Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia.

Facebook
Twitter
LinkedIn